Midomowe Rozpiski

  • wpisów
    23
  • komentarzy
    65
  • wyświetleń
    682

O blogu

 Cześć! Tutaj będą pojawiać się Q&A, historie z Robitego Szkła jak i wiele innych. Mnie znajdziesz na KMC.pl RealLife! 

Miłego czytania ;)

~midom, midą, ostatnia SłodkaPanda, różnie na mnie mówią.

Wpisy na tym blogu

 

Spóźniona opowieść wigilijna????

Witam! Pisałem tą historię na konkurs RealLife, więc uznałem, że mogę go tutaj wrzucić. Jak widać, nie jest on zbyt ładny, gdyż nie miałem dobrych warunków do pisania - musiałem pisać poza domem i na moim umm... nazwijmy to telefonem ;---;   Zapraszam!   -Halo! Proszę pana! Jest pan w domu?! - krzyczał chłopiec do mikrofonu. Młody Ernest, syn pana Mikołaja. -Nikogo nie ma! A teraz wynoś mi się stąd. Bo sam do ciebie zejdę z kijem baseballowym! - okrzyknął do chłopca George.  Stark Tower jest bardzo duże, więc na każdym piętrze jest mikrofon i słuchawka, tak samo jak na dworze. Dzięki temu można zadzwonić jak domofonem. Młody Ernest pewnie chciał zaśpiewać jakaś kolędę jak co roku i próbował dostać za to żempolenie jakieś pieniądze. Nie doczekanie... George nie nawiedzi ludzi. A dzieci zwłaszcza. Najlepiej by dla niego gdyby wszyscy ludzie zniknęli.  Wróć! Jeszcze ktoś pomyśli, że życzę im śmierci. To nie tak. Chociaż, może tak, wtedy myślałem...  -Idź mi stąd darmozjadzie, albo zrobię co mówiłem! Ernest powoli z głową w dół odszedł w stronę następnej działki. Zawsze chodził ze swoimi przyjaciółmi, Marysią i Danielem, ale oni na te święta wyjechali na MojeMC. Kiedy chodził z nimi miał jakąkolwiek nadzieję, że pan George da mu zaśpiewać chociaż jedną linijkę tekstu krótkiej kolędy. Ale teraz bał się oblegać pana George'a dłużej niż 5 minut. Z przyjaciółmi zawsze stał tak co najmniej pół godziny.  -Małe to, wkurzające, głupie. Co roku spokoju mi nie daje - George odszedł od stołu i wrócił do swojego komputera. Narrator! Czekaj, nie zdążyłem się dokładnie przedstawić. Jestem George Michael Smiller, mam 24 lata. Majątku sam nie wiem kiedy. Kiedy ta historia się zaczynała był 20 grudnia 2017 roku. Miesiąc po moich urodzinach. Wtedy miałem 22 lata.  ,, Jezu, ale już późno... 2.37 w nocy ech..." - pomyślał George. Czas iść spać. Nagle rozległ się odgłos jakby ktoś upadł piętro niżej. George zerwał się na równe nogi i spojrzał przez okno. Ciągle było ciemno za oknem. Zegarek wskazywał 5.34.  George zszedł na dół, po drodze biorąc Walther'a PPK (pistolet). ,,Włamał się! Ktoś się włamał!" - myślał George. Już miał wejść na podest z bloków metalu i dostać się na dół, gdy przed nim... Pojawił się duch! To znaczy... Wyglądał jak człowiek, ale pojawił się przenikając przez podłogę.  -Duch! Demon! Pomocy! - krzyczał George wystrzeliwując 3 naboje w stronę ducha ze swojego 13 kulkowego magazynku. - Pomocy! Duch podleciał pół metra w górę i odsunął się o półtora metra. Był on wysoki na około 171cm. Ubrany był w białą koszulkę i brązowe jeansy. Włosy miał zrobione na coś jakby irokeza.  -Mówili mi, że ludzie się mogą wystraszyć, ale tego się nie spodziewałem. Jestem duchem świąt i mam na imię Aleksander. Jestem tu, aby pokazać ci, że twój majątek to nie wszystko co jest najważniejsze - przedstawił się Aleksander.  -Ciekawy sen. I to świadomy - odparł na to George. -Każdy tak reaguje. Dobra chodź, pokażę ci coś.  Nagle dookoła pojawiła się zielona mgła. Wszystko na pewien moment znikło. Po około 3 sekundach widać było działkę 15. Tą gdzie mieszkał ten Wilson. Dzieci go strasznie lubią, to obrzydziło George'a. Jak można upaść tak nisko, aby dzieci się do ciebie przytulały, a ich rodzice nie mieli nic przeciwko. Ma nawet dwójkę własnych. Chwila ktoś do niego idzie. To Ernest! Zaszedł tak daleko, a już jest tak późno. -Rodzice się teraz o niego martwią, a on sobie o 5 w nocy kolęduje. Dzieci są okropne - skomentował to George. -Nie prawda. Jesteśmy o dzień w przód, mamy godzinę 18.14 - powiedział Aleksander. - Mogę cofać i przyspieszać czas. Ernest szedł w stronę domu Wilsona, ale nagle się przewrócił. Wywrócił się na rękę i chyba ją sobie złamał. Zaczął płakać z bólu. Z domu wybiegł Wilson. -Jezu, Ernest nic ci się nie stało? - zapytam pan Wilson podbiegając do chłopca. -Chyba złamałem sobie rękę - odpowiedział zapłakany Ernest. - Chciałem tylko przyjść i zaśpiewać jakaś kolędę. -Chodź, zajmę się tobą. Pan Wilson wziął chłopca na ręce i poszedł z nim do domu. Wszedł zamykając drzwi tak szybko, a za razem mocno, że śnieg spadł z tabliczki z napisem Działka nr.15 Tomasz Wilson. Po około trzech godzinach można było usłyszeć kolędy ze środka domu Wilsonów. George podszedł do okna. Oparł się o nie i przenikł przez ścianę. -Aaa! - krzyknął wystraszony George. -Zapomniałem ci powiedzieć. Możesz przenikać przez ściany, meble i ogółem takie tam - powiedział Aleksander pojawiając się nagle obok George'a.  -Dzięki... - George posłał karcące spojrzenie w stronę Aleksandra, który... Zniknął. - Więc to dlatego go nie ma co chwile. Tymczasem pan Wilson zajął się złamaną ręką Ernesta. Wilson jest z zawodu lekarzem i pracuje w tutejszym szpitalu. Opatrzył rękę chłopca i dał mu karteczkę, gdzie napisał:   Drodzy Państwo!   Proszę zabrać chłopca jak najszybciej do szpitala. Przewrócił się, kiedy chciał przyjść do mnie i zaśpiewać kolędy. Następnie wybiegłem i zaopatrzyłem rękę chłopca. Jest ona złamana obok łokcia. Jak na razie tylko unierochomiłem rękę, aby nie było jeszcze gorzej.   ~Tomasz Wilson   -Widzisz? To chciałem ci pokazać. To, że nie pieniądze to prawdziwy majątek, a znajomość i przyjaźń - powiedział Aleksander, znów pojawiając się obok George'a. -Teraz rozumiesz? -Wielki mi majątek! Tylko na tobie polegają i zawsze czegoś od ciebie będą chcieć! Nic z tego nie masz. - odpowiedział George. -Więc nie rozumiesz... Cóż może kolejny ci to wytłumaczy. Żegnaj! - Aleksander znowu zniknął. Ponownie pojawiła się zielona mgła. Nic poza nią - pustka. Coś poruszyło serce George'a, ale nie wiedział co. Nigdy nie czuł tego.  Zegar pokazywał 5.35 w nocy. George stał tam gdzie wcześniej, kiedy spotkał ducha. Wiedział, że to nie był sen. Poszedł spać. -Te! Obudź się! Żyjesz? Nie no trup! Kolejny. No to ciekawie - usłyszał George nad sobą. -Co jest? Może mi powiecie, że kolejny niby duch? - George niechętnie otworzył oczy. -Bu! - krzyknęła postać nad łóżkiem George'a. -Aaa! A... A, duch. Lewitujesz z tego co widze. -Brawo! Zgadłeś. Nie będę się przedstawiać, sam widzisz jak wyglądam. Lecimy! Pokarzę ci, że powinieneś pomagać tym potrzebującym. Jakby to ciebie ciekawiło, mamy 5.40. W nocy. Duch od Aleksandra różnił się tylko tym, że włosy miał zrobione do tyłu. Miał tylko karteczkę z napisem: ŚWIĄTECZNY DUCH MICHAŁ. POKAZUJĘ, ŻE INNI NIE MAJĄ TAK ŁATWO  Pojawiła się niebieskawa mgła. Pustka. Po chwili mgła zaczęła się wycofywać do tyłu i można było zobaczyć sklep Biedronka. Obok drzwi leżał bezdomny Maciek. Nikt nie wiedział jak ma naprawdę na imię, ani czy sam to wie, a on sam nie chciał o tym mówić. Ostatecznie zostało mu imię Maciej. Co chwila można było usłyszeć głośne burczenie brzucha Maćka. Nie był on alkoholikiem, ani ćpunem. Miał wykształcenie muzyczne, potrafił grać na saxofonie, jednak owego nie miał, a nie było go stać. Nikt nie wiedział jak wylądował na ulicy, ale nikt też nie chciał go zatrudnić. NIe był też złym człowiekiem. Jakby komuś wypadł portfel to by go szybko oddał, a upadek czyjejś firmy też go nie cieszył, jak innych bezdomnych od których się różnił. Leżał tak pod sklepem spał, choć było widać, że jest mu bardzo zimno. -Proszę pana, proszę stąd pójść. Odstrasza pan klientów - powiedział ochroniarz, który wyszedł właśnie ze sklepu, aby przegonić Macieja. - Proszę pana! Bo wezwę policję! -Już... Już idę... Przepraszam - powiedział nieprzytomny pan Maciej. Bezdomny powoli wstał i pozsedł w stronę kasyna. Już miał przejść przez pasy, gdy nagle upadł. Nie miał sił, aby iść dalej. -Co pan robi! Nie czuje pan wstydu? - krzyknęła w stronę ochroniarza kobieta, podbiegająca do pana Macieja. - On jest bezdomny, wycieńczony i głodny! -I co mnie to obchodzi? Pijak jak każdy inny! - odpokrzyknął ochroniarz. -Pan go wogóle nie zna! Jak pan może?! - kobieta dalej broniła bezdomnego. - Pomogę panu. Mieszkam tutaj, w tym domu, dam panu coś do jedzenia. -Przepraszam