midom

Bloger
  • Zawartość

    373
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

52 Nawet nawet

O midom

  • Tytuł
    Mury, są po to, aby je przeskakiwać. ~oSP

Informacje

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Nick z minecraft
    midom

Ostatnie wizyty

1282 wyświetleń profilu
  1. midom

    Story.

    ...a potem wszyscy i wszystko wybuchło. Nie było czego zbierać - wszyscy UMARLIIIII. KONIEC ❤️
  2. Witam! Pisałem tą historię na konkurs RealLife, więc uznałem, że mogę go tutaj wrzucić. Jak widać, nie jest on zbyt ładny, gdyż nie miałem dobrych warunków do pisania - musiałem pisać poza domem i na moim umm... nazwijmy to telefonem ;---; Zapraszam! -Halo! Proszę pana! Jest pan w domu?! - krzyczał chłopiec do mikrofonu. Młody Ernest, syn pana Mikołaja. -Nikogo nie ma! A teraz wynoś mi się stąd. Bo sam do ciebie zejdę z kijem baseballowym! - okrzyknął do chłopca George. Stark Tower jest bardzo duże, więc na każdym piętrze jest mikrofon i słuchawka, tak samo jak na dworze. Dzięki temu można zadzwonić jak domofonem. Młody Ernest pewnie chciał zaśpiewać jakaś kolędę jak co roku i próbował dostać za to żempolenie jakieś pieniądze. Nie doczekanie... George nie nawiedzi ludzi. A dzieci zwłaszcza. Najlepiej by dla niego gdyby wszyscy ludzie zniknęli. Wróć! Jeszcze ktoś pomyśli, że życzę im śmierci. To nie tak. Chociaż, może tak, wtedy myślałem... -Idź mi stąd darmozjadzie, albo zrobię co mówiłem! Ernest powoli z głową w dół odszedł w stronę następnej działki. Zawsze chodził ze swoimi przyjaciółmi, Marysią i Danielem, ale oni na te święta wyjechali na MojeMC. Kiedy chodził z nimi miał jakąkolwiek nadzieję, że pan George da mu zaśpiewać chociaż jedną linijkę tekstu krótkiej kolędy. Ale teraz bał się oblegać pana George'a dłużej niż 5 minut. Z przyjaciółmi zawsze stał tak co najmniej pół godziny. -Małe to, wkurzające, głupie. Co roku spokoju mi nie daje - George odszedł od stołu i wrócił do swojego komputera. Narrator! Czekaj, nie zdążyłem się dokładnie przedstawić. Jestem George Michael Smiller, mam 24 lata. Majątku sam nie wiem kiedy. Kiedy ta historia się zaczynała był 20 grudnia 2017 roku. Miesiąc po moich urodzinach. Wtedy miałem 22 lata. ,, Jezu, ale już późno... 2.37 w nocy ech..." - pomyślał George. Czas iść spać. Nagle rozległ się odgłos jakby ktoś upadł piętro niżej. George zerwał się na równe nogi i spojrzał przez okno. Ciągle było ciemno za oknem. Zegarek wskazywał 5.34. George zszedł na dół, po drodze biorąc Walther'a PPK (pistolet). ,,Włamał się! Ktoś się włamał!" - myślał George. Już miał wejść na podest z bloków metalu i dostać się na dół, gdy przed nim... Pojawił się duch! To znaczy... Wyglądał jak człowiek, ale pojawił się przenikając przez podłogę. -Duch! Demon! Pomocy! - krzyczał George wystrzeliwując 3 naboje w stronę ducha ze swojego 13 kulkowego magazynku. - Pomocy! Duch podleciał pół metra w górę i odsunął się o półtora metra. Był on wysoki na około 171cm. Ubrany był w białą koszulkę i brązowe jeansy. Włosy miał zrobione na coś jakby irokeza. -Mówili mi, że ludzie się mogą wystraszyć, ale tego się nie spodziewałem. Jestem duchem świąt i mam na imię Aleksander. Jestem tu, aby pokazać ci, że twój majątek to nie wszystko co jest najważniejsze - przedstawił się Aleksander. -Ciekawy sen. I to świadomy - odparł na to George. -Każdy tak reaguje. Dobra chodź, pokażę ci coś. Nagle dookoła pojawiła się zielona mgła. Wszystko na pewien moment znikło. Po około 3 sekundach widać było działkę 15. Tą gdzie mieszkał ten Wilson. Dzieci go strasznie lubią, to obrzydziło George'a. Jak można upaść tak nisko, aby dzieci się do ciebie przytulały, a ich rodzice nie mieli nic przeciwko. Ma nawet dwójkę własnych. Chwila ktoś do niego idzie. To Ernest! Zaszedł tak daleko, a już jest tak późno. -Rodzice się teraz o niego martwią, a on sobie o 5 w nocy kolęduje. Dzieci są okropne - skomentował to George. -Nie prawda. Jesteśmy o dzień w przód, mamy godzinę 18.14 - powiedział Aleksander. - Mogę cofać i przyspieszać czas. Ernest szedł w stronę domu Wilsona, ale nagle się przewrócił. Wywrócił się na rękę i chyba ją sobie złamał. Zaczął płakać z bólu. Z domu wybiegł Wilson. -Jezu, Ernest nic ci się nie stało? - zapytam pan Wilson podbiegając do chłopca. -Chyba złamałem sobie rękę - odpowiedział zapłakany Ernest. - Chciałem tylko przyjść i zaśpiewać jakaś kolędę. -Chodź, zajmę się tobą. Pan Wilson wziął chłopca na ręce i poszedł z nim do domu. Wszedł zamykając drzwi tak szybko, a za razem mocno, że śnieg spadł z tabliczki z napisem Działka nr.15 Tomasz Wilson. Po około trzech godzinach można było usłyszeć kolędy ze środka domu Wilsonów. George podszedł do okna. Oparł się o nie i przenikł przez ścianę. -Aaa! - krzyknął wystraszony George. -Zapomniałem ci powiedzieć. Możesz przenikać przez ściany, meble i ogółem takie tam - powiedział Aleksander pojawiając się nagle obok George'a. -Dzięki... - George posłał karcące spojrzenie w stronę Aleksandra, który... Zniknął. - Więc to dlatego go nie ma co chwile. Tymczasem pan Wilson zajął się złamaną ręką Ernesta. Wilson jest z zawodu lekarzem i pracuje w tutejszym szpitalu. Opatrzył rękę chłopca i dał mu karteczkę, gdzie napisał: Drodzy Państwo! Proszę zabrać chłopca jak najszybciej do szpitala. Przewrócił się, kiedy chciał przyjść do mnie i zaśpiewać kolędy. Następnie wybiegłem i zaopatrzyłem rękę chłopca. Jest ona złamana obok łokcia. Jak na razie tylko unierochomiłem rękę, aby nie było jeszcze gorzej. ~Tomasz Wilson -Widzisz? To chciałem ci pokazać. To, że nie pieniądze to prawdziwy majątek, a znajomość i przyjaźń - powiedział Aleksander, znów pojawiając się obok George'a. -Teraz rozumiesz? -Wielki mi majątek! Tylko na tobie polegają i zawsze czegoś od ciebie będą chcieć! Nic z tego nie masz. - odpowiedział George. -Więc nie rozumiesz... Cóż może kolejny ci to wytłumaczy. Żegnaj! - Aleksander znowu zniknął. Ponownie pojawiła się zielona mgła. Nic poza nią - pustka. Coś poruszyło serce George'a, ale nie wiedział co. Nigdy nie czuł tego. Zegar pokazywał 5.35 w nocy. George stał tam gdzie wcześniej, kiedy spotkał ducha. Wiedział, że to nie był sen. Poszedł spać. -Te! Obudź się! Żyjesz? Nie no trup! Kolejny. No to ciekawie - usłyszał George nad sobą. -Co jest? Może mi powiecie, że kolejny niby duch? - George niechętnie otworzył oczy. -Bu! - krzyknęła postać nad łóżkiem George'a. -Aaa! A... A, duch. Lewitujesz z tego co widze. -Brawo! Zgadłeś. Nie będę się przedstawiać, sam widzisz jak wyglądam. Lecimy! Pokarzę ci, że powinieneś pomagać tym potrzebującym. Jakby to ciebie ciekawiło, mamy 5.40. W nocy. Duch od Aleksandra różnił się