The Dark side

  • wpisów
    39
  • komentarzy
    83
  • wyświetleń
    649

O blogu

Może wiersze, może opowieści; kto to wie? 

Wpisy na tym blogu

Obcy 2

Obcy 2 Z mijającymi miesiącami, Kuba i Zuzia zaczęli się częściej mijać na korytarzach jak i na lekcjach. Kuba na lekcjach przyglądał się Zuzi niezmiernie lecz ona to olewała. Wiedziała że nie powiedział nikomu o tym co z nimi zaszło, przecież, dawno by ktoś z szkoły z nią o tym porozmawiał, lecz tak się nie stało.  - Hej. Odezwał się brunetni, krótko włosy chłopak który stał przy jej ławce. Długo włosa, brunetka z czarną czapką oderwała oczy od zeszytu i opuściła długopis którym pisała opowieść na następną lekcje.  - Hej. - Przepraszam... Zuzia nie odezwała się, w zamiast tego podniosła długopis, poprawiła czapkę oraz przeczytała ostatnie zdanie które napisała. - Proszę cię, nie ignoruj mnie. Na prawdę przepraszam, nie chciałem żeby to się tak skończyło. - To czemu to tak skończyłeś? - Byłem głupi i żałośnie się zachowałem - Minęły 4 miesiące, nagle cię olśniło że źle zrobiłeś? Tak nagle? Nie wierzę ci.  Brunet stał cicho, po czym odszedł od niej ponownie. Tak jak za pierwszym razem. Zuzia spojrzała do góry, jej oczy zabłysnęły. Bardzo chciała się z nim przyjaźnić, lecz po tym jak ją potraktował... Nie wiedziała czy potrafi. Po zbyt długim zastanawianiu się, wstała i podbiegła zza niego i go uścisnęła. - Wybaczam ci Kuba odwrócił się i uśmiechnął. Pełen energii, podniósł Zuzię, która była pomidorem na twarzy, i uścisnął ją.  - To między nami jest okej? Odstawił ją na ziemię i wgapił się w jej piwne, błyszczące oczy z nadzieją. - Tak  Uśmiechnęła się w jego stronę. Po chwili nie pewnego ruchu, po chwili nie pewnych słów, chwycił za jej czapkę i pobiegł w siną dal. - Hej! Oddaj mi czapkę! Pobiegła za nim. Biegli przez korytarze wypełnione uczniami jak i nauczycielami. Wszystkie papiery wypełnione większą ilością słów niż mogły opisać tą sytuację, frunęły w powietrze za nimi gdy przewracali innych. Pod koniec korytarza, chwyciła go i przytuliła podczas gdy próbowała sięgnąć po swoją czapkę. Uśmiechał się głupawo na nią. Ona spojrzała się w jego brązowe prawie czarne oczy i się roztopiła. Kuba wziął czapkę i założył ją na jej głowie, tak że zasłaniała jej oczy. Poprawiła i zobaczyła wściekłego nauczyciela jak do nich podchodził. - No i co my tu mamy? - Ale to nie tak! - Macie posprzątać ten cały korytarz. TERAZ. Jeśli nie posprzątacie przed dzwonkiem; siedzicie u mnie po lekcjach. Czy to zrozumiałe? - Tak, proszę pana.  Podeszli do bałaganu który zrobili i papier za papierem zaczęli zbierać. Nauczyciel przyglądał się jak zbierali, a oni próbowali się nie śmiać. Minęło 10 minut a oni nadal zbierali. Dzwonek zadzwonił.  - Na lekcje idźcie. Po szkole w mojej klasie. Numer to E3.  Zuzia zaczęła się śmiać, a Kuba wraz z nią. - Kolejna godzina! Przestali się śmiać, lecz uśmiechali się głupawo na siebie nawzajem.  Po szkole Razem weszli do klasy E3, pokój był od Angielskiego, wszędzie różne słowa i znaczenia były porozwieszane które zasłaniały prawdziwe barwy tych ścian. Każda stara, porysowana, brązowa ławka była w innym rzędzie. Nauczyciela nie było. Mieli w sumie dwie godziny siedzenia i robienia niczego. Gdy nauczyciel łaskawie się zjawił po 20 minutach, zobaczył że rozmawiali i śmiali.  - Dobra, ty dziewczyno do prawego końca, a ty chłopcze do lewego.  Bez gadania, bez uśmiechów na twarzach, ruszyli się w swoje wyznaczone miejsca i siedzieli tam przez resztę czasu, lecz ciągle robili śmieszne miny by rozluźnić sytuację.  Pod koniec ich kary, szli do drzwi. Nagle, Zuzia zachaczyła się. ~~~~~~~~~~~~ Przepraszam za jakie kolwiek błędy, lecz pisałam to na telefonie. Dziękuję za przeczytanie

Zaiii

Zaiii

 

Obcy.

Dzwonek dzwonił jej w uszach 5 minut po tym jak zadzwonił. Pierwszy dzień spowrotem po świątecznych feriach a ona nadal nie wiedziała co się działo. Wbiegła przez tylne drzwi do klasy technicznej która też była jej klasą wychowczą. Usiadła na szarym, starym taborecie przy jednym ze pustych stołów z tyłu klasy. Z czarnego, poniszczonego plecaka w tęczowe gwiazdki wyjęła pracę którą miała skończyć w ferie. Lecz przekładała i przekładała, była pewna że ma czas, którego nie miała. Każdego dnia, trudno było jej się obudzić i wstać z łóżka, tak samo jak dziś rano. Przez ferie zapomniała jaki jej czarny mundurek szkolny jest okropny. Czarna, zużyta marynarka chłopięca po jej starszym rodzeństwu, czarna, krasowana spódnica która nawet jej kolana nie sięgała, biała koszula która była o kilka rozmiarów mniejsza, krawat nie poprawnie zawiązany który wyglądał jakby ją dusił i buciki do zawiązania z czego tylko jeden but zawiązany. Czapka na jej tragicznie ułożonych włosach,  śpieszyła się rano by się nie spóźnić lecz i tak się spóźniła. Rozglądała się po całej klasie, wszyscy siedzieli w swoich grupach i rozmawiali. Przypomniała sobie że znów będzie samotna przez kilka miesięcy. W domu miała dostęp do internetu gdzie mogła pisać do swoich internetowych znajomych, którzy chętnie rozmawiali z nią na dowolny temat. Lecz tu ich nie miała. Była sama. Kompletnie sama. 8-10 godzin dziennie. Podczas jej poszukiwania długopisu, Poważna wicedyrektor weszła przez przednie drzwi klasy, a za nią chłopak w kwatradowatych okularach, jasno zielonej kurtce, czarnych spodniach, czarnej marynarce, krawat porządnie zawiązany, i czarne  szkolne buty zapinane na rzepy.  - Witajcie, macie nowego kolegę. Bądźcie mili.  Chłopak rozglądał się po całej klasie, czułam jego ślepia na mnie. Usłyszałam jak podchodził bliżej, i usiadł obok chłopaka na innym stole. Odedchnęłam w spokoju. Dzwonek zadzwonił akurat jak skończyła ostatnie zadanie. Wybiegła z klasy z jej plecakiem w gwiazdki nie dokładnie jeszcze założonym na jej plecach. Wbiegła do toalety i usiadła na zimnej podłodze. Podwinęła rękaw do góry. Minęła minuta, później pięć, następnie  godzina. Zagapiona na jej ręce, nie zauważyła że kolejny dzwonek zadzwonił. Gdy wzbudziła się ze swojego snu na jawie, zauważyła że nikogo nie ma. Z prawej kieszeni marynarki wyciągnęła swój biały telefon. Spojrzała na czas: Połowa czasu w lekcje. Zwinęła rękaw na dół, wzięła plecak na plecy, wybiegła z toalety, wbiegła przez pary dużych drewnianych drzwi, i po schodach biegła. Weszła do klasy matematyki, wszystkich ślepia były na niej. Pół lekcji zmarnowanej.  - Gdzieś ty była? - Nie wiem. - Zostajesz na przerwie to sobie porozmawiamy.  Poszła do tyłu klasy, usiadła w swoim krześle i tylko się gapiła jak nauczycielka opowiadała o jakiś cyfrach. Z przodu odwrócił się chłopak. - Pssssttt ... Spojrzała na niego swoimi dużymi piwnymi oczma. Jej czarna czapka i orzechowe włosy podkreślały je wspaniale. Nie odezwała się  - Czemu się spóźniłaś o pół godziny  Znów się nie odezwała. - Mysz pod miotłą jesteś? Adrian odwrócił się. Lecz co chwilę przez resztę lekcji gapił swe oczy we mnie złym wzrokiem.  Po szkole czekała na autobus, siedząc na mokrym, kamiennym murze, białe słuchawki w uszach, słuchała muzyki. Na przystanek przyszedł chłopak z jej wychowawczyni. Usiadł koło niej.  - Hej Udawała że nie słyszy, po czym wyjął jedną słuchawkę z uszu. - Hej - ym, hej? - Jak masz na imię? - Zuza, a ty? - Kuba. Jesteśmy w tej samej grupie wychowawczej. - Wiem. - Czemu wszędzie siedzisz sama? - Nie mam przyjaciół? - Ale czemu? Wydajesz się taka sympatyczna - Zabawne . . . - No dzięki, wiem że jestem komiczny Uśmiechnęła się. Spojrzała na w jego piękne czarne oczy.  - O proszę, piękny uśmiech. Zielony autobus przyjechał, wstała i podszedła do wejścia, a za nią Kuba. Usiadła na górze autobusu przy oknie na szarym siedzeniu, a obok niej on. Jechali do innych miasteczek, lecz dobre 15 minut siedzieli razem, rozmawiali, śmiali się. Wtedy on musiał wyjść. Jak schodził po schodach jego słodki, ciepły uśmiech pojawił się na jego twarzy. Zniknął z jej punktu widzenia. Została sama. Sama. Znowu. Zawsze była sama. To że był ktoś obok niej nie znaczyło że nie była samotna. Kilka miesięcy minęło, ich relacja  kwitła z każdą sekundą. Ona coraz częściej gadała. On coraz częściej słuchał. Nikt nie mógł ich rozdzielić. Nikt. Nawet jeśli klasy mieli inne, czy gdzieś wyjeżdżali. Nadal pisali ze sobą co chwilę. Wieczorami rozmawiali a nawet przez telefon zasypiali przy swoich głosach. Przy nim, czuła się bezpiecznie. Lecz nie mogła spać po nocach, ciągle myślała o tym o czym mu nie powiedziała. Kuba zaczął ją lubić, tak jak i Zuzia jego. Uważano ich za parę, i tak też byli. Rok minął, Zuzia zaczęła się dręczyć. Nie wiedziała czy mu powiedzieć czy też nie. W końcu któregoś dnia, odważyła się. Powiedziała mu to, czego nie powiedziała nikomu. - Kubuś... Podeszła za nim i go przytuliła bardzo mocno. Po czym go puściła podeszła przed niego by spojrzeć mu w oczy. Lecz to było trudne, skoro Kuba stał się wyższy od niej. - Zuziś, co sie stało? - Nie powiedziałam ci o czymś - Mi o wszystkim możesz powiedzieć, co się stało? Kuba patrzył w dół, zaniepokojony. - Heh... Kuba... Bo ja... Podwinęła rękaw, Miała pełno blizn, ale także dużo świeżych ran. Spojrzała w podłogę, łzy spływały  jej po bladych policzkach. On nie odzywał się. Stał przed nią, wgapiony  w jej ręce. - Zuzia... Podniosła głowę do góry, by spojrzeć mu w oczy. Jej zapłakane czerwone oczy błyszczały, miała nadzieję że ją przytuli. Lecz nadzieja poszła w Bieszczady. - Zuzia przepraszam, nie mogę. Odszedł od niej.  - Raz sama, na zawsze sama. Powiedziała pod nosem do samej siebie. Pobiegła jak najdalej od innych, by nikt nie widział tego jak płaczę przez chłopaka który właśnie ją zostawił po tym jak mu pokazała że ma problemy. Nie odzywali się do siebie. Ona znów była cicho, a on znów nie słuchał. Lekcje które sobie nawzajem dawali zniknęły, jakby w ogóle się ich nie uczyli.  Najlepsi przyjaciele. Bardzo bliska sobie para w tak szybkim tempie stała się sobie obca. Zostali nieznajomymi sobie ludźmi który kiedyś ze sobą ręce trzymali, śmiali się jak i rozmawiali o wszystkim. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Mam nadzieję że się podobało ❤ ~ Zaiii_ 