co tutaj się dzieje? - zapytał przechodzący akurat mężczyzna. - Pan Maciej to bardzo dobry człowiek. Nie jest ani pijusem, ani ćpunem. Jak ma pan jakiś problem, to proszę bardzo. Ochroniarz jak tylko zobaczył, że zbiera się przeciw jemu coraz więcej osób od razu wrócił do sklepu. -Bardzo dziękuję, ale nie trzeba było. Mogłem tam po prostu nie leżeć i nie byłoby problemu - powiedział ledwo żywy pan Maciej. -Ależ proszę pana. Proszę się nie wygłupiać - powiedziała kobieta ciągle trzymając bezdomnego, aby nie upadł. - Nawet się złożyliśmy wspólnie na prezent na święta dla pana. Ciężko pana złapac, więc postanowiliśmy go panu dać przy pierwszej okazji. Jak tylko pana zobaczyłam zadzwoniłam, aby go tutaj przynieść. -Proszę pani, proszę się nie wygłupiać... Jestem biedny, więc ani nie oddam za to pieniędzy, ani nie mam jak się odwdzięczyć. -I nawet nie chcemy, aby pan to robił. Z tłumu wyłonił się mężczyzna ubrany w niebieską kurtkę i zielone grube spodnie. W rękach trzymał duże pudełko. Na wieku było widać obraz saxofonu i napis marki Muzykmistrz, firma robiąca najlepszy sprzęt muzyczny, który jest w stanie wytrzymać różne rzeczy przez conajmniej 7lat. Są bardzo, ale to bardzo drogie. -Jezu... Proszę państwa, proszę się nie wygłupiać... - powiedział blady pan Maciej. - To chyba nie jest dla mnie. -Ależ dla pana - powiedział mężczyzna trzymający pudełko. - No, niech pan otworzy. Blady jak kartka pan Maciej podszedł i wziął pudło. Delikatnie je otworzył. -Przecież to jest... - pan Maciej prawie upuścił dzieło rąk ludzkich. - Saxo A596, najlepszy saxofon, chyba nawet na świecie... -I jest pana - powiedział mężyzna, który dał saxofon panu Maciejowi. Wszyscy zaczęli śpiewać kolędę Cicha Noc, a pan Maciej zaczął powoli płakać ze szczęścia. -Naprawdę nie wiem, jak mogę wam dziękować... - bezdomny był wzruszony. -Wystarczy, że pan z nami teraz zaśpiewa, a potem wraz z moją rodziną zasiądzie do stołu - podpowiedziała kobieta, która ciągle pomagała stać panu Maćkowi. I tak też pan Maciej zrobił, zaczął śpiewać razem z zebranymi.  I nagle wszystko znów znikło. Znikąd pojawiła się niebieska mgła. Po chwili jak zawsze wszystko znikło, a George był w swoim łóżku. Tak jakby nic się nie stało. -Może teraz zrozumiesz... - znikąd rozległ się głos Michała. -Bzdury. Pomogli mu i co teraz? Zagra im smutną melodyjkę i będzie czekał na grosze wrzucone do tego pudełka po saxofonie? Żenada... Pf... - powiedział pan George... Ale, coś znowu ruszyło jego serce. A on znów nie wiedział co to. George nie spał. Wiedział, że za kolejne 5minut przybędzie nowy duch. Zastanawiał się. Zastanawiał się, nad tym co chciały mu przekazać duchy. Najpierw pokazały mu to, jak Wilson pomaga Ernestowi. Nawet nie oczekiwał nagrody. Po prostu mu pomógł. A ten bezdmony Maciej? Jemu mieszkańcy dali prezent droższy od ich wszystkich domów razem wziętych. Coś ciągle poruszało serce George'a. Myślał tak, aż na zegarku nie była 5.50. Odczekał pięć minut i widział, że duch już jest na miejscu. I nie mylił się, po chwili pojawił się duch. Ten miał włosy zrobione na prawą stronę głowy. Reszta - tak samo jak Michał i Aleksander. -Ja natomiast mam w końcu zrobić z Ciebie tego tak zwanego ''dobrego człowieka'' - powiedział duch. - Jestem Daniel.  George nie miał zbędnych pytań, wiedział co się zaraz stanie. Nagle wszystko znikło, a znikąd pojawił się czerwony dym. Po chwili odpłynął on w nicość, a George był w jakimś domu. Stał w pokoju stołowym i widać było, że rodzinie tej się nie powodzi. Pokój miał na oko 20x15m, na środku stał wielki stół dla 8osób. Był nakryty na kolację wigilijną. W rogu pokoju stał regał, który widać było, że swoje lata świetności ma za sobą. Obok, na prawo było duże okno na ulicę, pod nim był mały stoliczek, a na nim bardzo stary telewizor, który pamiętał jeszcze czasy PRLu. Potem kolejno w stronę prawą: Sztućce, talerze, szklanki, filiżanki i tym podobne w szafce, kolejny regał, oba były pełne książek, drzwi i kanapa od drzwi, po pierwszy regał. Wszystko tam było stare i nawet pokój pachniał starością. -Dzieci, siadajcie do stołu! - można było usłyszeć z wnętrza domu głos kobiety. - Ziemniaki już idą! -Idziemy! Tylko weżmiemy Jarka do pokoju - odpowiedział głos jakiegoś chłopca. Po chwili drzwi się otworzyły, a do środka weszła czwórka dzieci, z piątym zawiniętym w kołdrę. Dzieci, chyba jego rodzeństwo trzymało go za końce koca i powoli położyło na kanapie. Potem weszła do pokoju kobieta i mężczyzna, zapewne matka i ojciec owej piątki dzieci. Zasiedli do stołu.  George przyglądał się cały czas temu, jakto rodzina siedzi przy wigilijnym stole, śpiewając kolędy, śmiejąc się i rozmawiajac. Z rozmów zrozumiał, że rodzina jest bardzo biedna,a chłopiec jest ciężko chory i zostało mu niewiele czasu. Stał tak i patrzył jak to ta biedna, ale szczęśliwa rodzina siedzi i się cieszy, mimo tego, że ich syn może odejść. Ale nawet on miał dobry humor. -Jarek, najadłeś się? - spytała mama dziecka. -Tak... - odpowiedział chłopiec, uśmiechając się delikatnie do mamy. - Teraz sobie trochę pośpie... -Dobrze, ale pamiętaj nie za długo - powiedział do chłopca ojciec.  I tak spał, a rodzina przez następne 5godzin cieszyła się, że siedzią razem. Po tych 5godzinach uznali, że czas już kończyć i iść spać. Kiedy posprzątali, mama postanowiła obudzić śpiącego Jarka, aby śię nie wystraszył podczas przenoszenia. -Jaruś, wstawaj. Musimy ciebie przenieść - mama delikatnie poklepała po lewym policzku chłopca. Stała tak i budziła go przez okolo 18minut, aż nie zdała sobie z czegoś sprawy. - Jezu Chryste... On jest zimny! Zimny i blady! Nie żyje! - matka popadła w panikę. -Spokojnie, kochanie, pójde po lekarza! - powiedział mąż zakładając same dziurawe buty do wyjścia. - Starajcie się go obudzić. Po 7minutach przyszedł mąż z lekarzem. Lekarz sprawdził co się dzieje z chłopcem, po czym delikatnie podniósł się. -Drodzy państwo, niech państwo zaprowadzą dzieci do pokoju - powiedział poważnym tonem lekarz. Dzieci same poszły do domu przy okazji zamykając drzwi. -Co się stało doktorze? - zapytała wystraszona matka. -Cóż... Chłopiec był cały czas bardzo chory, a jego ciało ledwo dawało radę - lekarz spojrzał poważnie na rodziców. - Proszę państwa... Chłopiec nie żyje... Matka od razu upadła i zaczęła płakać. Zdruzgotany tą informacją ojciec złapał się za serce i też zaczął ronić łzy. Lekarz rzucił tylko dowidzenia, bo wiedział, że nic więcej nie zrobi. Po tym jak lekarz wyszedł, do pokoju weszła czwórka rodzeństwa i od razu zrozumiała co się dzieje. Wszyscy ubolewali. Nagle, było przyśpieszenie czasu, albo inna teleportacja. Był to cmentarz, pochówek chłopca. George poczuł, jak cały smutek rodziny chłopca i wszystkich tam zebranych napływa do niego. Nie znał go, ale czuł, że mógł pomóc. -Był ciężko chory... Lecznie było bardzo drogie. Za drogie jak na tą rodzinę. Postanowili zbierać na nie, ale jak widać nie zdążyli - powidział znikąd Daniel. -Ale... ale... czemu ja czuję, że mogłem pomóc?! - krzyknął zezłoszczony na siebie George. - Nawet tego szczyla nie znałem! -Jak to nie? Spotkałeś kiedyś jego matkę, jak rozmawiała o czymś z lekarzem. Ty dobrze wiesz o czym, ale na nią tylko nakrzyczałeś, bo nie mogłeś przejść - powiedział George'owi Daniel. -Mogę to naprawić, prawda?! Przecież to tylko wirtualna rzeczywistość! To nie jest prawda! - krzyczał George. -A więc... Zrozumiałeś - powiedział Daniel uśmiechając się do George'a.  Nagle wszystko znikło i pojawił się dym. Czerwony dym znikąd. Odpłynął, a George obudził się. Była godzina 9.25 rano. Budzik dzwonił. Co się stało potem chcecie wiedzieć? Cóż... Maciejowi pomogłem, a z rodziną się zaprzyjaźniłem i ufundowałem im leczenie chłopca, oraz nowy dom. Ernest i jego przyjaciele, zawsze są mile widziani ze swoimi kolędami w moim wieżowcy, a ja nie jestem już znany jako skąpy skąpiec... I tak kończy się moja historia. Dwa lata jestem już innym człowiek, oraz mężem i ojcem dwójki dzieci. Brajanka i Jessici. Jestem z nich bardzo dumny. To czego się nauczyłem, zostanie ze mną do końca życia i pamiętajcie! Magia świąt naprawdę istnieje! To była moja historia. George Michael Smiller. Lat 24, najbogatszy i najszczęśliwszy człowiek na świecie, co ma pęłno przyjaciół, a to była moja historia.