tylko tym, że włosy miał zrobione do tyłu. Miał tylko karteczkę z napisem: ŚWIĄTECZNY DUCH MICHAŁ. POKAZUJĘ, ŻE INNI NIE MAJĄ TAK ŁATWO Pojawiła się niebieskawa mgła. Pustka. Po chwili mgła zaczęła się wycofywać do tyłu i można było zobaczyć sklep Biedronka. Obok drzwi leżał bezdomny Maciek. Nikt nie wiedział jak ma naprawdę na imię, ani czy sam to wie, a on sam nie chciał o tym mówić. Ostatecznie zostało mu imię Maciej. Co chwila można było usłyszeć głośne burczenie brzucha Maćka. Nie był on alkoholikiem, ani ćpunem. Miał wykształcenie muzyczne, potrafił grać na saxofonie, jednak owego nie miał, a nie było go stać. Nikt nie wiedział jak wylądował na ulicy, ale nikt też nie chciał go zatrudnić. NIe był też złym człowiekiem. Jakby komuś wypadł portfel to by go szybko oddał, a upadek czyjejś firmy też go nie cieszył, jak innych bezdomnych od których się różnił. Leżał tak pod sklepem spał, choć było widać, że jest mu bardzo zimno. -Proszę pana, proszę stąd pójść. Odstrasza pan klientów - powiedział ochroniarz, który wyszedł właśnie ze sklepu, aby przegonić Macieja. - Proszę pana! Bo wezwę policję! -Już... Już idę... Przepraszam - powiedział nieprzytomny pan Maciej. Bezdomny powoli wstał i pozsedł w stronę kasyna. Już miał przejść przez pasy, gdy nagle upadł. Nie miał sił, aby iść dalej. -Co pan robi! Nie czuje pan wstydu? - krzyknęła w stronę ochroniarza kobieta, podbiegająca do pana Macieja. - On jest bezdomny, wycieńczony i głodny! -I co mnie to obchodzi? Pijak jak każdy inny! - odpokrzyknął ochroniarz. -Pan go wogóle nie zna! Jak pan może?! - kobieta dalej broniła bezdomnego. - Pomogę panu. Mieszkam tutaj, w tym domu, dam panu coś do jedzenia. -Przepraszam co tutaj się dzieje? - zapytał przechodzący akurat mężczyzna. - Pan Maciej to bardzo dobry człowiek. Nie jest ani pijusem, ani ćpunem. Jak ma pan jakiś problem, to proszę bardzo. Ochroniarz jak tylko zobaczył, że zbiera się przeciw jemu coraz więcej osób od razu wrócił do sklepu. -Bardzo dziękuję, ale nie trzeba było. Mogłem tam po prostu nie leżeć i nie byłoby problemu - powiedział ledwo żywy pan Maciej. -Ależ proszę pana. Proszę się nie wygłupiać - powiedziała kobieta ciągle trzymając bezdomnego, aby nie upadł. - Nawet się złożyliśmy wspólnie na prezent na święta dla pana. Ciężko pana złapac, więc postanowiliśmy go panu dać przy pierwszej okazji. Jak tylko pana zobaczyłam zadzwoniłam, aby go tutaj przynieść. -Proszę pani, proszę się nie wygłupiać... Jestem biedny, więc ani nie oddam za to pieniędzy, ani nie mam jak się odwdzięczyć. -I nawet nie chcemy, aby pan to robił. Z tłumu wyłonił się mężczyzna ubrany w niebieską kurtkę i zielone grube spodnie. W rękach trzymał duże pudełko. Na wieku było widać obraz saxofonu i napis marki Muzykmistrz, firma robiąca najlepszy sprzęt muzyczny, który jest w stanie wytrzymać różne rzeczy przez conajmniej 7lat. Są bardzo, ale to bardzo drogie. -Jezu... Proszę państwa, proszę się nie wygłupiać... - powiedział blady pan Maciej. - To chyba nie jest dla mnie. -Ależ dla pana - powiedział mężczyzna trzymający pudełko. - No, niech pan otworzy. Blady jak kartka pan Maciej podszedł i wziął pudło. Delikatnie je otworzył. -Przecież to jest... - pan Maciej prawie upuścił dzieło rąk ludzkich. - Saxo A596, najlepszy saxofon, chyba nawet na świecie... -I jest pana - powiedział mężyzna, który dał saxofon panu Maciejowi. Wszyscy zaczęli śpiewać kolędę Cicha Noc, a pan Maciej zaczął powoli płakać ze szczęścia. -Naprawdę nie wiem, jak mogę wam dziękować... - bezdomny był wzruszony. -Wystarczy, że pan z nami teraz zaśpiewa, a potem wraz z moją rodziną zasiądzie do stołu - podpowiedziała kobieta, która ciągle pomagała stać panu Maćkowi. I tak też pan Maciej zrobił, zaczął śpiewać razem z zebranymi. I nagle wszystko znów znikło. Znikąd pojawiła się niebieska mgła. Po chwili jak zawsze wszystko znikło, a George był w swoim łóżku. Tak jakby nic się nie stało. -Może teraz zrozumiesz... - znikąd rozległ się głos Michała. -Bzdury. Pomogli mu i co teraz? Zagra im smutną melodyjkę i będzie czekał na grosze wrzucone do tego pudełka po saxofonie? Żenada... Pf... - powiedział pan George... Ale, coś znowu ruszyło jego serce. A on znów nie wiedział co to. George nie spał. Wiedział, że za kolejne 5minut przybędzie nowy duch. Zastanawiał się. Zastanawiał się, nad tym co chciały mu przekazać duchy. Najpierw pokazały mu to, jak Wilson pomaga Ernestowi. Nawet nie oczekiwał nagrody. Po prostu mu pomógł. A ten bezdmony Maciej? Jemu mieszkańcy dali prezent droższy od ich wszystkich domów razem wziętych. Coś ciągle poruszało serce George'a. Myślał tak, aż na zegarku nie była 5.50. Odczekał pięć minut i widział, że duch już jest na miejscu. I nie mylił się, po chwili pojawił się duch. Ten miał włosy zrobione na prawą stronę głowy. Reszta - tak samo jak Michał i Aleksander. -Ja natomiast mam w końcu zrobić z Ciebie tego tak zwanego ''dobrego człowieka'' - powiedział duch. - Jestem Daniel. George nie miał zbędnych pytań, wiedział co się zaraz stanie. Nagle wszystko znikło, a znikąd pojawił się czerwony dym. Po chwili odpłynął on w nicość, a George był w jakimś domu. Stał w pokoju stołowym i widać było, że rodzinie tej się nie powodzi. Pokój miał na oko 20x15m, na środku stał wielki stół dla 8osób. Był nakryty na kolację wigilijną. W rogu pokoju stał regał, który widać było, że swoje lata świetności ma za sobą. Obok, na prawo było duże okno na ulicę, pod nim był mały stoliczek, a na nim bardzo stary telewizor, który pamiętał jeszcze czasy PRLu. Potem kolejno w stronę prawą: Sztućce, talerze, szklanki, filiżanki i tym podobne w szafce, kolejny regał, oba były pełne książek, drzwi i kanapa od drzwi, po pierwszy regał. Wszystko tam było stare i nawet pokój pachniał starością. -Dzieci, siadajcie do stołu! - można było usłyszeć z wnętrza domu głos kobiety. - Ziemniaki już idą! -Idziemy! Tylko weżmiemy Jarka do pokoju - odpowiedział głos jakiegoś chłopca. Po chwili drzwi się otworzyły, a do środka weszła czwórka dzieci, z piątym zawiniętym w kołdrę. Dzieci, chyba jego rodzeństwo trzymało go za końce koca i powoli położyło na kanapie. Potem weszła do pokoju kobieta i mężczyzna, zapewne matka i ojciec owej piątki dzieci. Zasiedli do stołu. George przyglądał się cały czas temu, jakto rodzina siedzi przy wigilijnym stole, śpiewając kolędy, śmiejąc się i rozmawiajac. Z rozmów zrozumiał, że rodzina jest bardzo biedna,a chłopiec jest ciężko chory i zostało mu niewiele czasu. Stał tak i patrzył jak to ta biedna, ale szczęśliwa rodzina siedzi i się cieszy, mimo tego, że ich syn może odejść. Ale nawet on miał dobry humor. -Jarek, najadłeś się? - spytała