Zaiii

Zaiii

 

Cytaty #7

Witajcie, to znów ja. Takaa notka, jeśli 'dostajecie depresji' przez moje wpisy, nie czytajcie ich.   Wszystkie cytaty należą do mnie jak zawsze, jeden z internetu wzięłam bo mi się podobał, ale oznaczę który to jest. Miłego czytania     "Próbuje. Zrozum że próbuje."   "- Niby było dobrze - Nigdy nie było dobrze"   "Nigdy nie zapomnę momentu kiedy odsłoniłeś mój rękaw i zobaczyłeś te wszystkie rany."   "- Jakie jest twoje największe kłamstwo jakie odpowiedziałaś? - Wszystko jest w porządku."   "Do domu wbiegła radośnie, lecz to się skończyło, gdy tylko spotkała się z prawdą w salonie..."   "Wpadłam na ciebie przypadkiem, i tak samo, przypadkiem się zakochałam."   "Tęsknię za nami, a nawet nas nie było."   "Jakbyś się czuł, gdyby któregoś dnia mnie by zabrakło?"   "Żyletka bogiem,                         Cięcie nałogiem,                  krew to podstawa,                         a śmierć to zabawa" (Ten cytat nie należy do mnie)    "-Rozśmieszasz ich. - Ale niechcący - Ale jesteś śmieszna! - śmieszna mówiąc  prawdę..."   "Krok po kroku zbliżała się rocznica..."   "- Ja muszę odreagować na to co się dzieje." - To jak? - Rzucanie się w książki trochę pomaga... - Ale w sensie że układasz książki na łóżku i się na nie rzucasz ;D - Nie, w sensie że się uczę i uczę godzinami - ale po co? i tak masz same wysokie oceny - Po to żeby zapomnieć... - ąle jak? tylko pamiętasz więcej rzeczy - Właśnie nie, rzucając się w książki, pamiętam więcej na testy, dostaje wysokie oceny i czuję się lepiej. A poza tym, te zadania w książce mają odpowiedzi, moje problemy ich nie mają."    "Dni mijają, tak samo jak wszyscy odchodzą."   "Płaczesz pisząc 'xD', prawda?"   "W momencie gdy przytuliłeś mnie, było inaczej."   "Tego dnia, wszystko się rozwaliło."   "1 gra, 1 aplikacja, rozwaliła przyjaźń."   "Wszyscy mówią jakie to wspaniałe uczucie mienie swojego najlepszego przyjaciela jako swojego chłopaka, lecz nikt nie mówi o tym jak cię to rozwala gdy doszliście do końca wspólnej przygody."   Do następnego wpisu!

Zaiii

Zaiii

 

Drogi Przyjacielu, przyjaciółko...

Drogi Przyjacielu/Przyjaciółko z przeszłości...   Wysłałam ci 'xD' wraz z śmiejąca się minką bo chce ukryć ten fakt że nie chce tu być już ani sekundy dłużej. Wygłupiałam się z tobą podczas gdy płakałam i umierałam wewnętrznie. Śmiałam się z wszystkich twoich żartów podczas gdy tak na prawdę chciałam tylko podciąć sobie szyję. Gotowałam z tobą na 7 piętrze podczas gdy tylko chciałam z niego skoczyć. Spędzam z tobą więcej czasu niż z kim kolwiek innym, i niby nie jestem samotna, lecz czuje się samotna.  Wewnątrz mnie siedzi mała dziewczyna która nadal płacze żeby jej przyjaciel ją przytulił i powiedział że jest. Lecz go nie ma Bo po co ma być? Przecież nic się nie stanie jak go nie będzie  prawda? Wcale wszystko nie jest gorsze bez niego Mówisz mi jaka jestem piękna i radosna, lecz mnie nie znasz, jestem brzydka i smutna. A inni mi mówią jaka radosna lecz samotna kiedyś byłam, teraz jestem smutna i 'popularna' Nie prawda to że siedzę z innymi ludźmi, nie znaczy że mnie lubią, nie znaczy że się przyjaźnimy. Bo kto by podejrzewał, że ta dziewczyna która szeroko się uśmiecha, radośnie skacze rozświetla całe niebo zajdzie w tak okropny stan w jakim jest teraz? Nikt. Właśnie.  Nikt. Bo kto by się tego spodziewał przecież to jest nie możliwe w przeciągu zaledwie kilku lat się tak mocno stoczyłam. Siedzę w pomieszczeniu pełnym ludzi, lecz  samotna nadal jestem Kilka lat temu nie byłam, miałam tych których potrzebowałam, teraz nie mam ich. Wszyscy ode mnie odeszli gdy ich potrzebowałam, dlaczego? Bo mój uśmiech nie był już taki jak kiedyś. Nie był już szeroki, radosny i zaciemniał niebo. Bo powiedziałam prawdę o tym jak się czuję.  Teraz same fałszywe twarze dookoła mnie siedzą.                                           ~ Zaiii_         

Zaiii

Zaiii

 

?

Sabrina Szczęśliwe, tęczowe niebo lecz słońce krwawiło. Deszczyk leciutko kapał na niezbyt kolorową wodę przy starym, metalowym moście który rdzewiał. Krwawiące słońce powolutku zaczęło się chować przed tęczowym niebem które niedługo zamieniło się w czarne wraz z białymi gwiazdkami które łagodnie je rozświetlały. Droga spokojna, nikt nie przejeżdżał przez pusty, cichy las. Wokół, drzewa były ciemne i przypominały zmodyfikowanych ludzi którzy byli uwięzieni w tym lesie jako drzewa.  U góry, liście wraz z gałęziami zasłaniały niebo. Jej piwne oczy traciły błysk coraz bardziej z każdym krokiem głębiej w przeklęty las. Mówiono jej, by tam nie iść, lecz ona uparta mówiła że nic jej się nie stanie. Mówiła że wróci. I wróciła, lecz inaczej niż jakbyś pomyślał.  Chodziła odważnym krokiem poprzez dziką dżunglę lasu, a za nią, wszystko więdło. To tak jakby się nie bała, czekała aż śmierć przyjdzie i zgarnie ją z tego świata, lub już była martwa. Chodziła po łamiących się pod nią gałęziami. Odwróciła się i szła tyłem. Zobaczyła jaki świat jest naprawdę; ponury. Przestała iść w wstecz, i szła spowrotem w ponurość. Gdy powróciła do domu zaszło słońce, mrok zapanował ponuro nadal było, lecz tylko ciemniej. Przekręcała klucz, nic nie słyszała. Wszystkie okna były w ciemności. Wszyscy o niej zapomnieli i poszli spać; normalne. Przechodząc przez wrota, poczuła ukucie w głowę; Upadła i uderzyła się w głowę. Nikt nie wstał, nikt nie słyszał, lecz ktoś poczuł ten zimny oddech z dworu.  Na dół zeszła jej mama z którą wcześniej się pokłóciła. Krew leciała z głowy, czerwona krew była na podłodze. Mama nie zakrzyczała. Nie zadzwoniła po karetkę. Stała tam. Pozwoliła swojej córce umrzeć. Zamknęła drzwi. Poszła spowrotem spać. Rano Bruno zszedł na dół, zrobić sobie śniadanie do szkoły. Zastał swoją siostrę na podłodze w kałuży krwi. Jej skóra była bladsza jak papier. Oczy wygasły ze swojego błysku. Bruno pobiegł po telefon by zadzwonić po pogotowie. Na pogotowiu siedział, czekał. Lecz doktor wrócił z zakrzywioną twarzą, usłyszał to co wiedział że usłyszy, lecz słysząc te słowa; jeszcze bardziej go zabolało.  - Przepraszam za to co zaraz panu powiem... Ale pana siostra nie żyje. Nie miała wystarczająco krwi w jej organizmie by przeżyć, takie uderzenie też namieszało by w jej głowie. - Czyli? - Nawet jeśli miała by wystarczająco krwi; nie przeżyła by.  Tego wieczoru, Bruno wrócił do domu, nie przemówił do swoich rodziców. Poszedł do pokoju. Zamknął się, i rozpaczał. Przypomniał sobie jaką kłótnie jego mama i siostra miały tego ranka. Wybiegła z domu i wróciła bardzo późno.  Wcześniej tego dnia . . .  Sabrina nie ostrożnie schodziła po schodach. Z kuchni dobiegał dość niski głos, krzyczący jej imię... - Sabrina!  - Tak?  - Przestań mnie ignorować! - Nie ignoruje cię. O co chodzi tym razem? - Oto że przestałaś chodzić do psychologa i nam nie powiedziałaś. Co robisz w tym czasie? - Teraz się interesujesz moim życiem? Tak nagle? A gdzie byłaś, gdy cię potrzebowałam? A tak... Wypełniałaś papiery o wstawieniu mnie do adopcji. - Skąd o tym wiesz? - Widzę że nie dajecie z tatą rady. Tata postanawia pozostawać w pracy do późna, ty wychodzisz na imprezy. Bruno siedzi w domu i nad książkami natomiast ja mam chodzić na terapie bardzo grzecznie i licząc że z dnia na dzień będzie mi lepiej bo mi psychiatra da jakieś tabletki których chcę nadużyć. Mówi mi co mam robić. Lecz ja wiem co chce zrobić; Umrzeć.  - Przestań histeryzować. - Ale mamo, to prawda - Stop. - Wiem że nie rozumiecie mnie, ale to spoko, bo ja siebie też nie rozumiem. Sabrina wzięła swój plecak, wybiegła zza frontowe drzwi którymi trzasnęła. Tak- Sabrina wróciła do domu. Jej dusza nigdy go nie opuściła. Była tak jak te zmodyfikowane drzewa w tym lesie, niczym ptak w klatce; uwięziona na wieczność, uwięziona. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Nie zbyt interesujące, lecz no, lepsze niż nic. 

Zaiii

Zaiii

 

Francuski #4

vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv  Na Fioletowo są przykłady zdań. Na Pomarańczowo jest jak się czyta dane zdanie czy słowo po Francusku. Na Czarno są inne sekcje oraz Zasady. vvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvvv Faire - Robić (Czasownik) Je fais - Ja robię (że fai) Tu fais - Ty robisz (Do kolegi/koleżanki lub kogoś bliskiego) (tu fai) On fait - My robimy (On fait) Elle fait - Ona robi (El fait) Il fait - On robi (il fait) Nous faisons - My robimy (Nou fason) Vous faites - Ty robisz (Do kogoś bardzo ważnego, np. Dyrektora czy twojego szefa.) (Wou fet)  Ils font - Oni robią (Męskie i mieszane) (il font) Elles font - One robią (Tylko damskie) (El font) Aller - Iść (Czasownik) Je vais - Ja idę (Że wa) Tu vas - Ty idziesz (Do kolegi/koleżanki lub kogoś bliskiego.) (Tu wa) Ella va - Ona idzie (El wa) Il va - On idzie (il wa) Nous allons - My idziemy (Nou aluns)  Vous allez - Ty idziesz (do kogoś ważnego) (Wou alez)  Ils vont - Oni idą (Męskie i mieszane grupy) (il won) Elles vont - One idą (Tylko damskie grupy) (El won) Avoir - Mieć (Czasownik) J'ai - Ja mam (Żai) Tu as - Ty masz (Do kolegi/koleżanki lub kogoś bliskiego) (Tu a) Il a - On ma (il a) Elle a - Ona ma (El a) Nous avons - My mamy (Nou awon) Vous avez - Ty masz (Do kogoś ważnego) (Wou awe) Ils ont - Oni mają (Męskie i mieszane grupy) (il ont) Elles ont - One mają (Tylko damskie grupy) (El ont) Être - Być (Czasownik) Je suis - Ja jestem (Że sui) Tu es - Ty jesteś (Do kolegi/koleżanki lub kogoś bliskiego) (Tu e) Il est - On jest (il e) Elle est - Ona jest (El e) Nous sommes - My jesteśmy (Nou som)  Vous Êtes - Ty jesteś (Do kogoś ważnego) (Wou Ets)  Ils sont - Oni są (Męskie i mieszane grupy[Dziewczyny i chłopcy]) (Il son) Elles sont - One są (Tylko damskie grupy) (El son)

Zaiii

Zaiii

 

Ja już nie wiem.

