Skocz do zawartości
KrainaMc.pl

vNeV

Bloger
  • Liczba zawartości

    227
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Zawartość dodana przez vNeV

  1. vNeV

    Dokończ słowo

    Lucyfer Deb..
  2. <> Opóźnione Wyniki <> Wyniki są opóźnione, przez mój brak czasu. Przepraszam osoby, które musiały czekać. <> Tylko Dwie Prace <> Przedłużyłem odrobinę konkurs, ponieważ dostałem tylko dwie prace. Rap od Krzakiniego oraz opowiadanie od Pesachii. <> WYNIKI <> I Miejsce - Pesachii II Miejsce - Krzakini III Miejsce - Brak Czyli tak jak obiecałem, wstawiam opowiadanie wygranej osoby. --- WSTĘP Zbliżała się jesień, kojarząca mi się z dniem zmarłych, Halloween. Ci wieśniacy, z wioski przebierali się w aniołów i świętych. Wierzyli w kogoś, kto tak naprawdę dla nas nie istniał. Drażniło mnie to niezmiernie, Ci głupcy, co nie znali życia, ani nas. Myślą, że mogą nas przestraszyć jakimiś nędznymi proszkami dla duchów. Tak naprawdę nasz świat nie jest wiadomy dla nich, ci, którzy widzieli, są uważani za głupców. Naukowcy, którzy odkrywają istnienie demonów i innych paranormalnych rzeczy, co za bajda. Połowa świata uważa, że to bajki, co nie naraża nas na ujawnienie. Z nocy na noc przechadzałam się do miasteczka po zdobywanie dla mnie pożywienia. Otóż dlaczego? Przez to, że jestem dziwadłem. To znaczy, przez mój błąd, jestem wampirem. ROZDZIAŁ I - SKYTY LAS Błąkam się w to i nazad, nie wiedząc gdzie jest mój życiowy cel. A tak naprawdę, szwendałam się po ciemnym lesie, uwielbiałam go i te wszystkie wspaniałe rośliny, które tam rosły. Wraz z moim długosięrstnym czarnym i zielonookim kotem i moją ulubioną czarną po kostki suknią, często robiliśmy nocne wypady. W ten sposób odcinałam się od rzeczywistości, która była. Moje ciemno-czerwone lekko falowane włosy po dekolt latały mi przez wiatr, który dopisywał tego zmierzchu. Zrobiłam kilka kroków dalej, gdy nagle usłyszałam szelest dobiegający z krzaków po mojej lewej stronie. Wzdrygnęłam się oraz przestraszona ruszyłam w ślad, gdzie usłyszałam owe dźwięki wraz z mym towarzyszącym zwierzęciem. Okazało się, że to tylko i na szczęście ruda wiewiórka, która uciekła w popłochu na drzewo do swojej nory. - Za dużo filmów o tematyce strasznej, za dużo Lillie. - Pod nosem wymamrotałam i ruszyłam dalej. Podziwiałam naturę, jaka mnie otaczała. Mój kot natomiast błąkał się niedaleko mojej sukni, był dobrym i posłusznym kotem, który wiele dla mnie znaczył. Miałam plan udać się do szałasu, którego sama zbudowałam z gałęzi, liści i to, co miałam pod ręką w lesie. Oczywiście była późna pora, a ja nie wzięłam ze sobą swojego małego telefonu na przyciski, koloru różowego, którego zawsze praktycznie ze sobą biorę, w razie, gdyby mama się martwiła. Gdy dotarłam na miejsce, trochę dalej między dwoma drzewami, ujrzałam tajemniczą postać. Nie było jej widać twarzy, ponieważ była już późna godzina. Uznałam, że nikt nie chodzi po lesie o tak później porze, więc przestraszona w pośpiechu, wzięłam kota na ręce i zaczęłam uciekać w szybkim tępię, kierując się do domu. Uciekając i nie patrząc za siebie, ominęłam kościół. Miał ogromne okna, dach, który był szpiczasty. Dobrze wyglądał, ale zacnie mrocznie. Lubiłam tutaj przychodzić z mamą i modlić się za dary, i za to, co mamy. W szybkim popłochu zmęczona i zdyszana, udałam się do swojego domu, gdy byłam na miejscu, poczułam się bezpieczniej i obejrzałam się za siebie. Nikogo nie było, zapukałam do drzwi od starej i zaroślałej chaty z różanym ogródkiem, otworzyła mi mama. - Mamo! Jak dobrze, że Ciebie widzę! - Odpowiedziałam zmęczona, szybkim tempem zamykając za sobą drzwi, i szybko zerkając w okna, czy na pewno ktoś mnie nie śledził. Kot wyrwał się z moich rąk i od razu zmierzył prosto do mojego pokoju, jakby nigdy nic się nie stało. - Bezczelny drań, ale i tak kocham go za to, że ze mną jest tyle lat. Stary pryk. - Stwierdziłam w mojej głowie, niekiedy sama ze sobą tutaj rozmawiając. Interesujące zadanie. - No i pewnie, jeszcze znowu ma zamiar wylegiwać się na moim skromnym