mama dziecka. -Tak... - odpowiedział chłopiec, uśmiechając się delikatnie do mamy. - Teraz sobie trochę pośpie... -Dobrze, ale pamiętaj nie za długo - powiedział do chłopca ojciec. I tak spał, a rodzina przez następne 5godzin cieszyła się, że siedzią razem. Po tych 5godzinach uznali, że czas już kończyć i iść spać. Kiedy posprzątali, mama postanowiła obudzić śpiącego Jarka, aby śię nie wystraszył podczas przenoszenia. -Jaruś, wstawaj. Musimy ciebie przenieść - mama delikatnie poklepała po lewym policzku chłopca. Stała tak i budziła go przez okolo 18minut, aż nie zdała sobie z czegoś sprawy. - Jezu Chryste... On jest zimny! Zimny i blady! Nie żyje! - matka popadła w panikę. -Spokojnie, kochanie, pójde po lekarza! - powiedział mąż zakładając same dziurawe buty do wyjścia. - Starajcie się go obudzić. Po 7minutach przyszedł mąż z lekarzem. Lekarz sprawdził co się dzieje z chłopcem, po czym delikatnie podniósł się. -Drodzy państwo, niech państwo zaprowadzą dzieci do pokoju - powiedział poważnym tonem lekarz. Dzieci same poszły do domu przy okazji zamykając drzwi. -Co się stało doktorze? - zapytała wystraszona matka. -Cóż... Chłopiec był cały czas bardzo chory, a jego ciało ledwo dawało radę - lekarz spojrzał poważnie na rodziców. - Proszę państwa... Chłopiec nie żyje... Matka od razu upadła i zaczęła płakać. Zdruzgotany tą informacją ojciec złapał się za serce i też zaczął ronić łzy. Lekarz rzucił tylko dowidzenia, bo wiedział, że nic więcej nie zrobi. Po tym jak lekarz wyszedł, do pokoju weszła czwórka rodzeństwa i od razu zrozumiała co się dzieje. Wszyscy ubolewali. Nagle, było przyśpieszenie czasu, albo inna teleportacja. Był to cmentarz, pochówek chłopca. George poczuł, jak cały smutek rodziny chłopca i wszystkich tam zebranych napływa do niego. Nie znał go, ale czuł, że mógł pomóc. -Był ciężko chory... Lecznie było bardzo drogie. Za drogie jak na tą rodzinę. Postanowili zbierać na nie, ale jak widać nie zdążyli - powidział znikąd Daniel. -Ale... ale... czemu ja czuję, że mogłem pomóc?! - krzyknął zezłoszczony na siebie George. - Nawet tego szczyla nie znałem! -Jak to nie? Spotkałeś kiedyś jego matkę, jak rozmawiała o czymś z lekarzem. Ty dobrze wiesz o czym, ale na nią tylko nakrzyczałeś, bo nie mogłeś przejść - powiedział George'owi Daniel. -Mogę to naprawić, prawda?! Przecież to tylko wirtualna rzeczywistość! To nie jest prawda! - krzyczał George. -A więc... Zrozumiałeś - powiedział Daniel uśmiechając się do George'a. Nagle wszystko znikło i pojawił się dym. Czerwony dym znikąd. Odpłynął, a George obudził się. Była godzina 9.25 rano. Budzik dzwonił. Co się stało potem chcecie wiedzieć? Cóż... Maciejowi pomogłem, a z rodziną się zaprzyjaźniłem i ufundowałem im leczenie chłopca, oraz nowy dom. Ernest i jego przyjaciele, zawsze są mile widziani ze swoimi kolędami w moim wieżowcy, a ja nie jestem już znany jako skąpy skąpiec... I tak kończy się moja historia. Dwa lata jestem już innym człowiek, oraz mężem i ojcem dwójki dzieci. Brajanka i Jessici. Jestem z nich bardzo dumny. To czego się nauczyłem, zostanie ze mną do końca życia i pamiętajcie! Magia świąt naprawdę istnieje! To była moja historia. George Michael Smiller. Lat 24, najbogatszy i najszczęśliwszy człowiek na świecie, co ma pęłno przyjaciół, a to była moja historia.
  3. midom