W jeziorku odbijały się gwiazdy rozświetlające granatowe niebo. Dziewczyna, w jej młodych nastoletnich latach, stała na starym, drewnianym moście w ciemnym lesie gdzie czarne drzewa wraz z zimnym, łagodnym wiaterkiem otulały ją cieplej niż koc. Deszczyk kapał z liści na jej szarawą, zimową czapkę. Czuła się obserwowana, lecz nie odwracała swoich błyszczących, brązowych oczu od wody. Drzewa szeptały słowa których nigdy nie słyszała. Była dla wszystkich jak i dla siebie obca, lecz nie miało to dla niej znaczenia w tej chwili. Ten moment, ta chwila była inna niż wszystkie inne, była ważniejsza, jej decyzja znaczyła o tym czy dalej będzie to ciągnąć czy też odpuści. Zamknęła oczy i pozwoliła oderwać się tym szeptom. Zobaczyła jak wszystko się zmieniło, i zauważyła że to nie koniec zmian. Zajrzała w głębszą wizję; figura biegła w stronę średniej wielkości pomieszczenia, które było pomalowane w lekką czerwień; 6 osobowy stół był po środkowym boku z prawej przy wielkim oknie które pokazywało ciemność za nim. Na stole były tabletki nasenne. Małe, około 2 letnie, dziecko powolutku, krok za krokiem, wspinało się po ciemnych drewnianych krzesłach z których na stół wpełzło. Dziecko ubrane w paskową-tęczową koszulkę z długim rękawem, wraz z długimi niebieskimi spodniami sięgło swoją malusią rączką po tabletki, otworzyło buzie i połknęło wszystkie tabletki; zamknęło oczy i już ich nie otworzyło. Brunetka wciąż stała na moście, lecz łzy płynęły z jej oczu; Wiedziała że to prawie była ona, i żałowała że jednak przeżyła. Otworzyła oczy, zaczęła brać głębokie oddechy lecz nie mogła się uspokoić. Musiała wybrać którąś drogę, lecz obie prowadziły do tego samego na końcu, to czemu teraz tego nie zakończyć?  - Wiesz że chcesz - Huh? Wiem, lecz nie mogę... - Czemu? Przecież nikt nie będzie tęsknił, to nie takie trudne  - Ha! Zabawne, to jest bardzo trudny wybór. - Taaa, wybierzesz go; zrezygnujesz z swojego wolnego czasu i relaksu, wybierzesz relaks i wolny czas; Zrezygnujesz ze znajomych i realnego życia jak i jego. - Ale... Moje życie się nie skończy na nim przecież, nadal będę mieć wolny czas  - Chciałabyś. - No ale jak to... Przecież mówił że będę mieć czas dla siebie... - No właśnie, dla siebie, nie dla relaksu. - W wolnym czasie mogę się zrelaksować  - No tak, ale będziesz jeszcze wychodzić ze znajomymi, z nim, nie będziesz miała czasu dla nich, nie będziesz ciągle przy telefonie czy komputerze  - Ale nie ciągle ... - Ale to będzie za mało dla nich, zaczną marudzić że nigdy cię nie ma, i zanim się obejrzysz; PUF; odeszli. - Kim jesteś? I czemu mi to mówisz? - Pomagam ci, moja tożsamość jest nie ważna. Głos zamilkł; tylko drzewa tańczyły z wiatrem do szumiących nut. Była zagubiona w labiryncie myśli, nie wiedziała co czuć. Ten głos miał racje, lepiej zakończyć to, nie dążyć tego, bo to bezsensu. Spojrzała na słońce które wstawało z wiecznej drzemki a wraz z słońcem wstała i ona, z jej snów i nadziei o przyszłości która się rozwiąże. Pożegnała te pozytywne myśli, a powitała te negatywne.  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Nie, ja już nie wiem. Nie wiem jak to zakończyć. Ale przynajmniej mogę powiedzieć że próbowałam. Wiem że to ogólnie nie ma sensu, ale czasem tak jest lepiej, mam nadzieje że tym razem też tak jest. ~ Zaiii_ 

Zaiii

Zaiii

 

Cytaty #6

Witajcie, aktualnie nie pisałam tutaj przez miesiąc (?) coś takiego. Wpis który chciałam wstawić, i nad nim pracowałam dość długo, nie jest jeszcze skończony. Nie mam zbytnio czasu go dokańczać ;-; Tak więc napisze kolejne moje cytaty. Miłego czytania jeśli w ogóle ktoś to czyta. "Twoje oczy pełne błysku który powoli gaśnie." "Moje życzenie stało się kogoś innego rzeczywistością." "- Czemu taka jesteś? - Jaka? - Pusta - Nie wiem." "Mój uśmiech jest jak świeczka po środku wichury bez nakrycia. Szybko gaśnie." "Ciemność zapełniała tą pustkę w twoim sercu czy ją stworzyła?" "Ciemność jest wszędzie i w innych formach. Ciemność może być brakiem światła, lecz też brak emocji bądź tej osoby której potrzebujemy, nazywamy tą osobę lub emocję ciemnością by się inni nie domyślili że ich potrzebujemy, taka metafora." "Po czasie znów zaczęłam pisać wiadomość, lecz tuż przed wysłaniem zdecydowałam że jestem żałosna, i usunęłam wiadomość." "Wolałam krzyczeć ciszą niż krzyczeć słowami." "Mówiłaś że nic ci nie będzie. Skłamałaś. Teraz leżysz przede mną w trumnie." "- Czemu przestałaś jeść? - Nie lubiłam siebie. - A teraz siebie lubisz? - Nie." "Z czasem, zauważysz że te smutne piosenki nie są wystarczająco smutne."  "- Zgubiłam się. - Gdzie? - W Nibylandii - Że gdzie? - Nibylandii, tam gdzie dzieci nie żyją bo są duchami." "Nożyczki to mój najlepszy przyjaciel." "Nie zjem niczego przez kilka tygodni, oszukam mój żołądek i wypije mnóstwo wody by zapokoić ten 'ból' i pobiegam do góry i na dół codziennie podczas gdy reszta będzie jadła."  "No śmiało, zablokuj mnie, lecz później mi nie płacz gdy twoi 'przyjaciele' cię odrzucą tak jak ty mnie odrzuciłaś." "- Powiedzieć ci zaklęcie? - Pewnie - 1 Uśmiech. 2 słowa (Jestem ok) i ukryjesz to obrzydzenie do tego świata i samej siebie."   Przepraszam za moją nieaktywność ale też zarazem nie mówię że to się nie będzie wciąż ciągnęło na blogu jak i w grze. ~ Zaiii_ 

Zaiii

Zaiii

 

Drzwi...

Drzwi Drzwi Drzwi są zamknięte Drzwi Drzwi są zamknięte   Długi ciemny korytarz jest ciemnością za mną Drzwi Drzwi są zamknięte   Głośne, ciężkie zamknięcie A w rękawie mam asa.   Drzwi Drzwi są zamknięte   Długi ciemny korytarz i ciemność mnie otacza Długi ciemny korytarz i cisza jest ze mną.   Drzwi Drzwi są zamknięte    Pokrętło jest wyjściem  Ale klucz mnie trzyma daleko Pokrętło jest wyjściem  Ale klucz mnie trzyma daleko    Drzwi  Drzwi są zamknięte    Ostre głębokie cięcie  Ból trzyma mnie   Dłonie w krwi  Rękawy ukrywają moje cierpienie   Drzwi Drzwi są zamknięte    Dłonie w krwi  Krew zmieszana z wodą   Głęboko  Głęboko  Głęboko Żyletka idzie    Drzwi Drzwi są zamknięte    Ciemność w głowie mej Lecz słońce wstaje   Dół  Dół  Dół Ciemność w głowie mej  Bluza mnie ratuje.   Zimny Szybki  Bieg  Na jasnej, opuszczonej ziemii. ~~~~~~~~~~~ Już 2 post dzisiaj, z tej samej tematyki, wow. ~Zaiii_

Zaiii

Zaiii

 

Ona...

Ona Wieczór nastał, Ona się budzi, Do odgłosu ciszy, Do widoku ciemności. W jej głowie: Myśli są głośne i nie miłe.   Otwiera pudełko w którym leży. Widok wszystkich oszałamia ją. Odgłos śmiechu odbija się po jasnym kolorowym pokoju. Odwraca się, Do ciszy i ciemności Ona zawsze wraca                                        Powoli, powoli Wraca do jej krzesła, Pokój jasny jak słońce, Pokój który umiera ze śmiechu. Do celi w której jest więziona, Ona płacze do zrozumienia.                                            Niestety, Niestety Praca zaczyna rosnąć przed nią, Ona budzi się do rzeczywistości Podnosi jej długopis Kolejny szary dzień ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Nie wiem, co robiłam na Angielskim, ale takie coś wyszło. Nie wiem też czy dobre, lecz próbowałam. Miłego dnia/wieczoru. ~Zaiii_

Zaiii

Zaiii

 

Wspomnienia ~ Krótka opowieść

Wspomnienia Moment nastał, wszystko stało się ciemne, tak jak moje myśli. Wszystkie dźwięki zostały zamazane. Cieszyłam się. Może wreszcie to ta chwila? Może wreszcie umrę? Głośno i wyraźnie usłyszałam jakby ktoś włączył światło. Oglądałam się z prawej do lewej, nic nie widziałam, tylko czerń ciemności. Aż wreszcie obróciłam się za mnie. Siedziała tam blond dziewczynka, płakała, wyglądała jak ja w wieku 9 lat po tym jak moja ciocia zmarła w wypadku rowerowym. Płakałam i nie można było tego płaczu zatrzymać. W okół dziewczynki pojawiła się kałuża łez, ona w kółko szeptała 'Proszę walcz jeszcze' 'Proszę powstrzymaj ich.' Nie wiedziałam o kogo jej chodziło, czemu mam jeszcze walczyć? Zanim mogłam zapytać, usłyszałam kolejne zapalanie świateł. Z lewej strony od dziewczynki była Eliza i Kasia. To były moje pierwsze przyjaciółki w przedszkolu. Siedziały po turecku i się śmiały bawiąc się misiem oraz lalką z blond włosami. 'O fuj co to?' zapytała Kasia z obrzydzeniem. 'To jest lalka tej naszej przyjaciółki, jak ona miała na imię?' Zapytała sarkastycznie Eliza 'Zuzia' 'Hah, nawet imię ma brzydkie!' Dalej się śmiały. Zawsze bawiłam się tą lalką w przedszkolu. Kolejny pstryk świateł. Spojrzałam z prawej strony od dziewczynki która nadal płakała. Stał tam chłopiec i dziewczynka, dziewczynka wyglądała na około 6 lat a chłopak na 10. Dziewczynka siedziała skulona w sobie, płacząc. Podczas gdy chłopak kopał ją, wyglądał jak mój brat wtedy gdy wkurzyłam go bo zostawiłam moje zabawki na podłodze i się potrącił wychodząc do szkoły. Pstryk. Ostatnie światło. Dziewczynka w dużej grupie ludzi, ona po środku a inni otaczali ją. Wyraz strachu na jej twarzy. Ludzie krzyczeli na dziewczynkę. Cofała się lecz nie miała już gdzie. Dosięgła ściany. Dosięgła limitu.  Wszystkie światła zgasły. Byłam w łzach. blond włosa dziewczynka wstała i podeszła do mnie. 'Płaczesz.' Zaczęła i stwierdziła oczywiste. 'Płaczesz po zobaczeniu 4 obrazków z początku twojego życia. Zobaczyłaś je dlatego że chciałam ci uświadomić co robiłaś wszystkie te lata. Zastępowałaś te smutne wspomnienia z szczęśliwymi lecz nie masz już więcej szczęśliwych wspomnień. Wszystkie umarły, tak jak ty w środku. Te lata nie zapomniałaś o tym, zżerało cię to od środka ale nie chciałaś tego przyznać i pójść poprosić o pomoc. Uparłaś się że wszystko z tobą ok, lecz tak na prawdę nie było. Pamiętaj, to jest okej że nadal nie możesz przez nie przejść, nadal nie możesz ich wykreślić ze swojego życia, nawet jeśli miały miejsce kilka lat temu.' Te słowa dźwięczały mi w głowie. Rozmazane odgłosy przestały być zamazane. Kolory pojawiały się spowrotem. Moje łzy wodospadem były. Przy białej ławce na szarym krześle, w klasie na Angielskim z książką otwarta wraz z długopisem przede mną. Nauczyciel spojrzał się na mnie. Dał mi długopis do ręki 'Pisz co czujesz' szepnął.  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Niektóre z tych to prawda, niektóre wymyślone na lekcji Angielskiego. Końcówka jest prawdziwa, faktycznie się tak zdarzyło, i tak zaczęłam pisać. Miłego dnia/wieczoru  

Zaiii

Zaiii

 

Wiersz???