midom

midom

 

Rozbite Szkło 7

Witam! Mam pomysł, aby na 10tą część zrobić opis postaci. Chcecie coś takiego i jak tak, od jakiej zacząć?   ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------   -Ale jak ty chcesz walczyć? Jeżeli mamy ratować naszych musimy mieć: schronienie, jedzenie, leki, picie. Oraz jeżeli nic nie zrobimy, to zabiorą nam tryb - AnimeLoveManga była przerażona pomysłem. Co prawda chciała walczyć, ale nie wiedziała jak. - A więc musimy walczyć. A do tego potrzebna broń i ludzie. Muneyuki podeszła do stołu od strony kominka. Ruchem dłoni poprosiła żeby reszta tam obecnych również podeszła. Nagle wyciągnęła mapę. Po prostu pojawiła się w jej dłoni. -Skąd... masz... mapę???? - zapytał KenjiYT - Ona tak po prostu... Sie pojawiła w Twojej ręce... -Tak, wiem. Już wam tłumaczę - odpowiedziała Mune kładąc mapę na stole, gdy nagle coś ciężkiego spadło na sam dół kominka TheGregora. Wszyscy od razu odwrócili się w tę stronę, oraz wyciągnęli miecze (jeżeli je mieli) gotowi do walki. Nie wiedzieli co spadło, bo kurz z komina wszystko zasłaniał, ale można było wykryć i zauważyć jakiś ruch - to coś żyło. Kiedy kurz zaczął opadać można było powoli zauważyć czyjąś sylwetkę. -Au! Aua! Auuuu! Jak ja mogłam spaść? Jakie to było głupie... Obym sobie nic nie złamała... Au... -Ucisz się w końcu i wstawaj! - krzyknęła Niebieskikwiateq w stronę... kogoś. -Już, już. Tylko mnie nie krzywdź!  -Ręce na głowę i powoli podejdź - Niebieska ciągle trzymała podniesiony w górę miecz. Sylwetka powoli zaczęła podchodzić. Można było zauważyć już, że jest to kobieta. -Jestem PiesełowaGamer. Uciekłam jak najdalej i sama nie wiem jak wspięłam się na dach. Spadłam do komina, bo nasłuchiwałam co mówicie - odpowiedziała brudna Piesełowa. -Czyli jesteś szpiegiem tych szumowin! - krzyknął ReziGamer. -Co? Nie! Jestem helperka z trybu Creative 1.8. Um... Mogę się otrzepać czy coś? -Jasne - odpowiedziała Mune. Kiedy Piesełowa się otrzepała, a xITaealna sprawdziła, czy nic sobie nie zwichnęła bądź złamała wrócili do stołu. -Dobrze. Już? Okej. Mapę mam z kreatywnego trybu, który jeszcze mam włączony. Przez cały czas kiedy tylko miałam na to czas tworzyłam sety diamentowe i miecze. Mamy też łuki, strzały, refy, koxy, i to co nasz wróg. Przynajmniej trochę, więc niby mamy czym walczyć - odpowiedziała w końcu Muneyuki posyłając bystre spojrzenie w stronę Anime. -Dobra... Coś mamy. Jaki jest plan? Ktoś jakiś ma? - zapytał KenjiYT. Nikt mu nie odpowiedział. -Ja mam - zgłosił się xLoath. - Zrobimy tak:  Renus, _Simsi_, ja idziemy szukać graczy. Waliza, midom, TheGregor wy idźcie przeszukać teren naszych działek. Jeszcze się okaże, że znów nam ktoś z komina spadnie. Reszta zostaje tu - pilnujemy tego, by Mune nic nie przeszkadzało produkować potrzebne nam rzeczy. Dopóki tego nie zablokowali - bo pewnie mogą - musimy zrobić tego jak najwięcej. A raczej musisz. Tak samo ty Keki!  -Dobra. Już robię - odpowiedział Keki. -A ja tez mogę pójść pomagać graczom? - zapytał Mr_Shiza. -Ja tu nie rozkazuję. To była tylko propozycja - odparł xLoath. -Robimy tak jak powiedział xLoath. Tak, Shiza możesz iść - odopwiedziała Muneyuki. I tak właśnie zaczęła się próba odzyskania trybu RealLife, przez obecne tam osoby. Podczas tego, gdy nasi zajęli się sobą, wróg ciągle się wzmacniał. Siły nie są równe i dobrze o tym wiedzieli nasi bohaterowie, ale łatwo się nie oddadzą. Tego byli pewni. Będą walczyć. Walczyć, do ostatniego serduszka. Tak długo, jak długo wróg nie zostanie pokonany. To jest ich cel.   ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Jeszcze tak na koniec! Jeżeli chcesz wystąpić napisz w komentarzu! Przepraszam, że takie krótkie, ale podczas pisania miało być dłuższe. Pewna sprawa zajęła mi trochę pół dnia, więc wyszło tak, jak wyszło, starałem się po prostu na dziś to zrobić. Teraz też będę starał się wrzucać 2x blogi na tydzień. Macie pomysły? To piszcie!   ~midą      

midom

midom

 

Co robić na RealLife? #2

Witam! Tutej znów ja! I ta magiczna seria! Co nie wiem czy coś Wam pomoże. Zaczynajmy!   Wielu graczy na starcie pyta się jaka jest ta 'najlepsza' praca.  Cóż, każdy ma swoje komforty. Jedni wolą jak pinionszki od razu wpadają na konto, inni sami je wolą odbierać, a jeszcze inni po prostu chcą mieć jakieś pieniądze i reszta to ich nie obchodzi.    A więc tak, na ogół odpowiedź to będzie: A. Kopacz. (pracuje na żwirowni, nie w kopalni kamienia XD) B. Drogowiec.  Dlaczego tak? Cóż. Na kopaczu jest bardzo dużo osób z łopatami co mają minimum wydajność3. Od tego enchantu kopiecie żwir jak na gamemodzie 1. Dlatego bardzo szybko i miło się tam zarabia. Natomiast w pracy drogowca nie potrzebujecie żadnego sprzętu, co jest na starcie bardzo pomocne, po prostu kładziecie smołę w terenie zaznaczonym przez biało-czerwone szkła. Ale? Jak to się robi? Podchodzicie do Jarka*, pracodawcy i na niego klikacie PPM**. Następnie klikać DAJ MI SMOŁĘ, czy jakoś tak. Wtedy ją dostajecie, ALE smoła nie jest widoczna w Waszym EQ. Jest to 5niewidzialnych bloków które dostajecie nawet jak macie pełne EQ. Potem w zaznaczonym przez wspomniane wyżej szkło, terenie klikacie PPM na szarą wełnę. Na dole pojawia Wam się licznik pieniędzy ile już zarobiliście***, aby je odebrać podchodzicie do Jarka PPM na niego i wybieracie Wypłać: xxx.xx$. O ile się nie mylę to w tej pracy nie potrzeba mieć minimum 100$, aby jej dokonać. (i mała uwaga, głównie jak zmieniacie pracę kopacz, górnik, drwal, nie wiem czy jakaś inna też, Wasze zarobki, których nie wypłaciliście będą początkiem zarobków w nowej pracy. Natomiast u drogowca będziecie zaczynać od 0$, ale nie wypłacone pieniądze będą początkiem w wyżej wymienionych pracach.)   A w pracy kopacza po prostu kopiecie żwir i klikacie PPM na księgowego w domku obok, aby wypłacić. Jeżeli nie macie minimum 100$ zarobionego, to nie wypłacicie nic.    Domy, Pytania też są na temat domów.    A więc tak, zanim kupicie jakiś lokal, pomyślcie - po co Wam on?, czy macie jak go przedłużyć?, i czy nie zbiedniejcie bardzo z jego powodu? Lokale są od 750$ na 3dni po 7dni za 5k, ale to już są domy. Dalej są działki vip (o ile się nie mylę dostępne dla nowych rang), oraz działki na zawsze 50x50 (wielkości vip nie pamiętam. Chyba 20x20, ale nie mam pewności), za 300k NA ZAWSZE. A więc? Gdzie są te najtańsze?   Wasze małe klitki czekają na przystanku domki. To tam są lokale 750$/3dni.   Wytłumaczenia oznaczeń * *w opisie pracy pisze, że Jarek jest na przystanku policji, ale tam często nie są problemy, aby go znaleść. PRO TIP: pojedź na kopalnie i pójdź w lewo. tam go znajdziesz. **nie którzy nie wiedzą co to PPM i LPM. już Wam mówię: PPM - PrawyPrzyciskMyszy, natomiast LPM to LewyPrzyciskMyszy. ***licznik na dole jest od wersji MC 1.8+. na wersjach niższych każda nowa wiadomość na temat zarobku pojawia się na czacie i robi niechciany spam   To na tyle! Planuję wrzucić jak najlepiej w tym tygodniu jeszcze Rozbite Szkło. Jeżeli macie jakieś pytania na temat trybu - piszcie komentarze i pytajcie, P.S. Megerro, upominałaś mnie o pisanie znaków interpunkcji po spacji. Ja tak nie robię, więc albo czcionka tak wygląda, albo niezauważony błąd. Przepraszam Cię za to.   ~midą

midom

midom

 

Rozbite Szkło 6

Witam!   ŁOOOOOOOOOOOOO MAGJIA! Coś wrzuciłem! XD Nom. To miłego czytania.   -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Po tym, co się stało z Kawiorekiem każdy wiedział, że już nie będzie spokojnego chodzenia po trybie. Nikt nie wiedział co, czemu jak i dlaczego. Gracze byli rozrzuceni po całym trybie - więc trzeba ich znaleźć. Raczej ich śmierć nie jest na dobre.    Po tym jak Kawiorek umarł, został odprawiony mu pogrzeb, a złożony został na działce ZuGrande. Była ona u siebie i czekała na najgorsze, a ponieważ ma działkę obok swojego męża TheGregora, była blisko naszych bohaterów.  -Czemu czerwone włosy?... - zapytała Mune, kiedy wrócili do domu Pluszaka. -Widzisz, każdy opiekun ma jakiś znak, który potwierdza to, kim jest. Dla przykładu Kawior miał czerwony napis Opiekun w okolicach prawego ramienia - odpowiedział Mr_Shiza. -Rozumiem. Dlatego czerwone. -Fajnie, nie fajnie, ale o co chodzi z tym, że ON jest tutaj i i i! - chciała jak i pewnie nie tylko ona znać prawdę MrsKillerka. -Dobra rozumiem. - odpowiedział midom - posłuchajcie mnie uważnie. Wszystko zaczęło się dawno temu. Kiedy świat powstawał, wszystko szło pięknie. Do czasu... Pojawił się bowiem ktoś, kto uznał, że należy mu się więcej. Był on znany, szanowany i wiecie no. Dlatego mu się poprzewracało w głowie.   Pewnego dnia odnalazł książkę, gdzie pisało, że można zdobyć moc. Moc, która da mu to czego pragnie - nieśmiertelność, władzę i... i moc. Kiedy się dowiedział o tej legendzie niczego bardziej nie pragnął. Mógł zrobić wszystko, żeby ją zdobyć... Wszystko... Pewnego dnia, znalazł on jakieś pomieszczenie pod ziemią. Było to daleko od miasta w lesie. Po prostu oparł się o drzewo, a ono się jakby załamało za nim, i on gdzieś wpadł. Wewnątrz drzewa była winda, która od razu zaczęła jechać w dół. Nie wiedział co się dzieje.   Kiedy  dojechał na dół był w dziwnym pomieszczeniu. Na przeciwko jego była księga... Księga która dawała mu moc, którą chciał zdobyć. Ceną było serce osoby która chce zdobyć moc. Obok był nóż tak ostry, że samo dotknięcie już przebijało skórę. Był tak zafascynowany tym, co może zrobić przy pomocy mocy, że bez zastanowienia wziął nóż i zaczął żywcem wyciągać sobie serce. Udało mu się. W ostatniej chwili położył serce na pokazane w książce miejsce i opadł martwy. I wtedy się zaczęło...  Książka zaczęła świecić na czerwono raz na niebiesko. Następnie z jej środka wyskoczył ogromny snop światła, który piął się w górę, a potem zrobił łuk i leciał w dół trafiając martwego w dziurę w ciele. Następnie w miejscu serca, zaczęła się robić czarna mgła. I obudził się. Jego rana od razu się zasklepiła, a jego oczy świeciły biało... Tak... To był ON. Herobrine. Wtedy to właśnie stał się tym, kim jest - opowiadał midom - Ponoć, można go zabić niszcząc jego serce, które ponoć dalej bije. Ale pytanie. Gdzie ono jest i czy to jedyny sposób? -Jezu! Przecież to jest straszne! Wyrwać sobie serce, żeby zdobyć jakąś moc!? - KenjiYT był przerażony. -Rozumiem... a czemu oni chcą zawładnąć Krainą? - ReziGamer chciał wiedzieć, czemu akurat oni. -Widzisz... Uznał, że tutaj będzie mu najwygodniej. Dokładnie nie wiem.  -A więc... Muneyuki co teraz robimy? - zapytała niko patrząc na Mune. -Teraz... Będziemy walczyć o przeżycie - powiedziała _Muneyuki_ wstając i chwytając za przywołany mocą Opiekuna miecz, co jeszcze mogła zrobić... jeszcze. - i ratować naszych. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------   I jak? Podoba się? 😜  Tak wiem, jest ZŁYM człekiem, co nie wrzuca nic i się leni, ale co no mao ludzi :C Kolegom z klasy opowiedzieliście o moim blogu? Somsiadom? No właśnie! Wincej osób winecj wpisów! 

midom

midom

 

Nosz XDDDD iks de

Krótko i na temat!   Rodzice mi nakryli anime na kompie, więc mi go zabrali. Teraz go odzyskałem. Co za tym idzie od nowa muszę ogarniać, pisać itd XDDD   PRZEPRASZAM

midom

midom

 

#PRZEPRASZAM!!!!!!!!!!!!!