    Rozbite Szkło 7

    Witam! Mam pomysł, aby na 10tą część zrobić opis postaci. Chcecie coś takiego i jak tak, od jakiej zacząć? --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- -Ale jak ty chcesz walczyć? Jeżeli mamy ratować naszych musimy mieć: schronienie, jedzenie, leki, picie. Oraz jeżeli nic nie zrobimy, to zabiorą nam tryb - AnimeLoveManga była przerażona pomysłem. Co prawda chciała walczyć, ale nie wiedziała jak. - A więc musimy walczyć. A do tego potrzebna broń i ludzie. Muneyuki podeszła do stołu od strony kominka. Ruchem dłoni poprosiła żeby reszta tam obecnych również podeszła. Nagle wyciągnęła mapę. Po prostu pojawiła się w jej dłoni. -Skąd... masz... mapę???? - zapytał KenjiYT - Ona tak po prostu... Sie pojawiła w Twojej ręce... -Tak, wiem. Już wam tłumaczę - odpowiedziała Mune kładąc mapę na stole, gdy nagle coś ciężkiego spadło na sam dół kominka TheGregora. Wszyscy od razu odwrócili się w tę stronę, oraz wyciągnęli miecze (jeżeli je mieli) gotowi do walki. Nie wiedzieli co spadło, bo kurz z komina wszystko zasłaniał, ale można było wykryć i zauważyć jakiś ruch - to coś żyło. Kiedy kurz zaczął opadać można było powoli zauważyć czyjąś sylwetkę. -Au! Aua! Auuuu! Jak ja mogłam spaść? Jakie to było głupie... Obym sobie nic nie złamała... Au... -Ucisz się w końcu i wstawaj! - krzyknęła Niebieskikwiateq w stronę... kogoś. -Już, już. Tylko mnie nie krzywdź! -Ręce na głowę i powoli podejdź - Niebieska ciągle trzymała podniesiony w górę miecz. Sylwetka powoli zaczęła podchodzić. Można było zauważyć już, że jest to kobieta. -Jestem PiesełowaGamer. Uciekłam jak najdalej i sama nie wiem jak wspięłam się na dach. Spadłam do komina, bo nasłuchiwałam co mówicie - odpowiedziała brudna Piesełowa. -Czyli jesteś szpiegiem tych szumowin! - krzyknął ReziGamer. -Co? Nie! Jestem helperka z trybu Creative 1.8. Um... Mogę się otrzepać czy coś? -Jasne - odpowiedziała Mune. Kiedy Piesełowa się otrzepała, a xITaealna sprawdziła, czy nic sobie nie zwichnęła bądź złamała wrócili do stołu. -Dobrze. Już? Okej. Mapę mam z kreatywnego trybu, który jeszcze mam włączony. Przez cały czas kiedy tylko miałam na to czas tworzyłam sety diamentowe i miecze. Mamy też łuki, strzały, refy, koxy, i to co nasz wróg. Przynajmniej trochę, więc niby mamy czym walczyć - odpowiedziała w końcu Muneyuki posyłając bystre spojrzenie w stronę Anime. -Dobra... Coś mamy. Jaki jest plan? Ktoś jakiś ma? - zapytał KenjiYT. Nikt mu nie odpowiedział. -Ja mam - zgłosił się xLoath. - Zrobimy tak: Renus, _Simsi_, ja idziemy szukać graczy. Waliza, midom, TheGregor wy idźcie przeszukać teren naszych działek. Jeszcze się okaże, że znów nam ktoś z komina spadnie. Reszta zostaje tu - pilnujemy tego, by Mune nic nie przeszkadzało produkować potrzebne nam rzeczy. Dopóki tego nie zablokowali - bo pewnie mogą - musimy zrobić tego jak najwięcej. A raczej musisz. Tak samo ty Keki! -Dobra. Już robię - odpowiedział Keki. -A ja tez mogę pójść pomagać graczom? - zapytał Mr_Shiza. -Ja tu nie rozkazuję. To była tylko propozycja - odparł xLoath. -Robimy tak jak powiedział xLoath. Tak, Shiza możesz iść - odopwiedziała Muneyuki. I tak właśnie zaczęła się próba odzyskania trybu RealLife, przez obecne tam osoby. Podczas tego, gdy nasi zajęli się sobą, wróg ciągle się wzmacniał. Siły nie są równe i dobrze o tym wiedzieli nasi bohaterowie, ale łatwo się nie oddadzą. Tego byli pewni. Będą walczyć. Walczyć, do ostatniego serduszka. Tak długo, jak długo wróg nie zostanie pokonany. To jest ich cel. ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Jeszcze tak na koniec! Jeżeli chcesz wystąpić napisz w komentarzu! Przepraszam, że takie krótkie, ale podczas pisania miało być dłuższe. Pewna sprawa zajęła mi trochę pół dnia, więc wyszło tak, jak wyszło, starałem się po prostu na dziś to zrobić. Teraz też będę starał się wrzucać 2x blogi na tydzień. Macie pomysły? To piszcie! ~midą
  4. midom