Ten wiersz jest mega dziwny za co przepraszam xD. Użyłam strony by go napisać gdyż sama rymować nie potrafię, miłego czytania     Porażka. Tak właśnie tym jestem. Wszystko mną trzaska, A czy ja ci muszę pokazać to gestem? Bo nie sądzę. Zaraz to rozwiążę. Czekaj tylko buty zawiążę. Kocham cię, Ale ty mnie nie. Lecz nie jestem pewna. Nie bywam gniewna, Ale mnie wkurzyłeś, I wszystko rozwaliłeś. Te wszystkie niepoukładane karty. Mówisz że to na żarty? Ale nikt się nie śmieje. Przepadły nadzieje, Wzniosły się troski, nieszczęścia i złe myśli. Lecz coś się przecież wymyśli? Nie... Dlaczego...? Wiem że czeka coś smutniejszego... Zatańczymy ten ostatni raz? W świateł blask?   Czas się kończy, Ależ coś się nie łączy, Czyżby źle puzzle poukładałam? Chyba to przedłużam, Pora się pożegnać, Pora dalej przez życie gnać.              ~By Zaiii (Zaiii_) PB   Przepraszam że to za bardzo nie ma sensu, 2 pierwsze zdania wymyśliłam i reszta po prostu wpisywałam ostatnie słowo i wyszukiwałam (xD) Ogólnie to nie wiem czy to nawet można nazwać wierszem, lecz nie mam innego pomysłu na wpis więc :p    Tłumaczenia postaram się zrobić za tydzień, jak na razie to praktycznie niczego się nie nauczyliśmy w szkole więc bym nie miała z czego pisać, powtarzać nie chcę.  Miłego wieczoru    

Zaiii

Zaiii

 

Korki ~ Krótka opowieść.

Hey, Więc ta opowieść ma 2 inne zakończenia jak i początki. To jest jedno z nich lecz nie wiem czy to 2 wstawię. Miłego czytania! Korki Korki leżała na łóżku, wykończona całym tygodniem. Zamknęła oczy i widziała jak spada. Nie krzyczała. Nie bała się. Smutek z jej twarzy odszedł. Ten widok, ta wizja sprawiała jej radość, sprawiła że pomyślała chociaż na chwilkę, że to rzeczywistość o której zawsze marzyła lecz nigdy nie miała odwagi by dać jej marzeniom spełnić się. Chciała skończyć tą grę, chciała jak ptak wolna być, latać po niebieskim niebie.  Smutek znów przyszedł, przypomniała sobie że to tylko wizja, sen na jawie.  Otworzyła czerwone od płaczu oczy. Wyglądała tak jak się czuła, źle. Usiadła na łóżku, wszystko się kręciło dookoła niej. Mimo zakrętu w głowie, wstała z łóżka. Podeszła do lustra. Stanęła w bok i podniosła koszulkę, kości jej wystawały z brzucha. Lecz dla niej to było za mało, chciała być jeszcze chudsza. Przypomniała sobie jak dziewczyny nazywały ją grubą, jak ją popychały i wolały "Bolało? Pewnie że nie, ten tłuszcz złagodził ci upadek." "Gruba jesteś." W kółko tego słuchała, każdego dnia. Po posiłku zawsze szła do toalety, pchała jej palce w gardło, i zmuszała siebie do zwymiotowania wszystkiego. Teraz w ogóle nic nie je. Jedzenie sprawia że chce zwymiotować wodą którą wypiła.  Z mijającym czasem, nabrała dystansu od ludzi. Rozumiała nie więcej niż wcześniej, zaczęła gubić się w własnych myślach. Jej mózg był jak labirynt, a ona się zgubiła w nim. Słuchała więcej niż mówiła. Otuchy nie miała by spytać się czego kolwiek. Myśli stały się zbyt głośne. Nie wiedziała jak sobie z tym poradzić.  Im więcej myślała, tym bardziej umierała. Poraz 1 od dłuższego czasu, nabrała odwagi by odezwać się. To jakby ona była niema albo wszyscy głusi. Nikt nie usłyszał co powiedziała. Postanowiła ukryć się w cieniu, lecz ten cień stał się zbyt zimny. Nie tylko myśli ją zabijały od środka lecz też ten chłód który czuła. To wszystko zaczęło ją przytłaczać. Nie wiedziała co robić. Bała się. Jej żal i smutek zamienił się w złość, chłód w lód. Ten lód miał coraz więcej warstw. Unikała jakiego kolwiek kontaktu wzrokowego, nie potrafiła nikomu spojrzeć w oczy i pokazać jaka zimna się stała. Nie potrafiła przyznać że tak się czuje.  W jej pokoju zasłoniła lustro, by nie widzieć tego co inni w niej widzieli. Nie chciała juz więcej cierpieć, chciała być wolna. Wolna od ludzi, wolna od świata, wolna od problemów. Minęło wiele tygodni, później miesięcy i w końcu rok. W środku stała się martwa, jej ciało było żywe lecz nie do końca. Blizny na jej rękach świadczyły ił walk, bitw, wojen stoczyła, lecz nikt nie umiał zauważyć że cierpiała, cierpi i będzie cierpieć już zawsze. Nie czuła niczego, poza pustką. Lustro nadal zakryte. Korki usiadła na jej łóżku. Zostawiła notatkę na jej komodzie. Z szuflady wyjęła tabletki nasenne oraz spod łóżka wcześniej zabrany wybielacz. Otworzyła opakowanie od tabletek, połknęła 1 garść a następnie 2, zauważyła że nie było już więcej ich w opakowaniu. Wykręciła nakrętkę od wybielacza, wypiła. Wbrew bólu jaki czuła, nie krzyczała. Uwielbiała ten ból, uwielbiała cierpieć. Położyła się, zamknęła oczy i powiedziała  "Żegnam." ----------------------- Przepraszam za ortografię, lecz pisałam to na telefonie :v  Mam nadzieję że się podobało

Zaiii

Zaiii

 

Fragmenty & Wytłumaczenia.

Hej, więc nie mam pomysłu na żadne opowiadanie w całości a jako iż nie mam zbytnio co robić postanowiłam wstawić tutaj CHWILE, chwile z część opowiadań które wymyśliłam lecz nie chce dokończyć, straciłam inspirację do tego lub wycięłam z innych opowiadań. Wytłumaczę też o co chodziło w poprzednich opowiadaniach ponieważ nie wszystko jest takie jakie się wydaje. Miłego czytania. #1 Ten fragment jest w sumie najnowszy, napisałam go dzisiaj rano lecz ta inspiracja ode mnie uciekła. "Korki leżała na łóżku, wykończona całym tygodniem. Zamknęła oczy, i widziała jak spada. Nie krzyczała, nie bała się lecz uśmiechnięta była, bo wiedziała że zaraz skończy tą grę, bo wiedziała że w końcu będzie wolna od tego wszystkiego. Znów smutek po jej twarzy wędrował, bo wiedziała że gdy otworzy oczy, ta piękna i niesamowita wizja się skończy. Nabrała odwagę, na otworzenie jej pięknych oczu, które były czerwone od płaczu. Wstała, podeszła do szafy na której było lustro. Wpatrzona w jej odbicie, myślała nad tym wszystkim. Im dłużej była wpatrzona w lustro, tym bardziej siebie nienawidziła. Usłyszała jak ktoś szedł korytarzem, w szybkości światła, wytarła łzy i usiadła na łóżku z książką otwartą, udawała że czyta. " Korki jest zmęczona tym wszystkim, w tej wizji chodzi o jej śmierć, nie boi się jej, lecz się cieszy z niej. Ponieważ czasem tak jest co nie? Gdy się rodzimy my płaczemy a inni się cieszą, a gdy my umieramy, inni płaczą, my się cieszymy. Ukrywa przed wszystkimi że tak się czuje, ona nie lubi swojego odbicia, lecz nadal może w nie spojrzeć. #2 Ten fragment jest z innego też nie dokończonego opowiadania. Napisałam to już dawno lecz nie wiedziałam co dalej. " "Uważaj gdzie stoisz, Dziwaczko! Przez ciebie wylałam na siebie czarną kawę! Fuj, obrzydliwie to wygląda z moją białą koszulką!" Nakrzyczała Kasandra na Julkę. Lecz nie ważne ile Kasandra jej się psociła, Julka próbowała ją ignorować, nie ważne że teraz miała na skórze i na ubraniach odciski od Kawy. Ona się nie przejmowała, albo przynajmniej udawała że się nie przejmowała. Kasandra była tą typową popularną 14 latką która według wszystkich była 'najlepsza', a Julka... Przeciwieństwem. "Hah, tak w ogóle to co to za ubrania, syfiaro. Jesteś jakaś..." " Julka udaje że się nie przejmuje co inni mówią, jest kompletnie inna i nie może się dogadać z jej rówieśnikami którzy dokuczają jej. #3 Ten fragment faktycznie się zdarzył, lecz nie powiem komu. "Chodząca po ulicy była Dorii. Wydawała się normalną dziewczyną, lecz w gorący, słoneczny, letni dzień nosiła długi rękaw. Jak cię ominęła, nie spojrzała w oczy twe, ale ty w niej ciemne, pełne bólu oczy spojrzałeś, nie mogłeś oderwać wzroku jak nieznajoma brunetka odchodziła od ciebie. Przyglądałeś i rozmyślałeś zbyt dużo o niej." Dorii jak widać ma problemy, nie spojrzy nikomu w oczy bo się boi że zaufa nie właściwej osobie, boi się że znów ta osoba wyjdzie z jej życia zostawiając nic lecz nóż w plecach. #4 To jest z ostatniej opowieści, 'Wypadek' Nie chce pisać tego całego znów, więc dam linka do tego. WYPADEK Jak wiadomo, Elina jest mała i nie rozumie co się stało, czemu jej rodzice się nie ruszają, boi się. Jej rodzice zmarli na miejscu (nikt by się tego nie domyślił hm?) Elina rozumie lecz nie płacze z szoku lecz w końcu zaczyna płakać, nie boi się przyznać że jej rodzice zmarli.  #5 To też jest w sumie nowe, może ma 1-2 tygodni. "Każdej nocy strasznie bałam się zasnąć w swoim pokoju, oczywiście jak dorastałam przestałam się bać, przestałam marzyć, przestałam spać, przestałam się odzywać, przestałam czuć co kolwiek. Niektóre noce nawet chciałam by taki potwór mnie wziął stąd i mnie zabił. Skończyłam gimnazjum, poszłam na studia, zamieszkałam w małym apartamencie blisko szkoły, nadal się zachowywałam jak się zachowywałam kilka lat temu. Zepsułam się i byłam nie do naprawienia." Ta dziewczyna przechodzi załamanie, z dzieciństwa wyobraziła sobie że ten potwór nadal istnieje, tylko że nie chce jej zabrać, on chce ją tam zostawić by cierpiała w tym nędznym i ponurym życiu którego nawet nie chce. #6 Dziewczyna z pierwszego rzędu klasy. Kiedyś wstawiłam, ale postanowiłam że źle dobrałam słowa i było to zbyt smutne by wstawić. "Dziewczyna z pierwszego rzędu klasy wydaje się radosna, pełna życia. Lecz za tą dziewczynką chodzą potworne demony których nawet sobie nie wyobrazisz. Kiedy spojrzy w lustro, nie dobrze jej się robi." Te demony były jej błędami. Udawała że wszystko jest w porządku lecz tak na prawdę wszystko ją rozrywało od środka. #7 Świat do góry nogami. #1 #2  Zakończenie Ogólnie to chciałam by 'Świat do góry nogami' było serią na tym blogu, lecz z powodu brak czytelników, nie chciałam dalej kontynuować. W tym pisałam o tym jak Emma próbowała żyć w świecie gdzie nawet jej właśni rodzice jej nie chcieli. Luna oraz Karl próbowali pokazać że jednak warto żyć, ale czego Emma tak na prawdę potrzebowała, było wsparcia rodziców. Odpychała jej rodzeństwo, nie widziała sensu by dalej tu być, nie widziała że może są inne punkty widzenia, i że może wszystko jest inaczej. Demony (myśli) nie dawały jej spokoju, nawet jeśli była cisza, dla niej było zbyt głośno. #8 Zmiana Zmiana Elina skupiła się na tym jak się wszystko zmienia, i nawet nie zauważyła że była na łóżku śmierci, gdy się obudziła, była martwa, dołączyła do jej mamy. #9 Cień  Cień Było to o 2 Wojnie Światowej, Mama powiedziała bohaterce że nie daje już rady, lecz tak na prawdę powiedziała to żeby nie było trudniej dla bohaterki. Tym cieniem była jej mama, bohaterka chciała by jej mama była z nią więc wyobraziła sobie tego 'Potwora' by o niej nie zapomnieć, lecz wspomnienie o mamie która jej nie chce było zbyt bolesne. Bohaterka przestała czuć co kolwiek. #10 Potwór z lasu Potwór z lasu Patrycja uciekła od jej odpowiedzialności, zakochała się w koledze który okazał się być zamaskowanym potworem. Las to jej głowa, Kaj był potworem z wnętrza jej głowy.      Jest tych fragmentów więcej, lecz nie mogłam znaleźć w telefonie, większość mam na laptopie. Mam nadzieję że się podobało takie coś, jeśli będzie chęć to wyjaśnię też wiersze, lecz nie obiecuję. Miłej reszty dnia/Miłego wieczoru  