Już bez wstępu jak zawsze! Chcę przeprosić zwłaszcza @Kawiorek, że nic nie wpisywałem. Jestem leniwy, a brak ludzi wpsierających bloga trochę mi odbiera ochoty... ALE!!! Ostatnio znów przeczytałem czyjś komentarz i zrozumiałem, że nie mogę tak skończyć! Co za tym idzie, dajcie mi kilka dni, na przeczytanie bloga i napisanie kilku nowych postów, a coś się pokarze. Przeczytać swojego bloga muszę, żeby przypomnieć sobie osoby, które powinny wystąpić, więc nie rozumcie mnie źle, że biorę sobie jeszcze chwile na lenistwo ;/ Jeszcze raz bardzo przerpaszma i wiem, ze robie bledy w ortografii, ale piszę szybko, żeby zdążyć coś przeczytać ;/ Więc, przepraszam za brak akapitów, czcionki i wgl, oraz za BRAK WPISÓW OD PONAD 2 MIESIĘCY!, ale nooo, zrozumnie mnie ;/ Więc, ''do zobaczenia'' i jeszcze raz przepraszam. Jak i jeszcze raz dziekuję Tobie, nasz Kwiorku-Pomidorku! Wbij jeszcze czasem ❤️, bo szkoda. że brak Ciebie ;/   ~midą   A i na spidzie zapraszam Was do   

midom

midom

 

Ja wale!

No witam!   Wiem, że nie było wpisów. Ale nie widzę sensu robienia. Wciąż pamiętam tą moją rekrutacje na blogera.... Ta radość... Ta satysfakcja.... I... Te osoby co nam nie liczyły... A teraz?  Kiedy chce, aby ktoś z Was, czytających wybrał czcionkę, opowiadanie czyjeś... Co? Cisza... Komentarzy czasem nawet nie ma.... Teraz naprawdę się zastanawiam nad tym, czy nie usunąć bloga, bo ja go piszę po to, aby KTOŚ go czytał, nie ja.  Naprawdę, moje opowiadania mogą być lepsze, ale nie są. Czemu? Nikt ich nie czyta ¯\_(⊙_ʖ⊙)_/¯ Więc? Zastanówcie się, czy wgl coś tutaj czytacie. Jak często? Czy wgl chcecie to robić? Czemu nie decydujecie, nad tym, co ma sprawić, aby WAM miało być tu lepiej?     ~midą

midom

midom

 

Co ostatnio porabiałem? 1

Nowa bardzo oryginalna seria. Czyli opis mojego życia z ostatnich dni XD  Zapraszam do czytania!       Więc tak. Ostatnio byłem sobie na zajęciach z klockami LEGO, które bardzo lubię jak i same klocuchy. Budowaliśmy tam miasto i m.in. znane budowle jak Big Ben czy coś tego typu. Na sam koniec DEMOLKA :3 Moje ulubione. Ja zbudowałem banko-urząd i nim zdążyłem pobierać od ludzi hajys, zniszczyłem go. Czemu? Jakiś kompletny Janusz nas okradał  i niszczył nasz bank. Więc postanowiłem go zniszczyć samemu... Sprawcą okazał się typ, który był pierwszym ''kontowcem'' w naszym banku. Zabolało mnie to ;/ No, ale skoro to klocki, to skąd piniądze??? No więc, jak przybyłem ja, skończyła się  zabawa i wprowadziłem na nowo, bo jestem tam co najmniej 1raz na rok, walute: Legoniaki. Legoniaki to te małe okrągłe klocki, te pojedyncze, może wie ktoś o czym mówię, nie wiem jak to pisać. A potem miałem diament warty 400L (wiem, warty 400litrów, ale to je Legoniak to L XD) z handlu W-C.    Potem miałem małe szkolenie do walki PvP u samego uwaga, uwaga! @XRENUSX'a . I tu szokująca prawda: Okazało się, że na PvP w walce na żelazne sety po śmiertne zabiłem Renusa około 5x, a on mnie 1-2x. A walka była na serio, oraz Renus to vip+ więc ma 2 paski serc. Walka była do smierci. Po udanym szkoleniu poszliśmy na walke na RL na sety vipka 4/2 i miecze kamienne. Tam wynik bez zmian. A potem na nasze sety do walki na powaznie gdzie wynik to 1-1, a po drugiej walce mój (nowy XD) set prawie padł, a Renusa o 25%około lepszy był od mojego XD. Po całym treningu czyli około 2.30, bo o godz 00.37 zaczęliśmy około, a może już prawie o 1 w nocy nie pamiętam, dostałem PIERWSZY SET RENUSA DO MOJEJ KOLEKCJI!!! Tak, kolekcjonuję sety  Ciągle się cieszę jak małe dziecko z tego, że dostało lizaka. Teraz się staram, aby mi tego lizaka nie zabrać. Oraz nie wiem co zrobić, bo się okazało, że lepiej mi idzie w walce w ręcz, a nie z łuku. Bo go nie trafiłem, ale kto by dał radę, skoro przeciwnik jest zbyt blisko, czasu coraz mniej, a on jeszcze biega na od prawej do lewej od lewej do prawej ;v Ale racja, Renus to nie byle kto, a ja go zabiłem. Jednak nie rzuciłem do końca łuku, podczas walki na miecz i łuk biorę pod uwagę wszystko. Więc ja myślę, że jestem dobry i w tym i w tym. Ale na łuk poświęciłem o niebo czasu więcej. Z nim czuję się lepszy, ale oczywiście, każdy możę chybić pare razy. Ja mogę przypuszczać gdzie biegnie przeciwnik. Nie wiem czy on mnie zauważył, czy widzi jak strzelam itp. W każdej chwili może ruszyć  myszką w tył i nie ma go tam gdzie miał być. Ale jak mam łuk i dobre miejsce oraz odległość, czuję się lepiej, oraz pewniej.   Teraz krótko i to nie je reklama siebie, tylko opis tego co było w moim życiu ;v Otworzono rekrutację na mój tryb! Na RealLife! ^^ :3 ^^ :3 ^^ :3 Napisałem podanie i mam nadzieję, że zdam, ale teraz mam parę wyjazdów, więc aktywność mi może spaść :C Ale nie tracę nadziei, w końcu to wakacje, chyba każdy rozumie! Wakacje to czas na wyjazdy, zwłaszcza te, które zaplanowała za mnie moja mama ;-;             Ym, oraz informacja! Wpadłem na pomysł z nową serią!  To będzie po prostu ''Jak powinno się skończyć... "tytuł'' i numer która to odsłona tej serii. Jak to działa? Wy piszecie co mam opisać, ja wybieram to co będzie miało więcej głosów. Jak będzie po równo, to sam wybiorę ;v Jak będzie czas na wybór, napiszę o tym. Albo na wpisie na blogu, gdzieś na końcu.  Kiedy wybiorę napiszę o tym komentarz. Potem uzgodnie czy mogę to zrobić z autorem. Jak się nie zgodzi bierzemy to co ma 2 miejsce głosowania, albo wybieram to drugie lub 3 jak będzie np. 5 opowiadań czyichś z tą samą ilością głosów. Teraz zaczynamy głosowanie, najlepiej poproście innych o oddanie głosu. Oraz muszą to być opowiadania!

midom

midom

 