    Zgadnij kto napisze po tobie.

    No elo! Julka jestem! @Ame cho no.
  5. midom

    Sernikowe Lody? :O Nie ta pora, ale cóż!

    Nie moge juz dzis dac repek!!! :C
  6. midom

    Szkoła #5

    CO DOOOOO.... AJM ŁEJTING FOR MOR!!! END ŁEJTING OLL TAJM!!! XDD Masz to coś. Czuć moc pisania! XD PIERWSZY!
  7. midom

    Co robić na RealLife? #2

    Witam! Tutej znów ja! I ta magiczna seria! Co nie wiem czy coś Wam pomoże. Zaczynajmy! Wielu graczy na starcie pyta się jaka jest ta 'najlepsza' praca. Cóż, każdy ma swoje komforty. Jedni wolą jak pinionszki od razu wpadają na konto, inni sami je wolą odbierać, a jeszcze inni po prostu chcą mieć jakieś pieniądze i reszta to ich nie obchodzi. A więc tak, na ogół odpowiedź to będzie: A. Kopacz. (pracuje na żwirowni, nie w kopalni kamienia XD) B. Drogowiec. Dlaczego tak? Cóż. Na kopaczu jest bardzo dużo osób z łopatami co mają minimum wydajność3. Od tego enchantu kopiecie żwir jak na gamemodzie 1. Dlatego bardzo szybko i miło się tam zarabia. Natomiast w pracy drogowca nie potrzebujecie żadnego sprzętu, co jest na starcie bardzo pomocne, po prostu kładziecie smołę w terenie zaznaczonym przez biało-czerwone szkła. Ale? Jak to się robi? Podchodzicie do Jarka*, pracodawcy i na niego klikacie PPM**. Następnie klikać DAJ MI SMOŁĘ, czy jakoś tak. Wtedy ją dostajecie, ALE smoła nie jest widoczna w Waszym EQ. Jest to 5niewidzialnych bloków które dostajecie nawet jak macie pełne EQ. Potem w zaznaczonym przez wspomniane wyżej szkło, terenie klikacie PPM na szarą wełnę. Na dole pojawia Wam się licznik pieniędzy ile już zarobiliście***, aby je odebrać podchodzicie do Jarka PPM na niego i wybieracie Wypłać: xxx.xx$. O ile się nie mylę to w tej pracy nie potrzeba mieć minimum 100$, aby jej dokonać. (i mała uwaga, głównie jak zmieniacie pracę kopacz, górnik, drwal, nie wiem czy jakaś inna też, Wasze zarobki, których nie wypłaciliście będą początkiem zarobków w nowej pracy. Natomiast u drogowca będziecie zaczynać od 0$, ale nie wypłacone pieniądze będą początkiem w wyżej wymienionych pracach.) A w pracy kopacza po prostu kopiecie żwir i klikacie PPM na księgowego w domku obok, aby wypłacić. Jeżeli nie macie minimum 100$ zarobionego, to nie wypłacicie nic. Domy, Pytania też są na temat domów. A więc tak, zanim kupicie jakiś lokal, pomyślcie - po co Wam on?, czy macie jak go przedłużyć?, i czy nie zbiedniejcie bardzo z jego powodu? Lokale są od 750$ na 3dni po 7dni za 5k, ale to już są domy. Dalej są działki vip (o ile się nie mylę dostępne dla nowych rang), oraz działki na zawsze 50x50 (wielkości vip nie pamiętam. Chyba 20x20, ale nie mam pewności), za 300k NA ZAWSZE. A więc? Gdzie są te najtańsze? Wasze małe klitki czekają na przystanku domki. To tam są lokale 750$/3dni. Wytłumaczenia oznaczeń * *w opisie pracy pisze, że Jarek jest na przystanku policji, ale tam często nie są problemy, aby go znaleść. PRO TIP: pojedź na kopalnie i pójdź w lewo. tam go znajdziesz. **nie którzy nie wiedzą co to PPM i LPM. już Wam mówię: PPM - PrawyPrzyciskMyszy, natomiast LPM to LewyPrzyciskMyszy. ***licznik na dole jest od wersji MC 1.8+. na wersjach niższych każda nowa wiadomość na temat zarobku pojawia się na czacie i robi niechciany spam To na tyle! Planuję wrzucić jak najlepiej w tym tygodniu jeszcze Rozbite Szkło. Jeżeli macie jakieś pytania na temat trybu - piszcie komentarze i pytajcie, P.S. Megerro, upominałaś mnie o pisanie znaków interpunkcji po spacji. Ja tak nie robię, więc albo czcionka tak wygląda, albo niezauważony błąd. Przepraszam Cię za to. ~midą
  8. midom