Zaiii

Zaiii

 

Cytaty #5

Hejjj, nie mam inspiracji na opowiadanie, jakoś pusto. Miłego czytania Ps. Te Cytaty które tutaj dam są moje. Przepraszam jeśli niektóre się powtarzają. "-Ale ja nie śpię. - Czemu? - Ponieważ gdy zamknę oczy widzę wszystko i wszystkich którzy doprowadzili mnie do tego stanu."  "Nie mogę spojrzeć w lustro bez myśli że jestem zbyt gruba i zbyt brzydka dla ciebie. Nie jem kilka miesięcy myśląc że to jedyne wyjście. A gdy wreszcie powiem ci czemu to robię: Ignorujesz mnie, pokazujesz że jestem niczego warta." "-Wszystko jest ok. - Nie musisz udawać przede mną, wiem że nie jest ok. - Ale muszę. - Czemu? - Ponieważ czuję że mogę cię stracić przez to jak się czuję. Czuję że nie mogę nikomu zdradzić jak się czuję tak na serio ponieważ oni też mogą odpuścić, opuszczą mnie i zostawią samą, skazaną na siebie. Nie zrozum mnie źle, nie boję się samotności, boję się że coś sobie zrobię przez to wszystko."  "Kiedyś, zobaczyć można było, schodzącą, radosną, śmiejącą się dziewczynkę która każdego ranka szła z chęcią do szkoły. Teraz zobaczycie ponurą, smutną dziewczynę która z nie chęcią do wszystkiego, schodzi po schodach próbując wywalić się z nich i sobie coś zrobić bo myśli że zasługuje na cierpienie."  "W dzieciństwie, Oglądałam Disney który pokazywał te chude, mądre i piękne dziewczynki jako księżniczki, a te 'brzydkie' jako złe i okrutne."  "Ale to tylko bajka, rzeczywistość jest okropna, nieprzyjazna, okrutna, szara oraz depresyjna, podsumowując: Sprawia że tylko chce się zabić, lecz online nie jest lepiej." "Kiedyś, gry były moją ucieczką od problemów. Lecz, moje problemy też umieją grać w gry." "Proszę, spójrz mi w oczy i powiedz że nie odejdziesz tak jak inni."  "-Hah... - Hm? - Nie nic. - Mi możesz wszystko powiedzieć. - To mi mówi każda osoba przed odejściem." "Mój mózg jest takim potworem, on dosłownie siedzi w środku mojej głowy i mówi mi jaka beznadziejna i okropna jestem."  "Stała tam, patrzyła na jej ostatni zachód słońca jaki kiedy kolwiek zobaczy." *Jeśli czytałeś/aś 'Świat do góry nogami' To wiesz skąd to i o co chodzi* "Ona się w nim zakochała, lecz on kochał kogoś innego."  "Jestem inna inaczej. Jestem inna od innych ale jeszcze inaczej inna."  "Spójrz, nie jestem już tą starą sobą która mogła powiedzieć "Wszystko jest w porządku." bez myślenia inaczej." "Ty nawet nie wiesz ile walczę dziennie by co najmniej wstać z łóżka, ubrać się, wyjść z pokoju i udawać że wcale nie jestem martwa w środku." "Czuję jakbym była na jakiś narkotykach ostatnio, lecz niczego nie biorę."  "Czemu po prostu nie mogę przestać istnieć?"  "Aniele Ciemności, proszę zabierz mnie stąd, dokładnie tak jak ty wcześniej zabrałeś mi wszystko." "- Czemu jesteś taka samolubna? Chcesz umrzeć, nie myślisz jak to może się odbić na innych. - Ale zrozum, innych to nie będzie obchodzić, bo nie ma innych." "Przegrywam w walce, bitwie, wojnie a nawet rozgrzewce."  "Nie mam już sił by dalej biec." "Piotrusiu panie, zabierz mnie stąd." "- Mogę po prostu skoczyć? - Tak, skacz, mnie to nie obchodzi. - Nie obchodzi cię to jakbym umarła? Fajnie wiedzieć."  "Nikt mnie tu nie chce." "Jestem jak ta układanka do której zgubiłeś puzzle, bo części mnie nigdy się nie odnajdą."  "Chowam się za tą maską, żeby nikt się nie dowiedział co się tak na prawdę dzieje, żeby nikt się nie przejmował." Mam nadzieję że się podobało Do następnego wpisu!

Zaiii

Zaiii

 

Wypadek ~ Krótka historia

Opowiada mała dziewczynka.  Wypadek   Jechałam z rodzicami po leśnej puszczy w nocy. Auto przed nami włączyło pełne światła, spojrzałam do góry i przyglądałam się jak światło znikało z jasnych, pełnych życia liści. Nagle zatrzymaliśmy się. Wszystko otoczyła ciemność, lecz wszystko było też zamazane. Spojrzałam na tatę który położył głowę na kierownicy, po chwili na mamę: położyła głowę na szybie która była pęknięta. Spojrzałam na nich dokładnie: Tata miał otwarte oczy i coś czerwonego leciało z jego głowy, mojej mamy twarzy nie widziałam. Krzyczałam by się obudzili, by obrócili się. "Wszystko będzie ok, Emil-" Mój tata próbował powiedzieć. Spojrzałam za okno jak anioł ciemności przyleciał, pocałował moich rodziców i odleciał. Nie wiedziałam co to znaczy. Odpięłam pasy i podeszłam do mamy na której, już widziałam, że też ma to czerwone coś na sobie. Moi rodzice nie chcieli się obudzić. Krzyczałam o pomoc, krzyczałam by ktoś mnie stąd wziął, krzyczałam by ten anioł wrócił, krzyczałam by moi rodzice wrócili. Coraz ciężej się oddychało. Nie myślałam o sobie, z przerażenia nie mogłam oddychać, usiadłam i wyobraziłam sobie scenariusz że gdyby nie to że chciałam jechać do sklepu, może by się to nie wydarzyło. W kółko myślałam że to moja wina, aż ktoś przejechał obok, zapukał do szyby i obudził mnie z mego snu na jawie. Nieznajomy wyciągnął telefon z kieszeni i przyłożył telefon do ucha. Wszystkie dźwięki były ciche, takie zamazane jak wszystko dookoła mnie. Nieznajomy pokazał mi rękoma żebym się odsunęła z dala od niego, położyła się na podłodze auta i zakryła rękoma głowę. Po tym jak to wykonałam, słyszałam głośny trzask. Spojrzałam do góry i zobaczyłam że szybę wytłukł. Sięgnął po ... i otworzył drzwi. Powiedział że mam wyjść lecz nie chciałam, chciałam zostać ze swoimi rodzicami. Nieznajomy poszedł do swojego auta i przyniósł spowrotem książkę, usiadł obok mnie i zaczął czytać aż przyjechały jeszcze 2 auta. Do środka 1 zabrał mnie taki miły i zabawny pan w śmiesznym stroju. Nieznajomy pojechał swoim autem do domu lecz zostawił mi jego książkę i pan w śmiesznym stroju mi ją czytał. Książka miała tytuł '3 świnki' która opowiadała o 3 świnkach, a każda zbudowała swój domek. Jeden miał ze słomy domek, Drugi z drewna, a trzeci z cegieł. Wilk przyszedł i dmuchał, i dmuchał aż 2 domki się rozdmuchały... Pan przestał czytać gdy usłyszał jak coś mówili o moich rodzicach. Spojrzał się na mnie i powiedział że mam zostać tam i oglądać obrazki w książce. Inny pan przyszedł i zakładał jakieś plastry na moją twarz i ocierał ją z czegoś czerwonego. zaczęło mnie szczypać jak tylko ten pan nalał jakiś płyn na tą ranę z której wylatywało to czerwone coś. Nie potrafiłam zapłakać, nie rozumiem czemu mama i tata się nie ruszają, czemu nie mogę iść ich przytulić, dlaczego ich nie bandażują? Nie rozumiem... Zabrali mnie z dala od nich, spędziłam kilka dni sama w miejscu które śmierdzi jak dentysta. Po kilku dniach nadal nie widziałam rodziców, nie rozumiem, gdzie oni są? Czemu was tutaj nie ma? Dlaczego wszyscy zaczynają płakać jak się o nich pytam? Zapytałam moją babcię, zaczęła płakać ale po chwili morze łez przestało być morzem. "Oni są w lepszym miejscu, ale uważają na ciebie z góry." Powiedziała krótko i zwyczajnie, nie zrozumiałam najpierw, po kilku tygodniach zaczęłam płakać, już rozumiem. Mamo, Tato, tęsknię... ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Dziękuje za przeczytanie, do następnego wpisu  

Zaiii

Zaiii

 

Świat do góry nogami #Zakończenie

Hej, więc, em... Nie wiem za bardzo co napisać. Zaczęłam pisać 'Świat do góry nogami' jako taką serie na ten blog, na początku nie planowałam pisać historyjek, serią były bardziej wiersze które wstawiałam. Ta seria nie była aż taka popularna jaka myślałam że by była, dlatego też napisałam tylko 2-3 części i wstawiałam te krótkie mroczne, Ale myślę że chociaż jest 1-2 osób które czytały te części, więc chce byście przeczytali tą końcówkę. Przepraszam za ortografię, pisze na telefonie. Przepraszam jeśli jest zbyt mocna. Myślę że już dość się rozpisałam, miłego czytania Świat do góry nogami: Zakończenie Emma wspięła się na dach wierzowca, stała tam, podziwiała ostatni zachód słońca jaki kiedy kolwiek zobaczy. Łza spłynęła po jej bladych policzkach, oczy miała czerwone ze zmęczenia, a zachowywała się martwa. "Hej" Zaczęła "Eh, Świecie wiem ze mnie nienawidzisz, wiem że tylko marnuje powietrze, wiem że jestem bezużyteczna. Ale chciałabym powiedzieć że..." Zamknęła oczy, i poleciała do przodu. Coś ją chwyciło. Otworzyła oczy, spojrzała w górę. Zobaczyła że Karl trzymał ją za prawą nogę a Luna za lewą. Oboje się uśmiechnęli do Emmy, a ona spowrotem na nich, pierwszy raz od wielu lat. Luna i Karl wciągnęli Emmę do góry, usiedli trochę dalej od krawędzi dachu i patrzyli na gwiezdne niebo. Emma siedziała po środku, Luna po jej lewej stronie a Karl po jej prawej. "Hej," Zaczął Karl, Luna odwróciła się w jego stronę lecz Emma dalej wpatrzona była w niebo. "Co się stało?" Emma spojrzała w dół, łzy spływały jej po policzkach coraz szybciej. "Ponieważ was rodzice kochają, a mnie po prostu olewają. Wy jesteście lubiani, macie dużo przyjaciół a ja nie mam żadnych. Ja w życiu nie widzę już żadnego świata, sama ciemność, niczego by dalej iść. Luna... pamiętasz jak obie wylądowaliśmy w szpitalu przeze mnie? Mama na mnie nakrzyczała, a miałam bardzo niski poziom krwi w organiźmie, a ty tylko nogę złamałaś. Jak wróciliśmy do domu to wgl się o mnie nie troszczyła. Karl... pamiętasz jak graliśmy w piłkę nożną, ja byłam na bramce. Strzeliłeś w sam koniec bramki, zrobionej z drzew, i ja złapałam piłkę lecz uderzyłam się w głowę o drzewo. Wszedliśmy do domu i nie opatrzyli mi głowy czy coś, tylko dostałam szlaban a ty cukierki. W szkole ciągle się nade mną pastwią. Nauczyciele nie zwracają uwagi i nie zwrócą. Życie po prostu nie jest fair. Jestem zbyt inna. Nie pasuje tu i nigdzie." Emma skończyła tłumaczyć, nadal nie mogła spojrzeć im w oczy, ponieważ bała się że zaraz sie na nią obrażą.  "A ja jestem popularna, chuda, mądra, ładna... Ale wiesz mogłabym tak wymieniać moje wady cała noc, lecz po co? Jak mogę tu siedzieć w ciszy i spokoju z wami" Powiedziała Luna patrząc się na Emmę z uśmiechem. "Ale jak to? Masz same wysokie oceny, każdy chłopak się w tobie buja, wszyscy cię lubią. Czego jeszcze pragniesz?" Zapytała Emma, zdziwiona że Luna nie chce być sobą. "Żeby było tak jak dawniej. Pamiętacie jak we trójkę po szkole ścigaliśmy się do domu, przebieraliśmy się, i biegliśmy na plac zabaw? To były czasy najszczęśliwsze..."  Luna wstała. Emma nie chciała zie obrócić, ale słyszała  że Luna wstała. Wyciągnęła tylnej kieszeni Jeansów. Mama do niej dzwoniła. Nie odebrała, wysłała ją do poczty głosowej i spowrotem usiadła. Cisza nastała. Emma wstała, spojrzała na jej rodzeństwo które patrzyło się na nią. Podeszła do samej krawędzi. Luna i Karl nie mogli wstać, jakby byli przyklejeni do podłogi. Emma obróciła się do nich spowrotem. "Przepraszam" Szepła. Łza z czerwonego oka jej poleciała. Spadła tyłem. Luna i Karl siedzieli tam dalej, nie wiedzieli co robić, dalej przyklejeni do podłogi byli. Zapatrzeni byli tam gdzie stała, tam gdzie dla nich nadal stoi i będzie stała. Na chodniku niżej leżała 13 latka którą zabił smutek, żal oraz złość. Kilka tygodni później był jej pogrzeb, a na jej grobie pisze: "Tu leży ta, co kochała. Tu leży ta, co chciała. Tu leży ta, co była. Choć wielu sie znudziła. Tu leży ta jedyna. Tu leży ta, dziewczyna. Tu leży ta, okłamana. Przez niewielu kochana. Tu leży ta, zniszczona. Tu leży, opuszczona. Tu leży ta, co żyła. Pewnego dnia skończyła." -------------------------- Hej, mam nadzieję że się podobało. Szczerze bałam się to wstawić, jestem ciekawa reakcji. Ostatni wierszyk nie jest mój, znalazłam jakiś na Instagramie, więc użyłam, ale prawa idą kompletnie do autora/autorki. Ogólnie to piszcie co sądzicie o tym w komentarzach, chętnie poczytam co mam poprawić itp. Do następnego wpisu. 