Rozbite Szkło 5

Tak, już jest! Rozbite Szkło 5!  Trochę na to czekaliście? NIE, bo prawie nikt tu nie wbija! :DDD Nie no pozdro dla @niko986 i @TheGregor. Koniec! I zmieniam czćcionkę! :3    -Dajcie bandaże, bo znowu mu krew leci! - krzyczał Gregor -Biegnę, biegnę! - Foka biegł z bandażami. W domu TheGregora wiele się działo. Każdy próbował przytrzymać przy życiu opiekuna RealLife'a Kawiorka. Jedni czekali na sygnał co robić, drudzy latali z rzeczami potrzebnymi do pomocy. Nagle Kawiorek otworzył delikatnie oczy. -Aghh...! - jęknął Kawiorek próbując wstać - co się stało?????? -Kawior nie wstawaj! - krzyknął odruchowo Gregor, który ciągle przy nim stał. Kawiorek spróbował znowu lecz od razu opadł bez sił. Był strasznie zmęczony. -Zostałeś trafiony jakimś laserem. - powiedziała Tae podchodząc do Kawiorka. - Możesz powiedzieć kto to był? I czemu powiedziałeś "To nie moż być on..."?  -A jak myślisz... kto to mógł być? - spytał Kawiorek patrząc na Tae. -Ale jak? Przecież on nie istnieje! - Tae nie mogła zrozumieć co się dzieje. Reszta obecnych podeszła do łóżka Kawiorka i nasłuchiwała z przerażoną miną. -To kogo tam widziałaś?... Babcie Joasie? A może wujka Zdzicha? - spytał midom powoli podchodząc z ponurą miną. - Tak to on. Nie ciocia Gosia, która woła nas na obiad, bo stygnie. -Ale... Ale... - Tae ledwo mogła coś powiedzieć. -Ale wiem co myślisz - przerwał jej midom. -I nie jestem szczęśliwy z tego, że jednak się pojawił... -Jednak???? - można było usłyszeć zza ściany.  Midom w piorunowym tempie wziął do ręki łuk i wystrzelił kilka strzał w ścianę widoczną, przez otwarte drzwi. -Kim jesteś? Co tu robisz? - Przerwał naciąganie nowej strzały Renus. -P-p-p-przepraszam... - zza ściany wyszedł wystraszony i dygoczący KenjiYT - jestem Kenji... KenjiYT... Jestem tu, bo się wystraszyłem i schowałem się jak najdalej z miejsca zdarzenia... Ciekawe iventy tu macie...  -Dobra. Niech Ci będzie. - Renus schował miecz. -Okno było otwarte... Więc wszedłem... - Kenji stał w miejscu. -Pamiętacie osobę z 77? - spytał Kawiorek, przerywając rozmowę. - Pewnie się domyśliliście, że to był Rolex. -Tak, ale gdzie on teraz może być? - zapytała MrsKillerka.  -wyrzuciło go... Mam nadzieję, że go nie złapali... - Niko się zamyśliła. -Jego nie. Bardziej mnie ciekawi, co on teraz robi, oraz, jak uciekł z więzienia... - Kawiorek powiedział co miał na myśli. - A teraz mam prośbę - możecie zostawić mnie z midomem? Wszyscy poszli na piętro wyżej i zamknęli drzwi w pokoju na pietrze. -Midom... Za kilka chwil będziesz jedyną osobą, która wie co się tutaj dzieje... Proszę Ciebie... Zakończ to... Nieważne jak... Od Ciebie będzie zależała przyszłość Krainy, jak i MojeMC... Jeżeli zapanują tu... zdobędą całą krainę... za pomocą Krainy... zdobędą MojeMC... midom zatrzymaj ich... - Kawiorek ledwo już oddychał. - Pójdź po resztę... Proszę... -Dobrze - midom wszedł na góre i zawołał tam obecnych. -Chodźcie na dół. Kawiorek wzywa. -Jesteście... - Kawiorek omiótł wszystkich spojrzeniem. - _Muneyuki_... mam do ciebie prośbę...  -Słucham - Mune podeszła bliżej. -_Muneyuki_... Jesteś teraz osobą... odpowiedzialną za ten tryb... -Ale...!! Ale Kawior! Osoby odpowiedzialne za tryb to Opiekuni! TY nim jesteś nie ja! Ja jestem moderatorem!  -Byłaś... _Muneyuki_... - Kawiorek wstał. - Tobie powierzam tryb RealLife. Od teraz to Ty, będziesz podporom graczy, kiedy będzie im potrzebna matka. Kiedy będą potrzebować pomocy - pomóż. Będą atakowani - obroń. Niech każdy gracz dowie się o tym. _Muneyuki_, przez moce nadane mi w dniu mojego awansu na Opiekuna Trybu RealLife, mam zaszczyt przekazać tą funkcję tobie, obecnemu moderatorowi, a przyszłemu opiekunowi RealLife! - Kawiorkowe dłonie zaczęły świecić, powietrze zaczęło wszystkim miotać, a pioruny i deszcz się wzmocniły. - _Muneyuki_, niech ten tryb, tryb RealLife, będzie miał Ciebie za matkę! Oto moja ostatnia wola! - Kawiorek podszedł do Muneyuki i dotknął jej czoło prawą dłonią. Muneyuki uderzył czerwony piorun, który przeszedł nic nie uszkadzając przez dach domu. Włosy Muneyuki stały się na końcach czerwone. - Niech te włosy będą twoim symbolem, a ich 70centymetrów znakiem, że czas który spędziłaś na to, aby dostać tę rangę nie był krótki.  Wtedy to pioruny zaczęły grzmocić na dworze, a po chwili pogoda się uspokoiła. Kawiorek upuścił tylko książkę, która nagle pojawiła się w jego dłoni i opadł bez życia mówiąc: "Oto moja wola..."        I jak? :3 Komu się podobało? Wiem, że trochę na to czekaliście i pewnie kogoś pominąłem, ale jest Was dużo i się staram... Jeżeli ktoś miał wystąpić, a go nie było przez 2częśći (3, 4, 5 to w sumie 3 xd) mi napisze w komentarzu. Poza tym to znowu podziękowania dla @niko986 i @TheGregor.  Wiem, że trochę koniec przesadzony, ale no co! Fajne co nie? :3 Pozwólcie mi pisać co chcę, jeżeli Was to nie obraża!  A i fajnie, że ktoś to czyta, ale że jest nas prawie nikt, to proszę: Powiedz innym i zaproś do czytania tego bloga, np. znajomym (pewnie każdy myślał o bezdomnym, więc muszę powiedzieć komu np. XD) A i powiedzcie: Ta czcionka odpowiada? Może zmieniać co wpis? Na jaką? Albo zostawić/pisać inną? Głosowanie czas staaart!!! *gwiiiiiiiiiiiiiiiizd* Nom i to tyle 😛  ~midą

midom

midom

 

Wycieczka klasowa - opis :D

Hej, hej, hej! Co tam? Szczęśliwi? Za 2dni koniec szkoły!  ^^ Wiem, że mało wpisuje, ale to dla tego, że mało kto tu wchodzi coś poczytać! 😛   Więc, dnia 14czerwca pojechałem z klasą na wycieczkę do dnia 16czerwca. Wyjazd autobusu było o godzinie 6.50. Jechało mi się bardzo przyjemnie.       Na początku zwiedziliśmy Twierdze Kłodzką, w której bylem rok wcześniej, z klasą innej nauczycielki. Tam przewodnik trochę nam o niej opowiedział, weszliśmy na górę, bo jest tam miejsce widokowe i pojechaliśmy. Z góry Twierdzy było pięknie! Zwłaszcza z pięknym lękiem wysokości. Dobra umiem nad nim panować czasem... Następna była Jaskinia Gerda (dokładnej nazwy nie pamiętam :C) ,w której też byłem rok wcześniej. Tam pochodziliśmy trochę, pani która tam pracuje coś nam poopowiadała i na koniec poszliśmy pod wodospad pod ziemią. Legenda głosi, że jest tam pewien krasnoludek, oraz, jak ktoś ma serce czyste, spojrzy w jego oczy, a marzenie jakieś mieć będzie - ono się spełni. A kto ma ZUE serce - zostanie tam na zawsze. Cóż drugi raz wróciłem więc coś to znaczy ^^. Wyjechaliśmy z kopalni pociągiem. A i był tam też bardzo śmiechowy alchemik! Polecam tą kopalnie zwiedzić!     Nasze miejsce pobytu to była Willa Diana. Około 300metrów w prawo był hotel w którym byłem ten rok wcześniej. Do najbliższego sklepu było 1,5km w jedną stronę. Więc trochę sobie pochodziliśmy. Potem parę zabaw w Willi i chropsi-chropsi.    Pobudka - 6.00 I pierwsze co było do zwiedzania to Spacer W Chmurach. Miejsce to jest w Czechach. Też tam byłem rok temu 😛. Wejszedliśmy i zejszedliśmy wyciągiem. Krótki on nie był, a moi towarzysze (przewodnik i kolega Maruś) byli świetnym towarzystwem. Kiedy weszliśmy na wielką metalowo-drewanią budowlę, Ci którzy byli na tyle odważni, aby kupić bilet na wielką zjeżdżalnie (w tym ja), mogli zjechać, aby zejść. Zjeżdżało się na takich kocach, co miały miejsce, aby wsadzić w nie nogi, oraz miały uchwyt do trzymania. Zjeżdżalnia miała być mega szybka, a więc każdy się bał. Ja i mój przyjaciel mieliśmy stan przed zawałowy, zjeżdżający się darli, a ja się modliłem. (Wiem...) Okazało się, ze jedzie się trochę szybko, a zjeżdżanie nie jest takie długie. Każdy się zawiódł. I to było tyle.    Następna atrakcja tego dnia to była Jaskinia Niedźwiedzia. Tam było baardzo zimno (potem wyjaśnię czemu "baardzo"), ale cza przyznać, że jaskinia jest piękna. Jest tam parę tras do przebycia, np. można się w groto-łaza pobawić, ale my mieliśmy trasę zwykłą turystyczną. Pod koniec, ponieważ mój kolega nie wziął NIC ciepłego, a koledze który mu pożyczył, swoją drugą kurtkę, robiło się zimno, więc ją musiał oddać. A że to mój przyjaciel, to dałem mu moją najcieplejszą bluzę, a sam zostałem w ''chudej'' bluzie i krótkim rękawku. Kaptur, gdyż odczepiany, dałem koledze któremu w rączki robiło się zimno, a potem całą bluzę. Więc było baardzo zimno, bo byłem w krótkim rękawku. (Mama jeszcze nie wie xddd). Krótki film na temat Jaskini Niedźwiedziej i do Willi.   Dnia 3 z rana o godzinie 6.30 dzwoni budzik tyrana! Czyli mojego współlokatora, bo mój tel jest do reklamacji. Co do samego kolegi w pokoju to była próba zmienienia pokoju, ale nie było już po co, a resztę dnia oglądaliśmy mecz. Więc już nocowałem w tym samym pokoju - czemu nie chcecie wiedzieć ;-;. Pierwsza atrakcja  dnia to Pałac w Mosznej. Tam trochę pochodziliśmy. I tyle. Ciekawszy był Jura Park w Krasiejowie. Tam pochodziliśmy z zatrudnionym tam przewodnikiem, kupiłem sobie loda i koniec. A chciałem goffra  jeszcze :CCC. Potem obiadek w jakiejś restauracji i domeq o godz 21.       Jedyne co mnie zawiodło, to zjeżdżalnia w Czechach, oraz współlokator. Reszta była okej ^^. To już tyle! Mam tylko jedno pytanie: Czy ktoś chce, abym dalej prowadził bloga? Mówię SERIO. A pomijając to, to wesołych wakacji!   (Aby w Niedźwiedziej robić zdjęcia cza zapłacić 10zł kamerowanie - 15zł! W Mosznej podobnie!)  

midom

midom

 

Poradnik RL #1

Czy to ptak?! Czy samolot?! Nie, to nowa seria na blogu!     Tak, nowa seria ^^ Wielu graczy, którzy są nowi na trybie RealLife, nie wiedzą co robić. Często są pytania: gdzie kupić auto?, czemu mam spowolnienie?, jaka praca jest najlepsza? itd. Więc tym się zajmiemy!     Co zrobić na start?   Na start ma się początkowe 500+. Jest też zasiłek co 30min 100+. Jeżeli (cudem .-.) przeczytałeś/aś tabliczki początkowe, na /faq ktoś mógł mówić Tobie o dowodzie osobistym. Po co on? Nie wiem. No chyba, że chcesz go komuś dać.      Najlepiej te 500+ zaoszczędzić. Nie jakieś dowody, tylko zostawić sobie na coś przydatnego. Te 500zł może się przydać na np. wodę czy batony/lody. Można też kupić lepszy sprzęt, do pracy.    Po co jest stan wody i siły?   Jeżeli Twój stan siły wynosi 0 - masz spowolnienie.  Ale jak mieć jej więcej? Żeby uzupełnić sobie siłę, potrzebujesz batony lub lody. Batony kupisz np. w McDonald'zie u kucharza. Ja dla początkujących polecam KitKaty. Kosztują one 10zł, a dają 2siły. Wiem, że mało, tak więc trzeba je jeść w odpowiednich odstępach. Dla tych zamożnych już przypisane raczej są Liony. Koszt to 50zł, a dają one 10siły. Dla tak zwanej ''szlachty serwerowej'' zalecam (ale też, można trzymać się Lionów) np. Twixy za 100zł, 15siły. (Wiem te podziały są dziwne xdd)    Ale są też tańsze desery truskawkowe za 50zł 15siły!!! Z wodą będzie szybko. Dla każdego proponuję RedBulla/Mostera za 50zł 15siły. Są to najlepsze napoje.   To już na tyle w tej części. Jeżeli chcecie kontynuacji - piszcie!    

midom

midom

 