małym łóżku z ozdobnymi czarnymi poręczami. - Pomyślałam i dodałam mówiąc i kierując wzrok do swojej rodzicielki, która nie wiedziała co się dzieję zmartwiona. Jak zwykle, martwiła się o mnie niepotrzebnie. Po co? Nie wiem. Jestem przecież już dorosła, mam 18 lat i sobie poradzę. W razie czego mam kijek, który użyje w celach obronnych, mówiąc tak śmiechem i żartem. - Matko święta! Lillie, mówiłam Ci, że masz przychodzić wcześniej! Nic się nie stało? Jesteś cała?! - Wykrzyknęła mama, patrząc na mnie z pogardą - Jestem już dorosła, potrafię o siebie zadbać. Ale dziękuję za troskę. - Uśmiechnęłam się do niej, a ona odwzajemniła mój uśmiech równie szczerym. Nie znałam drugiej takiej kobiety, która była tak silna, jak ona. Naprawdę doceniam to, co dla mnie robi. - Mamo, pójdę do siebie. - Ponownie ucieszyłam się, zgarniając przy tym swoje kudły. - A kolacja? Na pewno jesteś głodna! - Zmartwionym głosem powiedziała, na końcu wykrzykując, jakby miała do mnie żal. - Rano sobie odgrzeje, teraz głodna nie jestem. - Powiedziałam twierdząco i spojrzałam na zegarek, który wisiał na drewnianej ścianie. - Matko, jest już po 24:00... Pójdę się położyć, dziękuję mamo i dobranoc - uśmiechnęłam się beztrosko, przytulając ją na pożegnanie. Zasługiwała na to, przeżywaliśmy kiedyś koszmarne piekło przez mojego ojca. Myślę, że to już przeszłość, nie chce do tego wracać. Najważniejsze jest to, co jest tu i teraz. Nie miałam siły zrobić mojej wieczornej rutyny, więc szybkim krokiem poszłam do mojego cichego zakątka i przebrałam się w mgnieniu oka w moją jednoczęściową piżamę w kształcie jednorożca. Położyłam się obok mojego kota, ale usłyszałam kroki. Po chwili ktoś wszedł do mojego pokoju. - Dobranoc Córciu. - Powiedziała cichym i spokojnym głosem stojąca przy drzwiach mama, zagaszając światło u mnie. Zawsze tak robi, bo wie, że czuję się wtedy bezpiecznie. Uśmiechnęłam się do niej już z zamkniętymi niebieskimi oczętami, ponieważ bolały mnie niemiłosiernie oczy. Po chwili zasnęłam. Obudziłam się, wiedziałam, że śpię. Tak jakbym wiedziała, że to sen na jawie. Czarne małe pomieszczenie, z różowymi drzwiami. Widniał tam napis, który mnie zaniepokoił. Było napisane, po prostu przepraszam. Odsunęłam się do końca ściany, stykając się z nią plecami. Usłyszałam nagle głos, którego się wystraszyłam. Był to głos, który znałam. - Witaj moja Droga, mam nadzieję, że będziemy się tutaj częściej widywać. - Powiedział zachrypnięty głos, wyjątkowo znajomy, tak jakby był znikąd. - Kim jesteś! Co ode mnie chcesz! Wypuść mnie stąd! - Zaczęłam krzyczeć, a na odpowiedź dostałam tylko śmiech. Zburzyłam się, dlatego próbowałam się jak najszybciej obudzić. Udało mi się to, ale na sam koniec, zanim się przebudziłam, usłyszałam słowa, które są wypowiadane do mnie. - NIEE! MOJA LILLY! - Wykrzyknąwszy znajomy głos i zwyczajnie w świecie obudziłam się. Byłam cała mokra, spocona. Mój kot, który spał ze mną znalazł się na ziemi. Do pokoju weszła mama. - Coś się stało? Krzyczałaś.. - Oznajmiła ponownie zmartwionym i zaspanym głosem. - Koszmar, nie martw się - Uśmiechnęłam się do niej, chodź dalej wyglądała na przygnębioną, jakby to była jej wina. - Zapaliłabyś mi światło, proszę. - Wyszłam z prośbą, na co mama zrobiła to i odwzajemniła uśmiech. - Śpij dobrze kochana, jak coś to wołaj. Jestem obok. - I wyszła z pokoju, a ja spokojnie poszłam spać, tym razem nie budząc się z mojego snu. --- Mam nadzieję, że nie ucialem żadnego zdania kopiując to. Do zobaczenia w kolejnych wpisach. ~ NeV
  3. vNeV

    Czy lubisz...?

    Bardzo Czy lubisz noc?
  4. vNeV

    Dokończ zdanie

    Samym sobą. Nie mam blogera, bo
  5. vNeV

    Masz czy nie masz?

    Nie Czy masz jakąś liczbę dolarów?
  6. Nie Czy chciałbyś posiadać milion dolarów?
  7. Fotografowanie lisów
  8. Heroina? Koks? Ulubione zwierzę
  9. vNeV

    Ship

    Pestka x Saskun
  10. vNeV

    Lubie Cie za...

    Za to, że napisałaś tą odpowiedź o 20.15
  11. Możliwość spędzania większej ilości czasu z chłopakiem
×
×
  • Dodaj nową pozycję...