Zaiii

Zaiii

 

Zmiana ~ Krótka historyjka

Miłego czytania! Zmiana Zawsze bałam się zmian, nie byłam gotowa na nie: Lecz niestety, wielka zmiana mnie dopadła... Jako dziecko, zawsze byłam mega radosna, energetyczna oraz niecierpliwa, ale jak dorastałam, wszystko stało się coraz bardziej zimniejsze, przeprowadziliśmy się do małego miasteczka o nazwie 'Calshot' [Czytaj Kalszot]. Nie mogłam się dostosować, znaleźć żadnych przyjaciół, zawsze byłam sama, byłam tak zwanym popychadłem. Tata ciągle pracuje, praktycznie go nie widzę, A mamy nie ma, zmarła kilka lat wcześniej w wypadku samochodowym. Ale coś się zmieniło, nic nie było już tak jak było. Któregoś ponurego, szarego, deszczowego dnia po zajęciach usiadłam przed szkołą, nikt na mnie nie czekał w domu, więc postanowiłam tam zostać jeszcze godzinę. Koło mnie usiadła piękna brunetka nosząca niebieski szalik i uniform szkolny... "Hej" nie chciałam odpowiedzieć, gapiłam się jak auta przejeżdżają obok i rozmyślałam "Mogę cię odchodzić do twojego domu?" Nadal nie odpowiadałam. "Widzę że coś jest nie ok, i chce ci pomóc." Wstałam, kiwnęłam głową, lecz się nie odezwałam. Zaczęłam iść przed siebie, a ona obok mnie. "Mam na imię Róża, i jestem w twoich klasach, ty jesteś Elina ta?" Kiwnęłam głową, teraz patrzyłam na ziemię, w zimnym, mokrym i szarym cemencie zaczęły formować się kałuże w których odbijało się płaczące niebo. Wszystkie dźwięki dla mnie były za tłumione, jedyny dźwięk jaki słyszałam to odbijające się łzy w kałużach. Dotarliśmy do mojego domu, Róża uśmiechnęła się do mnie, pomachała i zaczęła iść dalej. Weszłam do domu, mój tata był w domu i kłócił się z jakąś kobietą w kuchni, pobiegłam po skrzeczących schodach do góry do mojego szarawego i pustego pokoju. Mój pokój przypominał mi moją duszę, taka pusta i szarawa. Z mojego okna zobaczyłam jak pani w dość długich czarnych lśniących włosach, nosząca białe jeansy, błękitną koszulkę oraz niezawiązane błękitne tramki odchodziła wkurzonym krokiem. "Elina!" Mój tata mnie wołał, nie widziałam go od dawna. Zeszłam na dół by zastać brodatego mężczyznę noszącego żółtą koszulkę, zielone spodnie od dresu które kiedyś były żółte oraz kapcie kaczuszki, "Wiele się zmieniło widzę." Pomyślałam o trochę zbyt głośno. "Usiądź, Elina, musimy porozmawiać..." Powiedział załamany. Po długiej rozmowie z przekleństwami i kłótniami, wybiegłam płacząc z domu. Ta pani? To była pani z ośrodka dla dzieci, o co się z tatą kłóciłam? Oto że mnie musi oddać ponieważ nie ma na mnie czasu. Biegłam ile sił w nogach, ale to na darmo. Pobiegłam w 7 pełnych kółek dookoła mojego wielkiego osiedla, a jak zatrzymałam się, upadłam na kolana, a niebo płakało razem ze mną coraz mocniej. Spojrzałam w górę i przede mną stała pani z ośrodka, zabrała mnie do środka, dała mi czarny Nike plecak "Spakuj rzeczy które będziesz potrzebowała." Pobiegłam do mojego pokoju, trzasnęłam drzwi za sobą. Otworzyłam szafę, z dołu wzięłam średniej wielkości czarne drewniane pudełko w którym było mnóstwo zdjęć: moich, mojego taty oraz mojej mamy. Wpakowałam do plecaka na sam dół i z półki wyżej zaczęłam wyjmować przeróżne ubrania i na siłę pakować, "nie wiem co się będzie działo za kilka godzin, ale wiem jedno, to 2 najgorszy dzień mojego życia, pierwszy był kiedy mama umarła, a teraz tatę jeszcze straciłam." Ciągle o tym myślałam, co się będzie działo, ale wiem jedno, wpakowałam pół mojej szafy do jednego małego plecaka. Zeszłam na dół z plecakiem w prawej ręce. Nawet nie zauważyłam, ale przestałam płakać, przepełniła mnie nienawiść do tego świata. Zaszła piękna deszczowa noc gdy ta pani zaprowadziła mnie do auta. Usiadłam z tyłu przy szybie, ręką oparłam głowę. Tata nawet nie wyszedł z domu powiedzieć mi nic. Nie obejrzałam się za domem, bo wiedziałam że dom straciłam już dawno. Oglądałam jak łzy z nieba opadają na szybę. Spojrzałam w górę, księżyc się okazał spod chmur. Zaczęłam marzyć "Chcę by mama nigdy nie umarła" Zażyczyłam, zawsze myślałam że życzenia to głupota, ale pozwoliłam sobie w to uwierzyć chociaż przez chwilę. Po chwili wszystko stało się ciemne, nie mogłam otworzyć oczu, nie mogłam się ruszać. Obudziłam się w pokoju, który przypominał mój stary, ściany były czarne, świeżo pomalowane. Otworzyłam drzwi, a za nimi stała figura z długimi brąz włosami, ale ciało miało kościotrupa, nie było żadnej skóry, tylko kości z włosami na głowie. Nie mogłam się odezwać. Żaden dźwięk się nie wydawał z moich ust. Nie mogłam uformować słów.  "Coś się stało?" Zapytał kościotrup, trzymał bransoletkę którą moja mama trzymała w dniu jej śmierci. "C-c-c-c-cooooo się stałoo" Zdołałam uformować wreszcie słowa oraz je wyrzucić z siebie. "Ah, chodzi ci oto że jestem kościotrupem, ciągle zapominasz, głuptasku, że ty też nim jesteś! Przecież obie zmarłyśmy w tym wypadku." Zaśmiał się kościotrup, spojrzałam w lustro większe ode mnie, i ujrzałam prawdę, byłam kościotrupem. Byłam martwa. ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ Mam nadzieję że się podobało

Zaiii

Zaiii

???? ~ Wiersz

Po dość długiej przerwie z wierszami, postanowiłam znów je wstawiać, a przynajmniej ten 1. ???? (Nie mogę nazwy wymyśleć) Nie wiem co robić.
Nie jestem szczęśliwa,
Nie jestem zła,
Nie jestem smutna.
Jestem po prostu pusta.
Jestem w tym ciemnym i samotnym miejscu pełnym ludzi.
Są tu znajome twarze,
Ale ich nie poznaje.
Jest to znajome miejsce,
Którego nie poznaje. 
Rozpadłam się na milion, bilion, trylion kawałków.
Zgubiłam się w moim własnym umyśle.
Czuje się taka zagubiona,
Ale w tym samym czasie nic nie czuje. Co jest ze mną nie tak?
Czemu jestem taka pusta?
Czemu nie mogę być tak jak inni?
Czemu nie mogę się dopasować?
Nie jestem tym pasującym puzzlem do tej układanki. ~ Zaiii_                      (22/5/2018)   Mam nadzieję że się miło czytało, wiem że trochę słabe, ale próbuje.

Zaiii

Zaiii

Cytaty #4

Witajcie w 3 części cytatów! Miłego czytania! "Dlaczego ciągle się pojawiasz w tych najgorszych momentach?" ~ Zaiii_ "Jestem deszczem, spadam z nieba jak błogosławienie, lecz na Ziemii albo ludzie na mnie deptają, albo mnie ignorują, albo używają mnie, albo im po prostu przeszkadzam"  ~ Zaiii_ "Ta ciemność mnie pochłoniła. Nic nie czuje. Kompletna pustka." ~ Zaiii_ "To dziwne co nie? Jak osoba może być z nami 1 minute, ale 2 już nie." ~ Zaiii_ "Już nie mam sił udawać."  ~ Zaiii_ "Jej krzyk był głośny, lecz nikt go nie usłyszał, tak jakby wszyscy byli głusi, albo ona była niema." ~ Zaiii_ "Te rozmowy o 4 nad ranem... Za dużo ci powiedziałam i odeszłaś." ~ Zaiii_ "Jedno słowo powiem. Bilion rzeczy pomyślę." ~ Zaiii_ "Taka wspaniała przyjaźń. Zakończyła się kropką, bez drugiego rozdziału." ~ Zaiii_ "Dlaczego tak szybko wszyscy odchodzą ode mnie?" ~ Zaiii_ "Zapytaj, nie ugryzę" ~ Zaiii_ "Zawsze mnie zostawiasz jak ci powiem mój problem. Później pukasz do moich drzwi gdy ty masz problem, jakby nigdy nic." ~ Zaiii_ "Jestem po prostu nienauczalna." ~ Zaiii_ "Latarka niby taka jasna... Ale mojego życia nie rozjaśni. Zbyt ciemne." ~ Zaiii_ "Witaj w roku 2018. Tutaj jak ktoś zobaczy kogoś martwego to zamiast się zdziwić, zrobią sobie zdjęcie z nimi i wstawią na Instagrama" ~ Zaiii_ "A nie lepiej być ze sobą do bólu szczerymi? Nie było by aż takich problemów o tym że ktoś kłamie" ~ Zaiii_ "Wolę starą ciebie" ~ Anonymous. "Historia lubi się powtarzać." ~ Moja pani od Historii "Szczerze myślę że za dużo mi już wszyscy pomogli. Nie chce nikomu już więcej czasu marnować." ~ Zaiii_ "Ten świat, ci ludzie, tak bardzo mnie zmęczyli, że prawie nic nie czuję." ~ Zaiii_  "Drogi przyjacielu, od kąd ciebie nie ma, wszystko stoi do góry nogami." ~ Zaiii_ "Chodzę w cieniu, a nie w słońcu." ~ Zaiii_ "Tylko marnuje tlen." ~ Zaiii_ "Pewność siebie, gdzie jesteś?" ~ Zaiii_ "Codziennie rano, zakładam maskę. Maskę pod którą chowam jak bardzo mnie ten świat męczy." ---------------------------------------------------- Mam nadzieję że się podobało  