Rozbite Szkło 4

Tiaaaa wiem rzadko coś tu wrzucam. Ale kto to czyta? Kim jesteś przybyszu?! Jak się tu znalazłeś? Nie ważne, dziękuję że jesteś!!!   Rozbite Szkło 4   Bohaterowie rozbiegli się. Jedni pobiegli w stronę działek, a drudzy - szpitala. -Myślicie, że ich zgubili i są bezpieczni? - Niebieska była wyraźnie zaniepokojona. -W sumie, mogą nas gonić - Renus zatrzymał się i spojrzał w tył. Coś za krzakiem się poruszyło. - Co do?!?! Wszyscy wyciągnęli miecze, a midom napiął strzałę. Sytuacja była okropna. Wróg nagle zaatakował, informacji może nawet nie być! A za krzakiem ktoś jest, kto ich śledził! -Idę, sprawdzę to... - szepnął do przyjaciół Renus. Powoli zbliżał się do krzaka. Nagle z niego ktoś wyskoczył w tył i zaczął krzyczeć. -NIE ZABIJAJ MNIE!!!! JESTEM GRACZEM JAK TY!!! PO PROSTU CHCIAŁEM SIĘ GDZIEŚ SCHOWAĆ, A NIE WIEDZIAŁELM, ŻE KTOŚ TU BĘDZIE!!!!! - osoba krzyczała i płakała. -Dobra, dobra! - Renus i reszta byli zupełnie zdziwieni. Nikt się tego nie spodziewał. - Nic nie grozi. -Dziękuję. - ReziGamer wycierał twarz w chusteczkę, którą podarował mu od razu Renus. - Co Wy tu robicie? -Idziemy do szpitala po leki dla Kawiorka. Jest ciężko ranny - udzieliła szybko odpowiedzi Niebieska. -M-mogę... Mogę pójść z Wami? - zapytał nie śmiało Rezi. - Jeżeli byłaby tak możliwość...? -Jasne chodź - powiedział midom. Cała czwórka poszła w stronę szpitala. Było pusto, pewnie pracownicy dowiedzieli się o całym zajściu. Jednak coś było tu podejrzanego... -Ktoś tu może być - powiedziała Niebieska, znów wyciągając miecz. -Co ty nie powiesz - odpowiedział Rezi. -Za drzwiami... - szepnął midom - Tam w tej wnęce. Widzicie? Tam ktoś jest. Rzeczywiście. Drzwi nagle się uchyliły.  -Wróg czy przyjaciel?! - krzyknął Renus podchodząc z mieczem w ręku. -Przyjaciel! Przyjaciel! - krzyknęli MrsKillerka i Gregor - Seallen nas opuścił kiedy nie byliśmy potrzebni. Zaczął was szukać. Potem zostaliśmy sami, więc jesteśmy tu. Rzeczy dla Kawiego już mamy, widzieliśmy co mu się stało, więc nie marnowaliśmy czasu. -Jak dobrze! Miło was widzieć. To jest ReizGarem, znaleziony ocalały - przedstawił Reziego midom. -ReizGarem? Ej, no czemu mnie źle przedstawiasz? Jestem ReziGamer! - obruszył  się Rezi. -Cierpię na literówki słowne. Czasem mi się litrey przestawiają - odpowiedział ponuro midom.  -Widać... -Dobra, znikamy na działki. Tam się schowali z Kawim - przypomniał Renus.  Wszyscy szli z oczami dookoła głowy w stronę działek. Każdy był w gotowości, a przynajmniej kto mógł, bo Rezi przybył zwabiony "eventem" z trybu PVP.  Kiedy już byli na miejscu tzn. działkach na zawsze, zaczęli szukać przyjaciół. Schowali się u Gregora. Po przybyciu ekipy z apteczkami, zaczęła się reanimacja.   Czy Kawi przeżyje? Czy RealLife będzie dalej niebezpieczne? Co się stanie dalej?! Piszcie czy chcecie wiedzieć lub wystąpić! ~midą

midom

midom

 

Blogi KrainaMC.pl

Hej! Taka ciekawostka, jak w google i inne tegesy wpisze się, blogi krainamc.pl, to wyskakuje tam moje zdjęcie progilowe (pewnie dla tego, że nie mam fotki na bloga) oraz fotka z bloga @zolnierzyk i @PieselowaGamer . To na tyle.  

midom

midom

 

... Hej :D

Miesiąc i jeden dzień... Ponad miesiąc...   Witam! Dawno się nie widzieliśmy! Co nie? Zapewne i tak nikt tego nie czyta! Cóż! DLA TEGO NIC NIE PISAŁEM! A tak ogółem to jak tu trafiłeś?! Dobra mniejsza...   Pierwsza sprawa: Czy kończę z blogerstwem?  Nie, nie kończę, ale tak: mam jeszcze problemy z routerem więc internet mi nie działa poprawnie - wchodzenie na forum jest trudniejsze, niechęć - nikt tego nie czyta! Tylko poniektórzy, ale to i tak tylko garstka osób. Lenistwo - tak jestem leniwy.   Druga sprawa: Nieobecność w grze. Tia, wiem, nie było mnie. Ale to przez to, że: router (już wyjaśniałem), lenistwo, oraz oglądałem anime... wiem jak to brzmi.   Trzecia sprawa: Co z moimi ''seriami''? A więc, ich kończyć tak nie będę, bo nie kończę z moim blogiem! Nie po to tyle walczyłem! Lecz pytanie: piszę to dla siebie, czy dla ludzi, którzy coś będą to czytać?     To tyle 😜  Jeżeli chcecie szybko nowy wpis - piszcie!    ~Wasza oSP midą   (Wiem dodałem datę XD)

midom

midom

 

Informacje 2

Hej cześć i czołem! Zjem Wasze kluski z rosołem!   Powróciłem z rekolekcji. Więc i mogę Wam coś napisać. 1. Napiszcie jakieś propozycje do Rozbitego Szkła. 2. Jeżeli ktoś chce wystąpić, niech pisze w komentarzu. 3. Jeżeli ktoś mnie już o to prosił niech napisze PC (Prosiłem/am Ciebie) 4. Piszcie też jakieś pytanka do Q&A!  Wiem, że już było, ale wtedy tylko po to, żebyście coś o mnie wiedzieli. 5. Możecie mnie zaobserwować ;d   Pozdrawiam cieplutko! :*

midom

midom

 

Q&A żebyście coś o mnie wiedzieli.

Pytania od xGizii: Jak masz na imię? Ile masz lat? Gdzie mieszkasz? 1. Wolę odpowiedzieć przezwiskiem - Erenest. 2. Za nie długo 12. 3. J.Góra. Może jeszcze PESEL, data urodzin i tak dalej?  Pytania od ZuGrande: Jak bardzo lubisz serwer KrainaMc? (Od 1 do 10), czy jesteś z kimś w związku?, czy masz dużo przyjaciół?, czy dobrze się uczysz?  1. Tego się nie da opisać.  2. W realu nie, w MC sokros1 <3 3. Duuużo! I w realu i w MC. 4. Przeciętny uczeń. Raz 5 raz 4 raz 3... Pytania od kubusieniek: Lubisz placki? Lubisz marchewki? Co najczesciej robisz? W jakim wojewodztwie mieszkasz? Jaki tryb minecraft najbardziej lubisz ? Masz minecraft premium? Pozdrowisz? Milego dnia/nocy 1. Nie lubię.  2. Tak se :v 3. Gram w Minecraft KrainaMC.pl RealLife <3 (jeszcze sokors1 i pełnia  życia) 4. Dolnośląskie ;v, można sobie sprawdzić, na mapie. Odpowiedziałem miasto wiec sobie wpisz w neta xd 5. REALLIFEEE!!!! <3333 potem SkyWars. 6. Premka, pozdrawia! (zostawcie /skin midom! Ostatnia SłodkaPanda nie lubi podszywek >.<) 7. Pozdrawiam z anteny! 8. Zależy czasem wolę dzień, a czasem noc. A to jest końcówka xd, dziękuję i dobranoc! Pytania od xEmpy: Od jakiego czasu brałeś się do napisania podania na Blogera? Czy masz zwierzątko domowe? Jaka jest Twoja ulubiona piosenka? (o ile taką masz) I ostatnie: Jaki jest Twój ulubiony film? 1. Planowałem, jak napisać podanie w grudniu. 2. Mam kotkę. Wabi się Fedora.  3. Raczej nie mam ;c 4. Uwielbiam "Magiczne Drzewo" Andrzeja Maleszki, więc i jego film "Czerwone Krzesło" też       Za pytania dziękuję! Jak chcecie więcej Q&A to piszcie! Oraz mówcie o tym blogu innym, bo trochę mało znany jest, więc i mało pytań ;c Pozdrawiam cieplutko! :*

midom

midom

 

Rozbite Szkło 3

Zanim przeczytasz, zapraszam do przeczytania informacji, które napisałem zanim, zacząłem się brać za Rozbite Szkło 3. Po napisaniu tego, zajmę się obiecywanym Wam Q&A.  Tak więc! Zapraszam do czytania!     -Nie nazywaj mnie tak! - krzyknął oburzony midom. -Ale czemu? Jak mam się do ciebie zwracać? Jesteśmy przecież przyjaciółmi - powiedział z uśmiechem Herobrine. Nikt z obecnych nie wiedział co się dzieje. Tylko midom i Herobrine. Kawiorek też by coś wiedział, gdyby mógł.  Midom napiął strzałę i chciał wystrzelić w Herobrine'a. Jego armia od razu napięła łuki i była gotowa do ataku. -Nie zalecam... Opuścić broń! - rozkazał Herobrine. -Czego chcesz? - burknął midom chowając strzałę.  -Zawładnąć waszym światem. Nie RealLife'em tylko całą Krainą! - wykrzyczał Herobrine. -Czemu nie zaczniesz od bardziej wpływowych trybów? Na przykład EasyCH? - zapytał Shiza. -A czy tam mają urząd? Czy tam mają ogarnięte miasto? Miasto które włada całą Krainą? - odpowiedział pytaniem Herobrine. -Włada całą Krainą? RealLife włada całą Krainą?! - zapytała zdziwiona Niebieska. -A co? Nie wiedzieliście? WY nie wiedzieliście? To jest przecież jasne! Tylko tu są urzędy i tak dalej! - odpowiedział śmiechem Herobrine. - EasyHC tylko by się biło. Nic by mi to nie dało. A tak? Przejmę RealLife, a z niego całą Karinkę! - śmiał się dalej Herobrine. -A co jeżeli ci nie oddamy RealLife'a? - zapytała lekceważąco niko. -Odbiorę go siłą... A co? Stawiacie opór? - zapytał Herobrine jeszcze bardziej się śmiejąc?  -Tak! Stawiamy! Nie oddamy! To jest nasz dom! Nasz RealLife! - krzyknął oburzony Amelinum. -Naprawdę? Chcecie umrzeć? Niedorzeczne! - śmiech Herobrine'a był strasznie głośny. -Przestań się śmiać! Mówimy prawdę! RealLife jest naszym domem! I NIGDY go nie oddamy! - krzyknął midom. -Więc macie wojnę! Chcecie?! To macie! STRZELAĆ!!!! - wydarł się Herobrine. Nagle wyleciały strzały. Nic dziwnego, gdyby nie jeden fakt. Te strzały pozostawiały i były sielonego koloru. Zielony ślad mówił wszystko - strzały zatrucia. Strzały te nie są do zdobycia. Zwłaszcza nie na wersji 1.8! Nikt nie wiedział co robić. -Wiać! Na co czekacie! - wydarł się midom próbując ustrzelić część strzał, żeby nie trafiły nikogo. Jednak łucznicy naciągali łuki za szybko. - WIAĆ!!!  Wszyscy od razu zaczęli uciekać. Najtrudniej było Nastroszonej i Taelanie. One musiały uważać na własne ciało, jak i na ciało Kawiorka. Po chwili usłyszeli również... Wystrzał z pistoletów i karabinów?!  -Jak?! Skąd?! Przecież to niemożliwe! - krzyknęła Niebieska z przerażeniem. -Niebieski, oni są bogami! Nie mówię, że wszyscy, ale między innymi Herobrine! Więc to chyba jasne co nie?! - krzyknął midom w obrocie i biegu strzelając do wroga. Nie było to zbyt skuteczne, ale z jego zdolnościami, coś się dało ustrzelić. -No to mamy problem! Biegnijmy jak najdalej, jak ich zgubimy idziemy na działki. - krzyknął Ame. -Nie! Wy biegnijcie! Ja i Renus z Niebieską zajrzymy do szpitala! Potem do was dojedziemy! Nie martwcie się! - odkrzyknął midom.  Rozeszli się. Tym czasem Herobrine rozkazał osiedlić się w bazie wojskowej. Każdy kto chciał zobaczyć co się dzieje z tym "eventem" na RealLife, widział podpis: Wejdziesz - zginiesz. ~Herobrine. Po tym jak nikt stamtąd nie wrócił, każdy zrozumiał, z wielkim żalem, że to nie jest żart. -Panie, co mamy teraz zrobić? - zapytał Patrox. Wierny sługa Herobrne'a. -Zajmujemy bazę. Z niej zapanujemy nad RealLife'em, a z RealLife'a... - Herobrine zaczął się śmiać, a wraz z nim Patrox. - Krainę... Teraz w rękach RealLife'a leżą losy KrainyMC.pl. Jeżeli RealLife upadnie, Kraina zostanie zdobyta przez siły zła. Gdzie są teraz bogowie którzy stworzyli nasz świat?  I... Czy jest o co walczyć?         Krótkie info: Przepraszam, że takie krótkie, ale muszę się spakować na wyjazd. Kto przeczytał informacje które wcześniej napisałem, wie o co mi chodzi. Mam nadzieję jednak, że dawka emocji Wam starczy  Pozdrawiam cieplutko! :* Teraz zajmę się Q&A!