    Kreatura #1

    14.56 Masz super bloga mordko ❤️ ta wiem, nawet się nie znamy. Ale oryginalny kontent. I widać, że amsz IQ powyżej 10! XD ZAPRASZAM NA MOJEGO BLOGA!
  9. midom

    Zniszcz Marzenie

    A dostaniesz bana XD JA KCEM MIEC POMNYSL NA TO, CO JA KCE MIEC ZA MASZENIE XD BO GO NIE MAM :CCC
  10. midom

    Zniszcz Marzenie

    A dostaniesz ROMu XD A teraz ja kcem yyyy co ja kcem? Ja kcem nowy telefoniq.
  11. midom

    Zniszcz Marzenie

    A zamiast tego zjesz swój własny budynek mieszkalny. CHCE DOSTAC NOWY LAPTOP Z WINDOWSEM HOME 10!!! ;-; I TO DOBRY
  12. midom

    [RealLife] Butle EXP

    Witam! Ja mam taką sprawę na temat buteleczek co nam leveleq dają na RealLife'ie. Bo kiedy był /sklep można je było dostać za 200krainiaków, czy jak ktoś tam woli to tokenuf 256 ich, czyli 4staki. Teraz tej komendy ni ma, więc są one po 8k waluty trybowej w lidelu. A skoro były kiedyś po 200krainiaków, a takich 200 to było 2k waluty trybowej ze /sklepu to oznacza, że w takim wypadku mamy 64 butelek za 2k x 4, i teraz mamy 8k. Co nie jest ich prawdziwą ceną, tylko o nibo podwyższoną. A więc jak już tak mamy liczyć, to prędzej będzie do tego, że skoro 200krainiaków to 2k, to w tym wypadku 64 butelek to 500. Albo, można zrobić tak, że 64 butelek będzie kosztować 2k jak się przyjęło przez graczy. A więc kończąc. Chodzi mi o to, aby wprowadzić zniż do sklepu lidl na trybie RealLife, bo jest to po prostu za drogie jak na normalną i prawdziwą ich cenę. Żegnam. ~Karakan midą
  13. midom

    [Łowca Cheaterów] lopak22

    Ja bardzo przepraszam, ale on jest bardzo aktywny. Wiem, bo też gram duzio i widzę lopaka22 też bardzo często.
  14. midom

    Łowca Cheaterów Alcatraz_Yagami

    Ale on pisze 3-4 lata, czyli nie wie dokładnie ile. A skoro gra 3, to gra 3 i ok. Bo tyle może. Ja na TAK. Znasz się, aktywny iiii no.
  15. midom

    [Łowca Cheaterów] lopak22

    Maua Pajda znalazła i ocenia. TAK Znasz cheaty bardzo dobrze, z tego co piszesz, przykładowe cheaty na RL do pvp powiedziałeś, ale nikt raczej tam nie cituje na pvp, ale włamać się do otwartego słoika z dżemem każdy może. Podanie trochę mao kolorków więc serio to zmień XDDD. Nom. Więc w skrócie, gracz się zna, aktywny i ogarnięty. A jak nie przejdziesz, to zobaczysz 😆