Zaiii

Zaiii

Potwór z lasu ~ Krótka opowieść

Dodam tylko, że oryginał jest w skrypcie zrobionego przeze mnie. Miłego Czytania! Potwór z lasu Ciemna, bezchmurna, gwiezdna noc, a ja biegnę przez las ze strachu przed TYM, nie wiem co to, albo raczej kto to, ale wiem jedno, to najgorsze co się kiedy kolwiek stało. "Biegnij, biegnij, i tak nie uciekniesz!" Usłyszałam, obejrzałam się, lecz nikogo tam nie było. Obejrzałam się spowrotem, czułam jakbym spadała z wieżowca, aż w końcu ciemność tylko widziałam. Kilka godzin wcześniej. Siedziałam na podłodze w szkole, zaraz dzwonek na pierwszą lekcje. Miałam na sobie krótkie czarne spodnie, białą bluzkę oraz moją czapkę skejterską, Podchodzi chłopak o ciemno brązowych, falowanych, krótkich włosach, Kaj, nosił swoją typową czerwoną koszulkę oraz dżinsy z dziurami.  "Co tam znowu pisztasz?" Zapytał jak tylko usiadł obok mnie, nie chciałam by widział co pisałam, zamknęłam zeszyt i włożyłam do mojej czarnej torby która miała mnóstwo plakietek. "Nic, nic..." Odpowiedziałam nieśmiało, to jest mój kolega, ale jak to może być z kolegami, wolałam mu nie pokazywać. Dzwonek zadzwonił tylko przez kilka sekund, lecz dla mnie to dzwonienie zostało w uszach przez jeszcze kilka minut, zapatrzyłam się w nicość i zaczęłam myśleć czy to wszystko jest ok, czy powinnam tu tak siedzieć, czy to ok że w ogóle siedzę? Dzwonienie nadal dzwoniło mi w uszach, jaki kolwiek dźwięk był niewyraźny. Kaj machał ręką mi przed twarzą, lecz nadal nie mogłam się 'obudzić'. Pstryknął palcami i cały ten 'koszmar' się przerwał, jakby to się w ogóle nie stało.  Szłam do klasy z Kaj'em, dla śmiechu zaczęłam chodzić moim dziwnym chodem, gdy nauczycielka podeszła do mnie. "Patrycja! Co to ma znaczyć?!" Zapytała się mnie bardzo poważnie. "Idę do klasy?" Powiedziałam nie pewna, Kaj obok stał i się śmiał ze mnie "Patrycja! Masz 15 lat i jesteś pijana?!" W tym momencie to ja chciałam się obrócić i uciec, lecz moje nogi nie chciały się ruszyć, jakby w cemencie były. A Kaj pękał ze śmiechu. "N-Nie! Po prostu-" Zanim mogłam dokończyć coś powiedziało mi, że jestem wolna, jakby mnie z klatki wypuściło, zaczęłam biec, biec do lasu. Gdy dobiegłam do lasu zrobiło się ciemno, biegłam przez całe miasto tylko by się tu dostać, nie wiedziałam że to będzie najgorsza decyzja mojego życia. Usiadłam koło wielkiego drzewa, usłyszałam jak ktoś za mną szedł. Pobiegłam głębiej w las. Wtedy czułam się pewna siebie, taka odważna. Jak tylko noc zapadła a ja nie wiedziałam skąd wbiegłam, ta pewność siebie znikła jak czekolada z półki na przyjęciu. Zrobiło się chłodno, pełnia księżyca tej pięknej nocy była, gwiezdne, bezchmurne niebo. Słyszałam jakby ktoś się zaśmiał.  "Kt-to tam je-est?" Zapytałam przerażona, nie oczekiwałam odpowiedzi, myślałam że to moja wyobraźnia. "A taki ktosiek z nożem chcącym twojej krwi" Powiedział bardzo głęboki głos, ale zaśmiał się jak mała dziewczynka. Przez chwilę musiałam o tym pomyśleć, może to znów moja wyobraźnia? "Nie, to nie twoja wyobraźnia, Patrycjo." "Sk-kąd znasz moje imię? K-kim jesteś? Cz-czemu chcesz moją krew?" Nie mogłam mówić poprawnie, cała się trzęsłam. Miałam nadzieje że to Kaj się bawi ze mną. Nie odpowiedział mi na pytania, szatańsko zaśmiał się. "Z-z cz-czego się śmiejesz?!"  "Z ciebie." Obracałam się ciągle, lecz nikogo nie było tutaj. Spojrzałam w górę na to piękne, gwiezdne, bezchmurne niebo. Zrozumiałam że muszę biec. "Biegnij, biegnij, i tak nie uciekniesz!" Ciągle powtarzał ten głos. Obróciłam się by zobaczyć co jest za mną, w mrugnięciu oka czułam że spadam z wieżowca. Ciemność. Kompletna ciemność nastała. Nie wiem ile czasu minęło, ale w końcu obudziłam się. Noc nadal piękna, lecz to co stało przede mną nie było. Kaj stał przede mną z nożem a na nim krew. Zaśmiał się. Przeciął mi szyję. Krew pryskała wszędzie. Dał mi nóż do ręki. Zadzwonił po karetkę. Nie słyszałam rozmowy, wszystko było rozmazane, wraz z dźwiękiem. Wreszcie nic nie widziałam. Nic nie słyszałam. Kaj był potworem z lasu. Żyje tam, jak i w mojej głowie. Więzienie. Drzewa to kratki. Kaj to strażnik. Patrycja to moje imię jest, więźniem jestem tu już na zawsze.   By Zaiii_ (PB) ------------------------------------------ Jeśli nadal to czytasz, wiedz że przepraszam za takie słabe zakończenie, ale jestem trochę zmęczona gdyż pisałam to prawie całą noc na telefonie oraz próbowałam dawać takie rzeczy tu które osoby poniżej 10 też mogą przeczytać bez strachu.  Do następnego wpisu  

Zaiii

Zaiii

 

Cień ~ Krótka opowieść

Cień To był deszczowy, mokry, depresyjny dzień gdy moja mama powiedziała mi że się poddaje na mnie. Nie wiedziałam co zrobiłam źle ale wiedziałam jedno: teraz wszystko się zmieni. W mrugnięciu oka, byłam na stacji, czekając na mój pociąg. Deszcz bił o szybę coraz mocniej. Grzmoty były coraz głośniejsze. Wiatr zdmuchnął moją czarną czapkę z napisem 'Army'. Gdy spojrzałam w górę, mnóstwo samolotów wojennych leciało przez szarawe niebo, czułam się jak w czarno-białym filmie. Konduktor dawał znak byśmy weszli na pociąg. Wsiadłam i znalazłam miejsce przy oknie, wpatrywałam się jak inne dzieci wchodziły na pociąg. Wszystko wyglądało bezduszne, depresyjne.  Było słychać płakanie dzieci, więcej grzmotów, wiatr który ciągnął liście za sobą i deszcz bijący szybę. Chłopiec usiadł obok mnie, wyglądał bardzo nerwowo. Nie było widać by byli jacyś dorośli na pociągu oprócz konduktora. Wszyscy wyglądali na zmęczonych, smutnych i przestraszonych. Ja się nie bałam. Mam nikogo. Nawet nie wiem gdzie jadę. Wszystko nagle się zatrzymało jakby nigdy nic. Światła przestały działać. Było ciemno. Moje serce jest bębnem, nie ma stałego bitu jakby małe dziecko na nim grało... Wyszłam z pociągu, nikt się nie rusza. Czuję się otoczona przez manekiny. Nawet deszcz spokojnie w deszczu latał, miał odpoczynek od spadania. Wiatr nie dmucha. Przysięgam że nie żyję... Łaziłam po stacji jak po moim domu, na luzie. Przez głośniki muzyka grała znów, lecz taka straszna lalkowa jak w horrorach. Moja gęsia skórka jest jak góry na mojej skórze. Coś się ruszyło. TO się ruszyło. W panice, upadłam na ziemię, udawałam że nie żyję. Otworzyłam oczy na chwilkę. I zobaczyłam że podłoga się zmieniła z szarego w czerwony, jakby była magia w powietrzu. Zauważyłam że nie mogę nic wyczuć. Przysięgam że wszystko zmarło, włącznie ze mną. Zobaczyłam coś czego nie chcę już nigdy zobaczyć. Czułam się pusta, martwa. Chciałam nie żyć. TO ruszyło się w moją stronę. Czułam się przestraszona jak te inne dzieci w pociągu, lecz jak spojrzałam w stronę innych ludzi: uśmiechali się. Nie mogłam się ruszyć. TO było tuż przede mną. Myśląc że to koniec, łza spłynęła mi po ciepłym bladym policzku. TO wyglądało jak cień z przeszłości. Cień mojej mamy - ale trochę straszniej. Grzmot zagrzmiał. Świateł nadal nie było, nie mogłam zobaczyć TEGO twarzy. Mrugnęłam. Zniknął. Grzmot zagrzmiał znów. Pojawił się ale tym razem z nożem. Moje serce biło poza rytmem. Czułam się martwa. TO trzymało nóż przy swojej szyi, wgapiał się we mnie. Jeden nóż. Jedna chwila. Przeciął swoją szyję. Krew spryskała się dookoła. Ta krew była czarna. TO zniknęło. Na zawsze zniknął. Spod ciemnych, deszczowych chmur wyszło jasne, radosne słońce. Leżałam na podłodze jeszcze kilka momentów, zanim mnie zaciągnęli na pociąg. Wszyscy nadal byli przerażeni i smutni. TO umarło. Ja nadal byłam martwa. Cień... Cień z przeszłości.  Napisane przez P.B.                      Zaiii_ INFORMACJE. Napisałam to jako mój test końcowy jakoś tydzień temu, to nie jest oryginalna opowieść, oryginalna jest bardziej emocjonalna oraz bardziej nie na miejscu żeby osoby poniżej 10 czytały. 

Zaiii

Zaiii

 