midom

midom

 

Informacje 1

Witam! Czas na kilka informacji!  1. Wiem, że 4osoby dostały bana na RL, ale i tak będą występować. 2. Wiem, że na RL jest teraz Barrier Block na granicy mapy, ale jak pisałem Rozbite Szkło to było jeszcze szkło .-. 3. W piątek 9lut2018r wyjeżdżam i będę w domu dopiero w niedzielę (12lut2018r). Dla tego dzisiaj napiszę Wam coś do czytania. Jeżeli piszę teraz inne rzeczy niż Q&A  zapraszam do ostatnich pytań!  Pozdrawiam cieplutko :*

midom

midom

 

Rozbite Szkło 2

-Nie... Przecież to nie może być ON... - szeptał cicho midom. -Mhmmmm.... Jak to nie mogę być JA? - zaśmiał się Herobrine - w końcu tu stoję! DO ATAKU!!! Herobrine wykrzyczał hasło bojowe, po czym jego wojsko zaczęło przechodzić przez wielką dziurę w przełamanym murze. Demony, szkielety, pająki, roki (rok: postać mityczna, wielki ptak) itd.  Było to straszne! Gracze zaczęli uciekać, inni się bronić, a jeszcze inni nawet nie mogli się ruszyć!  -Patrox! Zawadzająca pomoc! Już! - krzyknął Herobrine. Na czacie na każdym trybie pojawiła się informacja: Na RealLif'ie potrzebni są gracze! 60osób i startuje event na 50k tokenów! Gracze, zaczęli się schodzić, ale byli i tacy, co w to nie wierzyli. Na survivalu stało się pusto. Została tylko ekpia i kilka graczy. Areny na SkyWars stały się puste, a na EHC, gracze nie mieli się zbytnio z kim zabijać.  -Wykonano, panie. Gracze dali się nabrać i właśnie wchodzą na serwery - odpowiedział Patrox anioł śmierci. - Od razu wykonałem też plan, Administracjon Offensjusz, więc /helpop nie będzie działao. I tak to nic nie da, a trochę adminstracji tu mamy. -Idealnie! Ha, ha, ha! - zaśmiał się złowieszczo Herobrine. -Trzeba coś zrobić! Ame, midom zajmiemy się jego armią! Niko, Caro pomogą graczom którzy mają problemy, a Quer, xLoath i sokors1 zajmą się rannymi i walczącymi. Pomoc mile widziana, ale ja Ame i midom sobie poradzimy. Maja i Coqe ewakuujcie Kawiorka! - rozkazał Renus. Amelinum i Renus jako osoby dobre w PVP, poszły w walkę wręcz, a midom wdrapał się na dach i wykorzystywał swoje zdolności snajperskie.Strzelał tak szybko i celnie jak tylko mógł. Kiedy do do osób które nie miały pomocy podchodził jeden z potworów - strzelał i zabijał, a potem celował gdzie indziej.  -Jeżeli tak daje pójdzie, to nikt tego nie przeżyje! Wiem, że istnieje Re-Spawn, ale tutaj już go nie ma! W końcu tak mówi legenda! Nie możemy tutaj polec! Jeżeli zawładną RealLife'em to zawładną serwerem! - myślał midom, strzelając jak szybko mógł. Nagle po szkle zaczęła się wspinać jakaś postać, której nikt nie mógł rozpoznać. Widać tylko było nad jej głową "7". Osoba ta wspięła się po szkle nad wyrwę, po czym zeskoczyła w sam środek wojsk które chciały przez nią przejść. Jedna część ją ignorowała druga się broniła. Szybko jednak jakaś moc wypchnęła ktosia, poza świat zewnętrzny.   -Musimy... E... Ew... Ewakuować graczy... - powiedział ledwo Kawiorek. -Kawi, pierw trzeba ich powstrzymać! - powiedziała Tae która zajmowała się Kawiorkiem.  -Niech Nastroszona podleci do midoma, póki może i zapyta się co robić. Tylko on i ja wiemy co się dzieje... - rzekł Kawior zamykając oczy. Nastro podleciała do midoma i zapytała się co robić, opowiadając scenę, która zaszła przy Kawiorku. -Kawior ma rację. Ewakuujemy graczy! - zalecił midom, wciąż strzelając z łuku. - Ogłoś ewakuację! Niech uciekają! Nastroszona zleciała na sam środek, całej akcji i zaczęła się wydzierać. -WSZYSCY MAJĄ UCIEKAĆ!!!! TO NIE JEST ŻADEN EVENT OD ADMINISTRACJI!!! SAMA ADMINISTRACJA NIE WIE CO SIĘ TUTAJ DZIEJE!!!! PROSIMY UCIEKAĆ!!!! Po chwili wszyscy wystrachani, jak i ci, co byli odważni zrozumieli, że ucieczka tylko im pomoże. Po chwili w miejscu walki wszyscy zaczęli uciekać. Podniósł się tuman kurzu. Każdy wiedział, że teraz trzeba się ratować.  -Midom! Widzisz może kto to jest? - krzyknął walcząc Ame. -Nie wiem! Nawet stąd nie widać! Ma kaptur nawet na części nicku! - odpowiedział midom. -Nie przejmujcie się mną! Tylko wam pomogę i się z wami zwinę! - odpowiedział nieznajomy.  Wszyscy gracze zakończyli ewakuację samych siebie. Zostali sami walczący.  -No, no... Chyba macie problem... - powiedział Herobrine. -Nie żartuj tylko mów czego chcesz! - Krzyknęła Tae klęcząc przy Kawiorku. -Kawiorek dobrze wie. Gdzie on jest? - powiedział Herobrine. -Trafiliście go tym czymś! Za chwile może umrzeć! - krzyknęła ze łzami w oczach Nastro. -Naprawdę? Mhmm... Jaka szkoda. Chyba wam się już w takim razie nie przyda - rzekł Herobrine ze złowieszczym uśmiechem. -Co ty masz na myśli? - krzyknął wystraszony xLoath. -To! - krzyknął Herobrine, dając rękę w dół. Wyleciała strzała. Wycelowana w konającego Kawiorka. Już miała go trafić gdy... -Więc tu jest! - powiedział Herobrine, widząc jak strzała wystrzelona w Kawiorka jest w połowie przeszyta i wbita w ziemię przez inną. - Niech przyjedzie.  -Kto? - odpowiedzieli wszyscy zdziwionym chórem. -On... - odpowiedział Herobrine, kiedy midom zeszkoczył z budynku. Cała armia odsunęła się gdy szedł w stronę Herobrine'a. Napiął cięciwę. -Lepiej tego nie rób, mój przyjacielu - rzekł Herobrine pokazując ręką łuczników. Byli gotowi do wystrzału.  -Przyjacielu?! - zapytali wszyscy już bardziej zdziwieni i trochę wystraszeni, patrząc na midoma który szedł w stronę Herobrine'a. xLoath aż się zmoczył w majtkach, wystraszony i tym, i tym co było wcześniej. Midom wystrzelił tuż przed nogę Herobrine'a. -Nie nazywaj mnie tak! Ile razy mam ci to mówić?!  - krzyknął oburzony midom. - I czego od nas chcesz?! -Ty już dobrze wiesz czego chcę! W końcu przyjaciół się zna... - dał odpowiedz Herobrine.   Podobało się? Chcesz więcej? Napisz co o tym sądzisz! Swoje propozycję też możesz złożyć. Przepraszam, że musieliście czekać tak długo, ale byłem leniwy. Lecz w między czasie (wczoraj 4lut2018) wrzuciłem wierszyk o Krainie i RealLife! Mam nadzieję, że nikogo nie oburzyłem zwłaszcza @xLoath. Mam nadzieję jednak, że się podobało!  Żegnam i pozdrawiam cieplutko, oraz przypominam o pisaniu pytań do Q&A na 8lut2018, w odpowiednim temacie na moim blogu!  Baoi!

midom

midom

 

Wierszyk o Krainie (I RealLife)

Tak wiem, dałem to pierw w Kąciku Zwierzeń, ale tu się bardziej na daje Ach, jak przyjemnie, na krainie tej grać! Gdy Kawior wbija czasem i idę długim lasem! Kraino Ty kochana, co tyle czasu masz! Nigdy nie zapomniana, rodzinę swą masz! Rodziną Twą są gracze, jak i zadymiacze! Więc pamiętaj Kraino kochana, że jesteś niezapomniana!   Wiersz ten napisałem, gdyż Krainę kocham i uwielbiam. Jestem prawie od początku, tak z miesiąc po otwarciu wbiłem. Na RealLife'ie się osiedliłem. Znów piszę wierszem, dotkniętym powietrzem. Dobra dość tego xD zdałem sobie po prostu sprawę z tego, że KrainaMC.pl RealLife to już na serio moje drugie życie. Chciałem pierw napisać tylko to, bez żadnych dodatków, lecz gty pisałem tytuł (miałem na myśli jak przyjemnie tu grać, zrobiłem wierz, pod wpływem veny połączonej z jedną z piosenek klasowych ,,Ach, jak przyjemnie kamieniem dostać w łeb!". Tak więc tylko chciałem powiedzieć, że KrainaMC.pl RealLife + sokors1 = moje drugie życie  Pozdrawiam cieplutko!

midom

midom

 