Świat do góry nogami #2

Więc, zanim przeczytasz tą historyjkę, muszę coś ci powiedzieć, czytelniku. A mianowicie że nie żartuje sobie z cięcia się, samobójstwa, depresji itp. Ta historyjka nie jest dla żartów, pokazuje tutaj przykłady jak się mogą zachowywać takie osoby, w tej historyjce (może nie w tej części ale) pokazuje kilka różnych stron, kilka innych podglądów na świat oraz jak się to wszystko może zmienić w czasie dnia. Nie chce by ktoś się obraził jeśli to kogoś urazi, jeśli tak się stanie, to zapraszam na PW, a wszystko omówimy.  Pisanie tak znaczy że osoba dzieli się swoimi myślami. Miłego czytania. Świat do góry nogami #2 "No twoja siostra, myślisz że mnie lubi?" Zapytał jeszcze raz.
"Aa... Nie wiem, jestem jej bliźniaczką, a nie jej głową." Emma odwróciła się i zaczęła smucić się i wróciła do pisania:
"A było tak pięknie,
Marzenia, przyszłość, wszystko przepadło,
jednym nożem,
kilkoma słowami,
Wszystko zginęło, włączn-" nie zdążyła dokończyć zdania zanim ktoś jej znów przerwał.
"Hihihihihihihihi, niech idzie do piekła, niech pójdzie się zabić hihihihihi" chichotała jedna dziewczyna do drugiej dziewczyny z tyłu Emma wstała, miała dość, wyciągnęła nóż z kieszeni... Dziewczyna z tyłu zaczęła krzyczeć i wszyscy się nagle patrzą na Emmę która po chwili odłożyła nóż spowrotem do kieszeni i wybiegła z klasy już nie wracając. Punkt widzenia Emmy Wybiegłam z klasy jak najszybciej tylko mogłam. Pobiegłam do łazienki i do schowka na miotły i takie inne rzeczy do sprzątania. Wyjęłam mój nóż, przyłożyłam sobie do nadgarstka, wybrałam miejsce i cięłam w skórze imię tej dziewczyny. "Amelka". Drzwi się otworzyły i się wystraszyłam, przecięłam większość mojego nadgarstka. Było mi bardzo słabo, krew szybko się lała. Punkt widzenia Amelki Czytałam z Melanie (Czyt. Melani) I zaczęliśmy czytać na głos swoje  "Hihihihihihihihi, niech idzie do piekła, niech pójdzie się zabić hihihihihi" Powiedziałam nie zauważając Emmy przede mną. Ona ogólnie coś nerwowa jest ostatnio, ciągle ma krew na rękach... Wyciągnęła nóż z kieszeni, przestraszyłam się i zaczęłam krzyczeć. Nie oczekiwałam że tak głośno bym krzyknęła. Emma włożyła jej nóż spowrotem do kieszeni i wybiegła z klasy. "Czemu krzyknęłaś na nią? Przecież to ją teraz wystraszyło, może zrobi sobie więcej krzywdy!" Martwiła się Luna, w tym samym momencie wybiegła i pobiegła za swoją siostrą. Punkt widzenia Luny Jak wybiegałam z bloku gdzie miałyśmy lekcje, widziałam jak Emma wbiegła do toalet dla dziewcząt. Biegłam jak najszybciej mogłam, lecz to za daleko było dla mnie a ja nie lubię zbytnio biegać oraz nie umiem, nie jestem sportowa tak jak Karl lub nasz tata. Po kilku minutach wbiegłam do toalet. W kącie leżała moja siostra, z nadgarstka płynęła jej krew jak z wodospadu. Krew była dookoła jej. Wzięłam mój szalik i owinęłam bardzo mocno koło rany. Nie chciałam, ale musiałam pobiec do następnej klasy po pomoc. Bałam się tam wejść, tam były dzieci z najstarszego roku. Ale wzięłam głęboki oddech i weszłam.  "PROSZĘ PANA!!!! NIECH PAN PO KOGOŚ ZADZWONI, NIECH PAN JĄ URATUJE!!! ONA KRWAWI W ŁAZIENCE, STAJE SIĘ BARDZO BLADA!!!!!!" Krzyczałam, lecz czułam że nie za głośno, bo nikt nie słyszał. Wykrzyczałam jeszcze głośniej, i jeszcze głośniej, aż w końcu miałam dość, podeszłam do tego nauczyciela i krzyczałam koło niego. Wreszcie mnie usłyszał, poszedł za mną do toalet, wziął telefon w rękę i dzwonił. Widzę że się denerwuje, ręce mu się trzęsą.  Kiedy karetka wreszcie przyjechała, Emma była blada, i to BARDZO. Pojechałam z nią do szpitala. Siedziałam na turkusowym siedzeniu, trudno mi się oddychało. Czułam że coś złego się stanie, nie uważałam w ogóle na ratowników ciągle szeptałam sobie 'Wszystko będzie ok." Ale wiem że nie jest ok. Moja siostra się próbowała wykrwawić w szkole. To na pewno nie mogło być tylko to co Amelka powiedziała. Coś jeszcze się dzieje, i się dowiem co ale na razie liczy się tylko to by Emma wyzdrowiała. Zatrzymaliśmy się wyszłam, 2 ratowników wyłożyli nosze (które ma kółka) na którym leży i przyciągali ją do szpitala a ja biegnę za nimi. W środku szpitala chciałam iść z Emmą, ale pielęgniarka powiedziała że lepiej jak zadzwonię do rodziców i im powiem o tym gdzie jesteśmy i dlaczego. Nie zadzwoniłam do rodziców, zbyt bardzo się boję, Lecz do Karla. On wie co się dzieje z Emmą, lecz mówił że to tylko faza ale na to nie wygląda.  Punkt widzenia Karla. Jestem w szkole na Angielskim, gdy muzyka Skillet - Awake and Alive leciała mi z telefonu: Luna dzwoni. Nie powinna być w szkole? Wychodzę z klasy by odebrać. "Karl!!! Emma jest w szkole, przecięła się i bardzo mocno i szybko krwawiła i teraz jesteśmy w szpitalu i i i i i..." Głos jej się łamał gdy to mówiła, panikowała i to strasznie. "Oddychaj, zaraz tam będę" Mówię i się rozłączam. Wchodzę do klasy, zabieram swój plecak i wychodzę jeszcze raz. Unikając kontakt wzrokowi z innymi klasowymi znajomymi, potykam się o nogę którą ktoś wystawił mi ale się oto nie martwię, wstaję od razu i wychodzę.  Dotarłem do szpitala i jak tylko wszedłem widzę jak Luna płacze na krześle, podchodzę do niej i ją przytulam. Wtedy pani doktor wychodzi zza podwójnych, zielonych drzwi, podchodzi do nas i... ------------------------------------------- Mam nadzieję że się podobało  

Zaiii

Zaiii

Cytaty #3

Zapraszam do czytania                                   Mam nadzieję że się podobało Do następnego wpisu.

Zaiii

Zaiii

 

Świat do góry nogami #1

Więc, zanim przeczytasz tą historyjkę, muszę coś ci powiedzieć, czytelniku. A mianowicie że nie żartuje sobie z cięcia się, samobójstwa, depresji itp. Ta historyjka nie jest dla żartów, pokazuje tutaj przykłady jak się mogą zachowywać takie osoby, w tej historyjce (może nie w tej części ale) pokazuje kilka różnych stron, kilka innych podglądów na świat. Nie chce by ktoś się obraził jeśli to kogoś urazi, jeśli tak się stanie, to zapraszam na PW, a wszystko omówimy.  Proszę też napisanie w komentarzu czy się podoba czy nie, pierwszy, bądź drugi raz piszę taką historyjkę dla każdego do zobaczenia... Świat do góry nogami #1 W ten (co się zdawało) szczęśliwy i słoneczny dzień, obudziła się jako normalna nastolatka, lecz poszła do spania jako kompletnie inna osoba...   Na imię miała Emma, miała 12 lat oraz bliźniaczkę o imieniu Luna. Luna była popularna, lubiana, bezproblemowa. Miała piękne słoneczne włosy wraz z oczami błękitnych jak niebo w idealny wakacyjny dzień, z drugiej strony była Emma, kompletne przeciwieństwo Luny; niepopularna, nie lubiana, orzechowe włosy, oczy ciemne jak kosmos, i oczywiście, pełna problemów i kłopotów. Jedyne co te dwie dziewczynki miały wspólnego ze sobą to ci sami rodzice oraz długie włosy z grzywką. Po jednej, jasnej i kolorowej, stronie pokoju. Ubrana w misiowatą piżamkę, obudziła się Luna, szczęśliwa jak zawsze ale jeszcze bardziej w ten specjalny dzień. Po drugiej, ciemnej i depresyjnej, stronie pokoju, Ubrana w jej czarne szorty i czarną koszulką piszącą 'Die tonight in my sweet dreams' i z ranami od cięcia się, leżała smutna Emma. Luna wstała i poszła do Emmy, zaczęła skakać i kwiczeć o tym specjalnym dniu, lecz Emma nie chciała tego dnia; "Przestań kwiczeć! To zwyczajny dzień!" Krzyczała Emma na jej, o kilka sekund starszą, siostrę,  i zaczęła rzucać tym co miała pod ręką, w tym przytulanki które Luna wczoraj zostawiła na jej połowie pokoju by ją wkurzyć. "To jest specjalny dzień! Nie rozumiem czemu nie lubisz tego dnia tak bardzo. To są nasze urodziny! Jak możesz się nie cieszyć?" Pytała z niezrozumieniem Luna, wiedziała że jej siostra nie lubi tego dnia, ale nie mogła powstrzymać wybuchu radości, tak jak każdego poranka. "Nie jest, to dzień w którym moje męczenie się zaczęło. Ja się bym cieszyła gdybym poszła spać dziś wieczorem i się nie obudziła już nigdy." Mówiła bezuczuciowa Emma która właśnie wstała by pójść do jej szuflady z nożykami. "Nie tnij się, Emma... Nie warto" Podeszła do Emmy, przytuliła ją i zabrała jej nóż, lecz Emma tylko wzięła nóż spowrotem, wyrżnęła się od Luny i pobiegła do łazienki. *Z punktu widzenia Emmy*
Zamknęła drzwi za sobą i usiadła przy nich z nożem, modliła się oto by coś ją w tamtej chwili zabiło. Spojrzała na swoje ręce i nogi: miała tam wszędzie blizny po cięciu się. Wstała spod drzwi, podeszła do lustra i spojrzała  sobie w oczy, zaczęła  myśleć o tym wszystkim:
Rodzice oto się nigdy nie pytali, nigdy nie interesowali się nią, interesowali się Luną, tą lepszą bliźniaczką. Dla wszystkich, Emma była tylko cieniem Luny. Emma nie była jak reszta jej rodziny, oboje rodzice popularni w szkole byli, Tata brązowe włosy i piwne oczy, jest kapitanem drużyny piłkarskiej, każdy  mecz wygrany. Mama jest blondynką, cheerliderką i gimnastyczką. Karl (Nasz 15 letni brat) krótkie orzechowe włosy z końcówkami prawie tak samo jasnymi jak włosy Luny. Karl poszedł w ślady taty, Luna w ślady Mamy. Ja jako najmłodsza z rodziny, nie mam nic do powiedzenia, nie jestem podobna do nikogo. Jestem taka inna. Nawet przyjaciółki nie mogę znaleźć, każda tylko się ze mnie śmieje, mówi jaka okropna jestem, krzyczą na mnie bym się zabiła...
Przyłożyła nóż do nadgarstka, łza z twarzy spadła na ziemię wraz z krwią czerwoną jak złość w jej oczach. *Z punktu widzenia Luny*
Widziała jak Emma wybiegła z nożem z pokoju. Usiadła na podłodze i zaczęła płakać. Ona nadal nie rozumie czemu jej siostra tak bardzo nienawidzi żyć, czyżby ona coś źle zrobiła? Coś w szkole się dzieje? Ja już nie wiem jak jej pomóc, ona nie chce ze mną o tym rozmawiać... Nie ufa mi?  *Główny punkt widzenia*
Emma wraca do pokoju, zastaje jej siostrę płacząca na podłodze.
"Co się stało?" zapytała zaniepokojona, troche krwi nadal leciało jej z nadgarstka.
"A jak myślisz? z resztą, ubieraj się, i chodź do szkoły" chamsko rozkazywała Luna, która wiedziała że się znów pocięła, i się winiła za to wszystko. Emma założyła jej długie czarne rękawiczki bez palców, długie czarne spodnie oraz czarną bluzkę z napisem 'Die today' A na to czarna skórzana kurtkę. Luna założyła jej jasno niebieską spódnice, krótką błękitną koszulkę, białą skórzana kurtkę, a na to jasno różową plakietkę '13 today!!!!'
Wszedły do szkoły razem, lecz od razu przyjaciele Luny podeszły...
"Wszystkiego najlepszego kochaniutka!!!!" Krzyczały bardzo głośno i piskliwie, prawie krzyczały.
Emma odeszła, lecz zrobiła tylko kilka kroków i została popchnięta na szafki przez jakiś typów. Uderzyła głową o szafkę. Jej orzechowe włosy po części były czarne. Luna tego nie widziała, paplała z przyjaciółkami, Emma wstała i pobiegła do toalety, dzwonek na lekcje zadzwonił, lecz ona nie chciała tam iść, została w toalecie na tą lekcję. Następna lekcja, jej ulubiona, Angielski i pisanie poezji, lubiła pisać poezję, mogła wyrazić swoje uczucia. Niestety, ta lekcja ma swoje minusy, siedziała obok chłopaka który jej się podobał, lecz on się zakochał w jej siostrze, ten chłopak miał na imię Jakub, miękkie, lśniące, kręcone, czarne włosy oraz szare głębokie oczy. Dzisiaj miał na sobie czarną koszulkę oraz poszarpane dżinsy. 
"Myślisz że mnie lubi?" Zapytał podczas gdy Emma gapiła się w jego piękne oczy.
"Hm?!" Emmy serce biło szybciej niż zwykle.
"No twoja siostra, myślisz że mnie lubi?" Zapytał jeszcze raz.
"Aa... Nie wiem, jestem jej bliźniaczką, a nie jej głową." Emma odwróciła się i zaczęła smucić się i wróciła do pisania:
"A było tak pięknie,
Marzenia, przyszłość, wszystko przepadło,
jednym nożem,
kilkoma słowami,
Wszystko zginęło, włączn-" nie zdążyła dokończyć zdania zanim ktoś jej znów przerwał.
"Hihihihihihihihi, niech idzie do piekła, niech pójdzie się zabić hihihihihi" chichotała jedna dziewczyna do drugiej dziewczyny z tyłu Emma wstała, miała dość, wyciągnęła nóż z kieszeni...   ---------------------- Mam nadzieję że się podobało  Pisałam to przez noc, więc przepraszam jeśli są jakieś błędy. 

Zaiii

Zaiii