Wasze propozycje 1

Hej! Ja w sprawie Rozbitego Szkła. Wiem, że niektórzy czekają na kontynuację, lecz potrzebne mi są pomysły. Mam pomysły, ale chcę też, żebyście Wy brali udział, i czytali to co chcecie czytać. W komentarzach możecie pisać to co chcecie, żeby się mogło stać. Może to jakoś wykorzystam może nie. Nie wiem, ale naprawdę mi pomożecie :V Takie wpisy będą się pojawiać od czasu do czasu. ~midą ostatnia SłodkaPanda

midom

midom

 

Żebyście coś o mnie wiedzieli :V

Cześć! Ponieważ nie dawno stałem się blogerem, chciałbym abyście się czegoś o mnie dowiedzieli!  Poniżej piszcie pytania do Q&A, które odbędzie się... kiedy to piszę jest 2lut2018r... 8lut2018r.  Pytania mogą być śmieszne, poważne, uczuciowe. (Sam nie wiem o co chodzi z ostatnim ;V) Ja czekam na Wasze pytania, a Wy czekajcie na moją odpowiedź! Bajo!

midom

midom

 

Rozbite Szkło 1

Osoby, które były na rekrutacji na blogera, wiedzą, że jest to skopiowane.  Lecz musiałem to zrobić, gdyż jest to, rozpoczęcie główne wątku na tym blogu.  xZapraszam do czytania :>   Coś o mnie: Cześć! Jestem midom. Znajdziesz mnie na trybie RealLife. Ponieważ nie widziałem nigdzie, przykładu zgłoszenia, to napiszę coś o sobie i początek Rozbitego Szkła.  7 kwietnia mam urodziny, bardzo lubię pandy i koty. Na krainie jestem jak to brzmi "prawie od początku". Żeby napisać to podanie, musiałem przeczytać "Apokalipsa na Survivalu" autorstwa sam2006tapta. To ta osoba właśnie sprawiła, że moje rozmyślania stały się planem. Lubię grać, w takie gry jak np. Undertale, MC, czy coś tego typu. Gram też w ClashRoyale. Zaciekawiło mnie ostatnio anime, więc i zacząłem je oglądać. Głównie to jestem wielkim fanem "Attack on Titan". Mam własnego kota - kotkę - jej imię to Fedora. Mój brat wymyślił jej to imię. Brata mam tylko jednego, co, za tym idzie jestem w czteroosobowej rodzince!  Zamierzam zrobić sprzęt do trójwymiarowego manewru, w realu, ale takiego z kartonu. Moim marzeniem jest dołączenie do administracji RL, jak i zostanie blogerełem! Nie wiem co jeszcze mogę napisać, zatem przejdźmy do samego Rozbitego Szkła...   (TAK JEST TO NAWIĄZANIE DO ATTACK ON TITAN!) Prolog: Legendy głoszą, że za wielkim szkłem, zamykającym nasze miasto RealLife, jest miejsce...  Gdzie gracz ma wszystko, czego tylko zapragnie! Diamenty, koxy, a nawet fajne skiny!   Lecz... Miejsce to jest chronione, przez różne stwory. Pająki, zombie szkielety wielkie ogóry czy latające demony. Ale... Jak tam się dostać?   Kiedy midom przechadzał się przy jakże zacnym szkle, zobaczył, że ów szkło jest podniszczone. Po zgłoszeniu tego Kawiorkowi szybko się to zmieniło. Lecz... Czy na stałe? Miejsce domków1 jest rzadko odwiedzane... Ale nie tylko to miejsce... -To jak zbanowaliście tego multikonciarza? - zapytał Ame -Ta, ta... się w końcu udało :V - odpowiedziała Anime. -Kolejny cwaniak? Serio? - zapytał midom podchodząc do siedzących przy wodzie z rybkami, Ame i Anime. -Niestety... Ehhh... - Animut spojrzała w wodę. -A tak ogólnie to wiecie może gdzie znajdę Pluszaka? - spytał midom. - U jego w domku. - odpowiedziała dwójka razem. Po wpisaniu komendy znalazłem się w domku Gregiego. Gregi tańczył do muzyki puszczanej z płyty. Obydwoje mieli włączony txt z muzyką Pluszaka więc i midom zaczął robić kocie ruchy. Jak skończyli zasiedli w kanapie i zaczęli rozmawiać. -Dobra to kwarc mam na budowę, a ty masz plan jak to ma wyglądać? - zadał pytanie midom. -Chcę to zrobić tak jak to wyglądało kiedyś... - odpowiedział Gregor.  -Dobry plan. Mam nawet płotki te stare antyki. Wiesz które :3. -No to będzie się działo! Tylko... Potrzebujemy tez kogoś kto nam pomoże... Kto z nami będzie robił na to miejsce i tak dalej.  -Znamy tyle osób, że jest kto nam pomóc. Więc! Jak na razie mamy plany. Dziura musi być duża. Imprezy w końcu duże będą :3. -Się rozumie! Kiedy się bierzemy do pracy?  -Niedługo, ale i tak obydwaj wiemy, że mamy za mało budulca... Jeszcze oświetlenie, miejsce DJa. Yhh... -Spoko damy radę! Tylko się sprężmy! -Skoro tak mówisz... Tym czasem za szkłem wielki bóg wszystkich złych stworzeń wraz ze swymi przyjaciółmi, planował atak. Nie było to łatwe, gdyż każda próba przebicia się do miasta i opanowania jego kończyła się tym, że gracze zgłaszali ślady jako "bugi" administracji. Przez co wciąż trzeba było od nowa zaczynać atak.  -Ja już tak nie wytrzymam! Wciąż nam się nie udaje! Albo to zrobimy, albo nie! -Spokojnie, Entity! Hero coś na pewno już wymyślił! Umm... Prawda? - Null posłał pytające spojrzenie Herobrinowi. -Tak, - odrzekł wstając z jakimiś papierami w ręce - wymyśliłem. Wszyscy zasiedli do wielkiego stołu. Wszyscy bogowie: Entity, Null, Lick oraz najważniejszy z wszystkich; Herobrine. Reszta obecnych to byli dowodzący. -Niszczenie murów, było na nic. Wciąż próbowaliśmy powoli to zrobić. Sprzęt ten się do tego nie nadaje. -Co zatem chcesz zrobić? - zapytał Lick. -Kiedy, wy się tłukliście ze szkłem, ja tworzyłem coś co nam się naprawdę przyda.  Herobrine wstał i powiedział coś na ucho jednemu ze sług.  -Chodźcie za mną.  Herobrine wstał, za za nim poszli wszyscy bogowie i dowódcy. Przeszli do wielkiej hali. Była ona pod ziemią, a zbudowana była z różnych kamieni. Nagle coś zabrzęczało, a podłoga pod nimi otworzyła się. Wysunęły się pistony, a na nich stały wiertła, TNT, armaty i wiele innych. -To jest tylko mikroskopijnie mała część, tego co jeszcze mamy - powiedział z uśmiechem. -Czyli... - powiedział cicho Lick. -Czyli teraz ZNISZCZYMY ten ohydny szklany mur i wejdziemy do środka. Zdobędziemy miasto. A potem... Resztę. Jeżeli będziemy chcieli... I tak otóż to w mieście zaczęła się burza z ogromnymi grzmotami. A jej tle słychać było coś jakby złowieszczy śmiech. Przyjaciele spotkali się w domku niko, ponieważ wróciła właśnie ze swojej misji, zbierania grzybków. -Ale lejeeee! - powiedział Shiza patrząc przez okno. -Racja, co robimy - zapytała Tae rozsiadając się w kanapie.  -Możeeee... pooglądamy anime? - zapytał Animut.  Wszyscy spojrzeli na Anime, przez co ona szybko schowała swoje płyty z anime z powrotem do torby.  -Może pogadamy o planach, ja i Gregor mamy coś dużego do zrobienia i możecie nam pomóc - zaproponował midom wchodząc z TheGregorem. Oczywiście cali mokszy. Wszyscy zasiedli, niko dała coś do jedzenia i pica. Gregor w raz z midomem opowiedzieli o planie na sale imprez pod domem Gregora wszyscy się zgodzili. Po chwili na górze słychać było brzęk niszczonej szyby. -Jezu! Co się dzieje?! - krzyknęła niko  i szybko pobiegła na górę za nią cała reszta. Na piętrze leżała Caro.  -Ehh... Ten wiatr taki mocny, że nawet administracja latać nie może... Ummm... Cześć, nie przeszkadzam? - Caro szybko wstała wyleciała przez okno i wróciła z KekimYT. Po powrocie wsadziła nowe szyby. -Mamio Caro co ty robiłaś z tatiom na dworze w taką pogodę, i to w powietrzu?! - zapytał midom. -Sprawdzaliśmy co się dzieje. Dobrze, że wszyscy tu jesteście. Reszta ekipy za chwile tu dotrze.  -Midom, gdzie jest sokors1? - zapytał Shiza - zawsze jesteście razem w takie pogody.  -Tiaaa... Została na chwilę w mojej piwnicy. Szuka tam czegoś. O dzwoni. Idę po nią, pewnie wrócę jeszcze z sortownikiem. No idę już. Weźcie parasolki - zaczął rozmowę midom już wychodząc.  Tym czasem w piwnicy midoma, kończyłą się zabawa w chowanego. Wszyscy tam obecni czyli sortownik, lolobimo, Gabson2005, burgerek i oczywiście sokors1, sprzątali po zabawie. Nagle klapa się otworzyła, zawiał zimny wiatr. -Dobra, chodźcie! - powiedział na drabinie midom.  -Już, już.  - odpowiedziała sokors1 wchodząc na drabinkę. Po chwili wszyscy już byli na miejscu u niko. Kiedy nasi bohaterowie dobrze się bawili u niko, przy bazie wojskowej, za szkłem coś się działo. -Szybciej, szybciej! Nie ociągać! Się! - krzyczał Anioł Śmierci. -Prawie się udało! Za chwilę się nam uda! - krzyknął jeden z robotników.  Nagle... Trzasnął piorun. Niebo rozerwało się na drobne kawałki. Zapanował mrok. Po chwili było trochę jaśniej. Pioruny miotały w jednym miejscu - baza wojskowa. Wszyscy się przewrócili. -Co się dzieje?! - krzyknęli wszyscy na raz obecni u niko.  -Baza wojskowa! - krzyknął Kawiorek. Po chwili wszyscy się przy niej stawili. Kawior ich prszeteleportował. Gracze się schodzili. - Nie... To nie może być prawda...  Wielki szklany mur został przełamany. A za nim stała armia zła. -Legendy są prawdziwe... To nie jest kłamstwo... - szeptał Kawiorek. Jednak wszyscy to słyszeli.  Wyrwa była ogromna. Nagle coś za nią zaczęło się świecić. Pocisk trafił unoszącego się w powietrzu Kawiorka. Przyjaciele szybko go złapali, jak spadał. -Tak, to nie są kłamstwa. To nie jest sen. TO jest... Nasza siła! - rozległ się głos który rozpoznał midom.  -Nie... To nie może być on... W szkle była wyrwa tak ogrmona, że część miasta by się zmieściła. Za nią była armia zła. Tryb RealLife został zaatakowany. Drogi do innych zostały odcięte. Można było się tylko dostać i nie wrócić.

midom

midom